fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rynek pracy

Słabnie koniunktura na rynku pracy

Fotorzepa/ Robert Gardziński
W czerwcu wzrosło zatrudnienie w przedsiębiorstwach, które wcześniej malało, za to mocno wyhamował wzrost wynagrodzeń. Prawdopodobnie jednak tylko przejściowo.

Zatrudnienie w sektorze przedsiębiorstw, obejmującym podmioty z co najmniej 10 pracownikami, zwiększyło się w czerwcu o 2,8 proc. rok do roku, po 2,7 proc. w maju – podał w środę GUS. Ankietowani przez „Rzeczpospolitą” ekonomiści przeciętnie spodziewali się powtórki majowego wyniku.

Czytaj także: Duży spadek zatrudnienia. Zapotrzebowanie na pracowników słabnie?

Czerwcowy odczyt nie zmienia jednak szerszego obrazu sytuacji na rynku pracy: wzrost zatrudnienia hamuje. W ub.r. wynosił średnio 3,5 proc. rok do roku, w pierwszych czterech miesiącach br. utrzymywał się na poziomie 2,9-3 proc. A duża część zwyżek w ujęciu rok do roku to efekt styczniowej rewizji próby przedsiębiorstw (dołączono do niej firmy, które przekroczyły próg 10 pracowników w poprzednim roku).

W porównaniu do maja zatrudnienie w sektorze przedsiębiorstw zwiększyło się o 14 tys. osób. To wystarczyło jedynie, aby skompensować spadek z poprzednich dwóch miesięcy. Zatrudnienie w czerwcu było więc takie same, jak w marcu. Dla porównania, w poprzednich trzech latach w tym samym okresie rosło o 21 tys. osób. Spadło zaś po raz ostatni w 2013 r.

Hamujący wzrost zatrudnienia to częściowo skutek trudności firm ze znalezieniem wykwalifikowanych pracowników. Nie brakuje jednak również sygnałów, że słabnie popyt na pracę. Przykładowo, w I kwartale br. po raz pierwszy od 2013 r. zmalała liczba wolnych miejsc pracy w firmach (z uwzględnieniem mikroprzedsiębiorstw). Badania ankietowe NBP wśród firm sugerują, że zarówno miniony, jak i bieżący kwartał, nie będą pod tym względem lepsze.

Czytaj także: Kto będzie zatrudniał, a kto da podwyżkę? Sprawdziliśmy 

Na osłabienie popytu na pracę wskazywać może również wyhamowanie wzrostu płac. Przeciętne wynagrodzenie w sektorze przedsiębiorstw zwiększyło się w czerwcu o 5,3 proc. rok do roku, najmniej od lipca 2017 r., po 7,7 proc. w maju. Tak niskiego odczytu nie spodziewali się nawet najwięksi pesymiści w ankiecie „Rzeczpospolitej”. Przeciętnie ekonomiści spodziewali się osłabienia dynamiki płac do 7,1 proc., tłumacząc to, układem kalendarza, efektem wysokiej bazy odniesienia oraz harmonogramem wypłat premii w górnictwie.

Czerwiec w tym roku miał dwa dni robocze mniej niż przed rokiem, podczas gdy maj liczył o jeden dzień więcej. To skróciło czas pracy wielu pracowników, wpływając na spadek zmiennych składników ich wynagrodzeń. Choć ekonomiści zdawali sobie powszechnie sprawę z tego niekorzystnego układu kalendarza, analitycy mBanku uważają, że i tak można tłumaczyć nim zaskakująco mocny spadek dynamiki płac.  

- Prawdopodobne jest, że w lipcu dojdzie to całkowitego odwrócenia czerwcowego spadku dynamiki płac i jej normalizacji. Żadna z dostępnych informacji nie wskazuje na to, aby trend w płacach w ostatnich miesiącach się odkształcił – zauważają w komentarzu ekonomiści z mBanku, dodając, że wynagrodzenie nadal powinny rosnąć w tempie około 7 proc. rok do roku, jak średnio od początku ub.r.

- Silne wyhamowanie dynamiki wynagrodzeń w czerwcu jest zdecydowanie zbyt silne, jak na obecny obraz popytu i podaży na rynku pracy. W konsekwencji traktujemy je jako zdarzenie jednorazowe – przyznaje Marta Petka-Zagajewska, kierownik zespołu analiz makroekonomicznych w PKO BP. - Naszym scenariuszem bazowym na najbliższe miesiące pozostaje utrzymywanie się tempa wzrostu wynagrodzeń w okolicach 7 proc. rok do roku – dodaje.

Lekkiego pogorszenia koniunktury na rynku pracy spodziewają się jednak najwyraźniej gospodarstwa domowe. Obliczany przez GUS wyprzedzający wskaźnik ufności konsumenckiej, który sygnalizuje skłonność Polaków do konsumpcji w perspektywie roku, spadł w lipcu do 5,9 pkt, z rekordowego poziomu 7,5 pkt w czerwcu. Przyczyniło się do tego osłabienie przekonania, że bezrobocie będzie nadal malało.

Z rekordowego poziomu 9,6 pkt w czerwcu do 9 pkt w lipcu zmalał także bieżący wskaźnik ufności konsumenckiej. Jedna z jego kluczowych składowych, wyrażająca oczekiwania dotyczące zmiany sytuacji finansowej gospodarstw domowych, znalazła się jednak na najwyższym w historii poziomie.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA