fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Kacper Płażyński: Dulkiewicz już wybrała Tuska na swego patrona

Maciej Płażyński między Jarosławem Kalinowskim (z lewej), Donaldem Tuskiem i Pawłem Piskorskim (z tyłu). Sejm, 2001 r.
EAST NEWS
Wierzył, że można budować szeroki, różnorodny, ale centroprawicowy, patriotyczny front, który zmieni Polskę. Z czasem zostało to zweryfikowane, bo z osobami takimi jak Donald Tusk takiego frontu robić się po prostu nie dało – opowiada o swoim ojcu Macieju, który zginął w katastrofie smoleńskiej, Kacper Płażyński, członek rady miasta Gdańska, polityk PiS.

Pamięta pan ostatnią rozmowę z tatą?

Przyjąłem założenie, z jakiego wychodził mój tata, i o wątkach prywatnych wypowiadam się w bardzo ograniczony sposób. Nie dzielę się na przykład z opinią publiczną treścią prywatnych rozmów. Mogę za to powiedzieć, że sposób, w jaki mój ojciec myślał o państwie, jest dla mnie latarnią i wskazówką, jak politykę należy rozumieć i uprawiać. A należy robić to tak, by pamiętać o etosie służby publicznej i o tym, że liczy się coś więcej niż wynik wyborczy w okręgu. Mało kto wie, że tata miał filię swojego biura w Katowicach. Nigdy stamtąd nie startował, ale czuł, że sprawy związane ze Śląskiem są istotne dla polskiej gospodarki, był też w stałym kontakcie z działającymi tam związkami zawodowymi. Ten etos służby publicznej mocno wyrył się w tradycjach rodzinnych. W naszej rodzinie wiele osób było urzędnikami państwowymi. Mój pradziadek Maksymilian Płażyński był piłsudczykiem i żołnierzem Pierwszej Kompanii Kadrowej, gdy z Oleandrów wychodziła przywra...

Źródło: Plus Minus
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA