Rosyjskie władze poinformowały, że pięciu pracowników agencji nuklearnej zginęło w wyniku eksplozji podczas testów pocisku nuklearnego w zakładzie w Arktyce.

Zamknięte miasto Sarow, około 500 kilometrów na zachód od Moskwy, ogłosiło 24 godziny żałoby. Państwowa agencja RIA Nowosti informuje, że do połowy masztów opuszczono flagi i odwołano wydarzenia rozrywkowe.

Szef rosyjskiego Centrum Jądrowego zwrócił się do administracji prezydenta Władimira Putina, by ofiarom przyznano pośmiertne medale. - Są bohaterami współczesnej Rosji i będziemy o nich pamiętać - powiedział Walentin Kostiukow. 

W czasie zimnej wojny Sarow był ściśle tajnym miastem znanym jako Arzamas-16. Wyprodukowano tam pierwszą broń jądrową Związku Radzieckiego. Obecnie do miasta można dostać się tylko po otrzymaniu specjalnej przepustki.

Rosatom przekazał, że do wypadku doszło podczas testów na platformie wiertniczej w dalekiej północnej części obwodu archangielskiego. Doszło do eksplozji paliwa.

Pobliskie miasto Sewerwińsk odnotowało podwyższony poziom promieniowania. Mieszkańcy w panice zaczęli kupować jodynę.