fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Publicystyka

Mariusz Błaszczak Decyzja o uchodźcach była zgodna z prawem

AFP
Włochy nie dały nam nawet możliwości przesłuchania ludzi wskazanych do relokacji, a żadna ze wskazanych przez służby greckie osób nie spełniła standardów, mogących zagwarantować bezpieczeństwo Polsce i Polakom – odpowiada Tomaszowi Krzyżakowi minister spraw wewnętrznych i administracji Mariusz Błaszczak

Ostatnie artykuły „Uchodźcy i postprawda" „Półprawdy PiS o relokacji" (oba 23 maja 2017 r.) oraz „Rząd pod ostrzałem na własną prośbę" (24 maja 2017 r.), które ukazały się na łamach „Rzeczpospolitej", zawierają szereg nieprawdziwych informacji, przekłamań, uproszczeń oraz nie wnikają w istotę problemu, jakim jest zapewnienie bezpieczeństwa Polsce i Polakom.

Błędna jest informacja dotycząca liczby osób, które miałyby przyjechać do Polski. Latem 2015 r. przyjęto dwie decyzje relokacyjne (14 i 21 września), które zakładały relokację odpowiednio 40 tys. i 120 tys. osób, co daje łączną kwotę 160 tys. W ramach pierwszej decyzji relokacyjnej rząd PO–PSL zadeklarował przyjęcie 1100 osób; w ramach drugiej decyzji relokacyjnej 5082 osób.

Narzucone zobowiązania

W związku z faktem, iż w ramach drugiej decyzji pozostaje do rozdysponowania tzw. rezerwa 54 tys. miejsc zgodnie z pierwotnym aneksem, Polska musiałaby przyjąć dodatkowo 4179 osób. Łączne zobowiązania relokacyjne wynoszą zatem 10361 osób. Twierdzenie, że do Polski miałoby przyjechać mniej osób, niż zadeklarował rząd PO-PSL, podważa narzucone przez UE zobowiązania. Wskazywanie, że obciążenia Polski są znacznie niższe, niż zostało to przyjęte, jest nieprawdziwe. Pamiętać także należy o złożonych deklaracjach przesiedleńczych, w ramach których poprzedni rząd zdecydował się przyjąć jeszcze 900 osób.

Nie było gwarancji

16 grudnia 2015 r. zgłoszona została gotowość Polski do relokacji 100 osób: 65 z Grecji i 35 z Włoch. Za tą decyzją stała intencja sprawdzenia procedur weryfikacyjnych oraz standardów procesów relokacyjnych, mających zagwarantować bezpieczeństwo Polski i Polaków. Oficerowie łącznikowi zostali wysłani do Grecji i Włoch w celu zweryfikowania osób, które mogłyby zostać relokowane. Przeprowadzone rozmowy ujawniły wiele poważnych nieprawidłowości (fałszywe paszporty, podawanie wieku nieodpowiadającego rzeczywistości, podawanie się za obywateli innych państw itd.). Wynikiem weryfikacji była jednoznacznie negatywna rekomendacja zespołu ds. bezpieczeństwa relokacji, powołanego przez panią premier Beatę Szydło, w skład którego weszli przedstawiciele wszystkich służb. Najważniejszym powodem niezaakceptowania osób wskazanych do relokacji do Polski było nieosiągnięcie właściwego poziomu gwarancji bezpieczeństwa, co dla polskiego rządu jest priorytetem. W związku z tym rząd podjął decyzję o wstrzymaniu procesu relokacji. Było to zgodne z decyzjami UE, zaakceptowanymi wcześniej przez poprzedni rząd PO–PSL. Warto w tym miejscu zaznaczyć, że o ile Grecy umożliwili przesłuchanie wskazanych do relokacji osób, o tyle Włochy nie dały nawet takiej możliwości.

Rząd, mając na uwadze bezpieczeństwo Polski, nie zgodził się więc na relokację osób, które mogły stanowić zagrożenie. Podkreślić należy, iż rząd premier Beaty Szydło w dyskusjach nt. relokacji i przyjmowania uchodźców wyraźnie sprzeciwiał się instrumentowi automatycznej relokacji, dowodząc, iż stanowi on silny czynnik przyciągający kolejne fale migracji. Stanowisko to nie uległo zmianie. Polska przeciwna jest tego typu rozwiązaniom, które nie przynoszą żadnych efektów. Rząd RP nie odmawia jednak prawa do ochrony międzynarodowej. Wszystkie osoby, które spełniają obiektywne przesłanki, otrzymają ochronę w Polsce. Rząd nie zgadza się natomiast na siłowe i odgórnie narzucone mechanizmy przyjmowania, pozbawiające kraj i organy państwowe pełnej kontroli nad przyjmowanymi na terytorium RP osobami.

Decydowałyby Włochy i Grecja

Nieprawdziwe jest także twierdzenie, jakoby Polska miała pełną swobodę wyboru ludzi kwalifikujących się do relokacji. Należy zaznaczyć, że zgodnie z przepisami decyzji Rady (UE) z 14 września 2015 r. oraz decyzji Rady z 22 września 2015 r. ostateczna decyzja w tej sprawie należy do rządów Włoch i Grecji. Oba te kraje, dokonując tego wyboru mogą, ale nie muszą uwzględnić przekazanych przez państwa członkowskie preferencji, m.in. takich, jak: posiadanie kontaktów z Polską, znajomość języków (np. j. polskiego) czy więzy rodzinne, kulturowe lub społeczne, mogące ułatwić integrację osób relokowanych w społeczeństwie państwa członkowskiego. Każde państwo członkowskie ma następnie możliwość odmowy przyjęcia wybranych osób, kierując się przede wszystkim względami bezpieczeństwa (art. 5 ust. 7). W przypadku Polski bardzo trudne, a wręcz niemożliwe byłoby znalezienie osób spełniających wspomniane wcześniej kryteria i odpowiadających preferencjom (np. znających j. polski lub mających związki rodzinne z Polską). W sytuacji braku osób, które spełniałyby określony profil, relokacja objęłaby wszystkie osoby niezależnie od preferencji. W takim wypadku decyzja, kogo musiałaby przyjąć Polska, należałaby do Włoch i Grecji. Jedyną sytuacją, w której państwo członkowskie może odmówić przyjęcia danej osoby są względy bezpieczeństwa (np. w przypadku niemożliwości zweryfikowania tożsamości i autentyczności dokumentów). Żadna ze wskazanych przez służby greckie osób nie spełniła standardów procesów relokacyjnych, mogących zagwarantować bezpieczeństwo.

Tytuł, lead i śródtytuły pochodzą od redakcji

Odpowiedź autora opublikujemy we wtorek.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA