fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Publicystyka

Siedem punktów reformy

Fotorzepa, Robert Gardziński
Chcę Europy otwartej. Europa to My! – pisze przewodniczący klubu poselskiego Nowoczesnej, kandydat Koalicji Europejskiej.

W przetłumaczonym w „Rzeczpospolitej" artykule z Politico premier Morawiecki przedstawił wizję przyszłości UE, którą nazwał „odnowioną Unią narodów 2.0". Tak jakby chciał cofnąć integrację europejską o dekady. W tym tygodniu rząd polski również zaproponował kilka obszarów zmian w obszernym kwestionariuszu na temat reform UE na kolejne lata. Cieszę się, że padły jakieś merytoryczne propozycje, jesteśmy przecież przed wyborami do Parlamentu Europejskiego! Zasługują one na kilka słów komentarza.

1. Zgadzam się, że należy wzmocnić rolę parlamentów narodowych w systemie decyzyjnym UE. Już w kilku sytuacjach pokazały one, że mogą skutecznie współdziałać ze sobą ponad granicami i zablokować niektóre projekty Komisji Europejskiej. Niestety, ceną będzie znaczące wydłużenie czasu podejmowania decyzji w Unii, ale taka wzmocniona legitymacja narodowa jest ważna.

2. Chciałbym także wzmocnić rolę inicjatywy obywatelskiej w procesie przygotowania prawa europejskiego. Obywatele UE powinni w pełni korzystać ze swoich praw i możliwości inicjowania prawa. Dotychczas niestety słabo to wychodziło.

3. Wybory do Parlamentu Europejskiego powinny się odbywać według wspólnych zasad w całej Europie. Przecież jest to jedna instytucja i posłowie mają ten sam mandat.

4. Zgadzam się co do obrony wspólnego rynku przed protekcjonizmem. Powinniśmy otworzyć rynek usług UE i zbudować jednolity rynek cyfrowy. Nie zgadzam się jednak, aby Unię redukować głównie do wspólnego rynku! Integracji nie można cofnąć o dekady, a dla Polski byłoby to mocno niekorzystne. Europa potrzebuje unii politycznej i silnych instytucji! Takich, które potrafią chronić praworządność w UE i bronią podstawowych wartości, bo bez tego nie ma naszej wspólnej Europy. Rząd polski ma niestety odmienne zdanie.

5. W wielu obszarach potrzebujemy nie mniej, a więcej integracji. Przykładem jest polityka migracyjna, tak demonizowana przez polski rząd. Przecież współwinę za kryzys migracyjny ponosi brak wspólnych rozwiązań w tym obszarze, a nie ich nadmiar. Nie możemy wobec ogromnej presji migracyjnej zostawiać państw Południa samych z tym problemem, twierdząc, że to rozwiązania narodowe powinny mieć górę. A co, jeśli mielibyśmy eskalację konfliktu na Wschodzie i nagły napływ uchodźców? Nie jestem zwolennikiem obowiązkowego „rozdzielnika", ale już wspólnych zasad ochrony granic, polityki azylowej i migracyjnej tak.

6. Z wielu powodów bezpieczeństwo Polski w coraz większym stopniu będzie zależało od Europy. Dlatego potrzebujemy silnego europejskiego filaru w NATO i więcej integracji w polityce obrony i bezpieczeństwa UE. Dla naszego kraju to konieczność, a nie przykry obowiązek. W tej dziedzinie w ostatnich pięciu latach Europa dokonała większego postępu niż przez poprzednie 70 lat. Po raz pierwszy w ten proces zostały włączone instytucje UE, włącznie ze stworzeniem osobnego funduszu na współpracę przemysłów obronnych. Zachęcam Polskę do większej otwartości! Polityka bezpieczeństwa i obrony UE nie powinna pozostać wyłącznie domeną międzyrządową. Widzę w tym również szansę budowania większej wartości sektora obronnego w Polsce.

7. Polski rząd milczy niestety o reformach strefy euro, strasząc jedynie wprowadzeniem wspólnej waluty. Tymczasem na naszych oczach rośnie „Euro 2.0", gdyż dotychczasowa Unia Gospodarcza i Walutowa otoczyła się zestawem instytucji (europejski mechanizm stabilności, unia bankowa, rodząca się unia rynków kapitałowych i projektowana unia standardów socjalnych) i tworzy już zaawansowany kompleks integracyjny. Po brexicie 85 proc. PNB UE będzie w strefie euro, a kolejne kraje tam zmierzają (Chorwacja, Rumunia, Bułgaria). W dodatku po raz pierwszy mamy wydzielone osobne fundusze w wieloletnim budżecie UE na strefę euro. Apeluję o merytoryczną narodową debatę w tej sprawie z udziałem specjalistów. Omijanie tematu lub straszenie euro w dyskusji o reformach UE spycha nas niestety na jej margines.

* * *

W wizji rządzącej w Polsce formacji politycznej uderza tak naprawdę redukcjonizm i europesymizm. To Europa zamknięta, taka, która nie będzie się rozwijać, a zwijać. W tej wizji Unia Europejska odgrywa rolę zwykłej organizacji międzynarodowej, do której nasz kraj przynależy. Jest głównie porozumieniem między rządami i powinna mieć możliwie niewielki wpływ na to, co się dzieje w naszym kraju.

Nie zgadzam się z tą filozofią. Chcę Europy otwartej. Unia jest częścią naszego wewnętrznego systemu politycznego i jest przede wszystkim wspólnotą obywateli. Stąd mówimy o obywatelstwie polskim i europejskim. Nie ma drugiej takiej organizacji na świecie. Europa to My!

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA