fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Publicystyka

Podatkowi rozbójnicy z Prawa i Sprawiedliwości

Fotorzepa, Marta Bogacz
Rząd otwiera drogę dla nieuczciwych machlojek, konkurencyjnej walki na donosy, korupcji, a także do celowych „chirurgicznych cięć” niewygodnych przedsiębiorców - twierdzi polityk.

We wszystkich normalnych krajach przedsiębiorcy są najważniejszą grupą społeczną: dają pracę, płacą podatki i zaspokajają potrzeby ludzi. Za prawo dostępu do obrotu towarowego czy usług kreują VAT. Rozbójnictwo „dobrej zmiany” polega na tym, że z jednej strony mówi o pomocy dla przedsiębiorczości, a z drugiej traktuje przedsiębiorców jak przestępców okradających kraj – i sama ich okrada.

To spadek po PRL, w której urząd skarbowy „wiedział”, iż prywatny kradnie i bogaci się na biednych zatrudnionych. Urzędnik arbitralnie zakładał, że prywaciarz zaniża obrót, określał więc „z sufitu” jego właściwą wartość, a od różnicy dowalał podatek. Domiary się skończyły, gdy jeden z przedsiębiorców oskarżył swoich pracowników o „lewy” obrót, pozywając urząd podatkowy jako świadka. Urząd wymyślonej podstawy opodatkowania nie mógł udokumentować i ten proceder został zahamowany.

Nasza władza reaktywuje domiary, wprowadzając nową regulację o nazwie JPK (Jednolity Plik Kontrolny) Paragon. Informacje w ramach JPK Paragon pozwalają na kontrolę obrotów firmy przed wprowadzeniem tej regulacji i po jej wprowadzeniu. Jeżeli okazuje się np., że obroty przedsiębiorcy wzrosły o kilkadziesiąt lub kilkaset procent, urzędnicy mogą ukarać przedsiębiorcę poprzez zapłatę domniemanego zaległego podatku!

Obok powyższego udoskonalenia władza wprowadza inne szczegółowe kontrole złodziejskich przedsiębiorców: JPK VAT – urzędnicy poprzez ten system dostają i analizują informacje z ewidencji VAT i rachunków bankowych przedsiębiorców; oraz JPK Wyciąg Bankowy – przedsiębiorca obligatoryjnie wysyła fiskusowi wyciąg z rachunku bankowego.

W ramach systemu JPK fiskus może zażądać od podatnika JPK Faktury, JPK KR (księgi rachunkowe), JPK MAG (ewidencje magazynowe), JPK PKPiR (podatkowa księga przychodów i rozchodów), JPK EWP (ewidencja przychodów)... Najpiękniejszą rzeczą jest możliwość rujnowania przedsiębiorców poprzez blokadę rachunku przez bank lub instytucję finansową. Otóż instytucje finansowe przekazują dane o rachunkach swoich klientów do systemu teleinformatycznego izby rozliczeniowej (STIR). Na ich podstawie określa się wskaźnik ryzyka, co pozwala szefowi Krajowej Administracji Skarbowej dokonać blokady rachunku bankowego – na okres 72 godzin. Szef KAS może wydać postanowienie o przedłużeniu blokady rachunku na trzy miesiące. Słowem, na kogo wypadnie, na tego bęc.

Zrujnować przedsiębiorcę łatwo. Niedawno władza próbowała przenieść obowiązek VAT-owski na najlepiej wypłacalne ogniwo w łańcuchu sprzedaży towarów: kupujący powinien był sprawdzić, czy sprzedający VAT uiścił, teraz zgodnie z nowymi zasadami podejrzenie powoduje blokadę transakcji. Dziś propozycja jest jeszcze bardziej dosadna: prokurator może zablokować transakcje przedsiębiorcy!

Ustawa o przeciwdziałaniu praniu brudnych pieniędzy i finansowaniu terroryzmu – właściwe instytucje w razie podjęcia uzasadnionych podejrzeń o transakcjach na rachunku podatnika powiadomią prokuratora. Od czasu powiadomienia prokuratora przez cztery dni bank zablokuje wszelkie transakcje. Prokurator może to zrobić na sześc miesięcy. I może też podjąć takie kroki np. na skutek donosu!

Można oczywiście rzec za władzą, że „prawdziwa cnota kontroli się nie boi”, jednak otwiera się cudowną drogę dla nieuczciwych machlojek, konkurencyjnej walki na donosy, dintojry, korupcji, a także, przy podporządkowaniu sądów i prokuratury, do celowych „chirurgicznych cięć” niewygodnych przedsiębiorców. Dość dobrze pokazał to prokurator Kostrzewa, grany przez Janusza Gajosa w filmie „Układ zamknięty”, choć on o instrumentach, które wprowadził PiS, mógłby tylko pomarzyć.

Według resortu finansów cel jest szczytny! W uzasadnieniu zmian rzezi rozbójnicy z PiS piszą bowiem, że w 2015 r. GIIF dokonał tylko 339 blokad, podczas gdy na skutek realizacji wyżej wymienionych zmian resort szacuje, że będzie ich kilka, a nawet kilkanaście... tysięcy! Po co to wszystko? Po pieniądze! Resort bowiem założył wpływy do budżetu z tych działań w ciągu dziesięciu lat na kwotę 47,5 mld zł.

Bolszewicy poprzez scentralizowanie kontroli nad przedsiębiorstwami pokazali dowodnie, jak zwiększyła się efektywność gospodarki. PiS też uważa, że dobrobyt Polsce zapewni sprawna policja fiskalna stojąca za plecami zwyrodniałych przedsiębiorców. Jerzy Kryszak śpiewał, że w miejsce „dobrej zmiany” chciałby zmiany na lepsze. A ta „dobra zmiana” wprowadzana w stylu „Roku 1984” nie poprowadzi do lepszego jutra. Oprócz spodziewanego przenoszenia przedsiębiorstw za granicę (po to mówi się o tzw. exit tax), można się spodziewać osłabienia przedsiębiorczości. A poza tym wiedzmy, że wszystkie podatki nałożone na przedsiębiorcę skrupiają się na konsumencie. To on płaci cały kumulujący się VAT, CIT, ZUS, cła wszystkich podmiotów uczestniczących w dostarczeniu mu produktu czy usługi.

Autor jest posłem Klubu Platforma Obywatelska–Koalicja Obywatelska

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA