Reklama

Holandia: To nie Polak strzelał do dziennikarza

Holenderski dziennik "De Telegraaf" informuje, że zatrzymany w związku z postrzeleniem Petera de Vriesa Polak pełnił rolę kierowcy w ataku na dziennikarza śledczego. Kilka strzałów oddał drugi zatrzymany, 21-letni Delano G.

Aktualizacja: 08.07.2021 11:20 Publikacja: 08.07.2021 10:41

Holandia: To nie Polak strzelał do dziennikarza

Foto: AFP

amk

Do zamachu na holenderskiego dziennikarza śledczego doszło we wtorek po południu.

Peter de Vries otrzymał 5 strzałów, w tym co najmniej jeden w głowę. Dzięki świadkom napadu karetka zabrała go do szpitala już dwie minuty po zdarzeniu. De Vries walczy o życie.

Już po niecałej godzinie policja zatrzymała dwóch podejrzanych. Jednym z nich jest 35-letni Polak z miejscowości Maurik, Kamil E. Mężczyzna mieszkał w tym mieście od 2-3 miesięcy wraz z ciężarną żoną i dwójką dzieci.

Drugi to 21-letni Delano G., pochodzący z Antyli, który w Holandii mieszkał w Rotterdamie.

Policja w Amsterdamie, która prowadzi dochodzenie w tej sprawie, nie informuje o tożsamości ani o przeszłości dwóch zatrzymanych, ale dziennikarzom udało się ustalić, że Delano G. był już notowany. Polak natomiast w ubiegłym tygodniu był zatrzymany w związku z udziałem w "brutalnym incydencie" w Maurik - podaje "De Telegraaf".

Reklama
Reklama

W śledztwie dotyczącym ataku na de Vriesa bierze udział co najmniej 20 funkcjonariuszy. Według komunikatu policji wiedzą już, jaki był podział ról wśród napastników: co najmniej 5 razy do dziennikarza strzelił Dylano G. Kamil E. prowadził samochód, którym obaj uciekli.

Dziennik pisze również, że scenariusz ataku na dziennikarza wydaje się wskazywać na kolejne już w Holandii "zatrudnienie" przez gangi niedoświadczonych drobnych przestępców, niemających nawet doświadczenia z bronia, którą posługują się w zamachu.

Już w 2018 roku ówczesny szef policji Pieter-Jaap Aalbersberg wyraził zaniepokojenie zmianą profilu sprawcy zamachów. Chodzi o coraz młodszych, słabo wyszkolonych płatnych zabójców, mających niewielkie szanse na rynku pracy i słabo rozwinięte sumienie.

Zabójcy nie są już rekrutowani za granicą, ale pochodzączasem nawet z tego samego miasta, co ofiara, i są gotowi podjąć się zadania za skromne kilka tysięcy euro. Wykonują je nowoczesną bronią, z którymi ledwo sobie radzą, co powoduje ogromne niebezpieczeństwo dla osób postronnych - pisze "De Telegraaf".

Przestępczość
Jacek Tomaszewski: Narkotyki Maduro miały zniszczyć Amerykę
Przestępczość
Nicolás Maduro i Cilia Flores doprowadzeni do sądu. Co się tam wydarzy?
Przestępczość
Brigitte Macron kontra hejterzy. Sąd w Paryżu wydał wyrok
Przestępczość
Berlin. Po pożarze dziesiątki tysięcy mieszkań bez prądu. Do podpalenia przyznała się Vulkangruppe
Przestępczość
Tajemniczy ładunek rosyjskiego statku, który zatonął. Co przewoził Ursa Major?
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama