Reklama

Złodzieje polują na drogie auta

Najwięcej aut skradziono w Warszawie i okolicach. Zaraz potem – w województwach: dolnośląskim, śląskim i wielkopolskim.

Aktualizacja: 17.12.2018 06:07 Publikacja: 16.12.2018 17:16

Auta, nawet te luksusowe, są często kradzione, by je rozmontować i sprzedać na części

Auta, nawet te luksusowe, są często kradzione, by je rozmontować i sprzedać na części

Foto: adobestock

Ten rok jest kolejnym, w którym spadła liczba skradzionych samochodów. Jednak zauważalny jest nowy trend: rabusie częściej zasadzają się na markowe, luksusowe auta nie po to, by je sprzedać w całości, ale zdemontować i upłynnić z nich części.

– Społeczeństwo stało się bogatsze, po ulicach jeździ mnóstwo samochodów dobrych marek. Pojawił się więc na rynku popyt na części zamienne, co świat przestępczy wykorzystuje – ocenia Andrzej Borowiak, rzecznik wielkopolskiej policji.

Generalnie skala kradzieży maleje, zwłaszcza jeśli porównać ją z plagą sprzed np. dwóch dekad gdy rocznie w kraju ginęło ok. 70 tys. pojazdów. W tym roku (do listopada) głównie z ulic i parkingów zginęło 7613 samochodów, czyli o blisko 1400 mniej niż w podobnym okresie roku ubiegłego. (to przestępstwa stwierdzone, spraw wszczętych było o 334 więcej). Co wynika z charakteru miasta, najwięcej – ponad 2,2 tys. skradziono w Warszawie i okolicy (na terenie podległym komendzie stołecznej). Zaraz potem – w woj. dolnośląskim (825 kradzieży), śląskim (790 przypadków) i wielkopolskim (738 zdarzeń). Jednak dwa ostatnie regiony najmocniej – bo o niemal jedną trzecią – ograniczyły skalę kradzieży w stosunku do roku ubiegłego. Podobny spadek ma miejsce też np. na Podlasiu i Lubelszczyźnie, ale tam ginie tylko kilkadziesiąt aut rocznie.

Więcej o 72 pojazdy zginęło w stolicy, niewielki wzrost jest w woj. warmińsko-mazurskim i lubuskim.

Policja wykrywała sprawcę blisko co trzeciej kradzieży, w roku ubiegłym – co czwartej. Co trzeci sprawca był łapany gorącym uczynku.

Reklama
Reklama

Zmienia się profil gangów samochodowych. Jeszcze kilka lat temu szajki złodziei kradły luksusowe auta, by z nowymi papierami sprzedać m.in. za granicę, głównie na wschód. Dla części kradli głównie używane wozy średniej klasy. Obecnie – jak wskazują policjanci – „polują" coraz częściej na pojazdy luksusowe, z myślą o częściach.

– Przestępcom dużo trudniej dziś zalegalizować skradziony samochód i go sprzedać. Rośnie jednak zapotrzebowanie na używane części. I w tym szajki skutecznie przez nas rozbijane upatrują źródła zysków – zaznacza Mariusz Ciarka, rzecznik Komendy Głównej Policji.

Takie zorganizowane, także międzynarodowe grupy przestępcze, likwidują policjanci z wyspecjalizowanych wydziałów w komendach wojewódzkich, ale też miejskich i powiatowych, gdzie są specjalne zespoły. Oraz funkcjonariusze CBŚP. Tylko ostatnio w spektakularnych akcjach rozbito kilka takich dużych grup.

„Dziuplę" z luksusowymi autami kradzionymi m.in. w Austrii i Niemczech o wartości ok. 1 mln zł zlikwidowali w tym miesiącu policjanci Lubina. W kraju pojazdy były demontowane, a części sprzedawane. Na miejscu znaleziono m.in. BMW, mercedesa i audi oraz podzespoły z różnych pojazdów.

Z kolei na Śląsku policjanci rozbili inny gang, odzyskując 16 aut (m.in. BMW, mazda, audi) wartych łącznie 1,2 mln zł. Wpadł m.in. główny organizator procederu i złodzieje, którzy jesienią 2017 r. ukradli samochody z salonu mazdy w Sosnowcu.

Także w tym roku trzy kradzione auta i części ze 100 kolejnych znaleźli w złodziejskich dziuplach na Podkarpaciu policjanci i pogranicznicy, rozpracowując szajkę handlarzy częściami samochodowymi. Na miejscu znaleziono m.in. części prototypowe samochodu testowego znanej marki.

Reklama
Reklama

Podzespoły i części ze zdemontowanych aut trafiają nawet do egzotycznych krajów. Porsche, mercedesy i range rovery kradła, po czym demontowała, by je wywieźć m.in. do krajów arabskich, międzynarodowa grupa rozbita w listopadzie przez dolnośląskich policjantów, przy współpracy policji z Niemiec.

– W wyniku działalności grupy na terenie UE i Polski, skradzionych zostało 120 samochodów o wartości 30 mln zł. – Po demontażu części trafiały m.in. do Libanu i Zjednoczonych Emiratów Arabskich – mówi Paweł Petrykowski, rzecznik dolnośląskiej policji.

Takich kradzieży z przeznaczeniem na części przybywa – oceniają policjanci.

– Kiedyś grono posiadaczy luksusowych samochodów było niewielkie, kupowali je ludzie zamożni, nie oszczędzając na częściach. Obecnie po ulicach jeździ dużo drogich aut. I niestety, są osoby skłonne kupować części zamienne, nie patrząc na źródło ich pochodzenia – mówi Andrzej Borowiak. Łupem padają też luksusowe auta, otwierane i uruchamiane na karty zamiast kluczyków. Złodziejom ich otwarcie i odpalenie silnika zajmuje nie więcej czasu niż w przypadku aut starszej generacji.

– To tzw. kradzież „na walizkę", w której znajduje się urządzenie elektroniczne pozwalające otworzyć i uruchomić pojazd – mówi nam policjant ścigający grupy samochodowe.

Przed złodziejami, którzy przy użyciu takich specjalnych urządzeń odczytują kod z kluczyków i kradną drogie auta ostrzegała niedawno łódzka policja – w regionie doszło do kilku takich „skoków". W jednym przypadku sprawcy otworzyli bramę na napęd, odczytali kod klucza elektronicznego i odjechali. Sygnał GPS w aucie zagłuszyli.

Reklama
Reklama

Części ze skradzionych aut są sprzedawane przez internet i na giełdach. Policja uczula, by sprawdzać ich źródło. – Np. kupując silnik samochodu, możemy narazić się na kłopoty. Po numerach można dojść, że pochodził z kradzieży – zaznaczają.

Przestępczość
Jacek Tomaszewski: Narkotyki Maduro miały zniszczyć Amerykę
Przestępczość
Nicolás Maduro i Cilia Flores doprowadzeni do sądu. Co się tam wydarzy?
Przestępczość
Brigitte Macron kontra hejterzy. Sąd w Paryżu wydał wyrok
Przestępczość
Berlin. Po pożarze dziesiątki tysięcy mieszkań bez prądu. Do podpalenia przyznała się Vulkangruppe
Przestępczość
Tajemniczy ładunek rosyjskiego statku, który zatonął. Co przewoził Ursa Major?
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama