fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Przestępczość

Chile: Trzy kobiety zranione nożem na marszu pro-choice

AFP
Trzy kobiety zostały ranne po ataku w czasie demonstracji środowisk pro-choice w stolicy Chile. Organizatorzy manifestacji podejrzewają działaczy antyaborcyjnych.

Obrońcy praw człowieka wyrazili szok i zaniepokojenie po tym, jak zamaskowani napastnicy w środę zaatakowali w Santiago osoby domagające się na demonstracji dostępu do bezpłatnej i legalnej aborcji. Trzy kobiety zostały ranne.

Jedna z kobiet została dźgnięta nożem w brzuch, dwóm innym napastnicy zadali rany w nogi. Obrażenia nie są jednak zagrażające życiu. Ranny w czasie środowego zdarzenia został także jeden z policjantów.

Nie aresztowano żadnych podejrzanych, ale uczestnicy marszu twierdzą, że odpowiedzialność ponoszą antyaborcyjni radykałowie.

Prawicowa organizacja "Społeczni Patrioci" przyznała, że manifestacji pro-choice towarzyszyła kontrmanifestacja przeciwników aborcji, ale zaprzeczyła zaangażowaniu w incydent, obwiniając za niego "anarchofeministki".

Jedna z rannych, 24-letnia studentka prawa, wydała oświadczenie w sprawie ataku. Zauważyła, że manifestacja była pokojowa a jej uczestnicy nie dokonywali żadnych wykroczeń. - To był akt terroru ze strony mniejszościowej grupy, która chce nas przestraszyć - stwierdziła.

Dostęp do aborcji jest ograniczony w niemal każdym kraju Ameryki Łacińskiej, z wyjątkiem Kuby i Urugwaju. Jednak w ostatnim czasie w regionie następuje stopniowa zmiana polityki. W Chile za czasów prezydentury Michelle Bachelet doszło do złagodzenia przepisów i aborcja jest możliwa w podobnych wyjątkach, jak w Polsce. następca poprzedniej prezydent Sebastián Pinera jest jednak gorącym przeciwnikiem jakichkolwiek dalszych zmian, a zwolennicy praw kobiet obawiają się, że wycofa się nawet ze zmian wprowadzonych za czasów Bachelet.

Źródło: rp.pl/ Guardian
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA