fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Przestępczość

USA: Strzelanina w siedzibie YouTube'a. Sprawczyni nie żyje

AFP
Policja i służby ratunkowe otrzymały liczne wezwania w sprawie strzelaniny, do jakiej miało dojść w siedzibie YouTube'a w San Bruno w Kalifornii tuż przed godz. 13 lokalnego czasu. Trzy osoby zostały ranne. Kobieta, która prawdopodobnie była sprawczynią strzelaniny, nie żyje - poinformował Ed Barberini, szef policji w San Bruno. CNN powołując się na dwa niezależne źródła podaje, że kobieta, która otworzyła ogień, została zidentyfikowana jako Nasim Aghdam.

39-letnia Aghdam była mieszkanką San Diego. AP podaje, że kobieta angażowała się w walkę na rzecz praw zwierząt - w 2009 roku brała udział w zorganizowanym przez PETA proteście przeciwko wykorzystywaniu świń w czasie ćwiczeń organizowanych przez amerykańską armię (chodzi o tzw. military trauma training). - Dla mnie prawa zwierząt są równie ważne jak prawa ludzi - mówiła wówczas Aghdam.

NBC dotarło do nagrania, na którym Aghdam skarży się, że jest "dyskryminowana i filtrowana" przez YouTube i że nie jest jedyną ofiarą takiej strategii firmy. - Moje poprzednie nagrania były często oglądane - mówiła dodając, że sytuacja się zmieniła ponieważ YouTube zaczął "filtrować jej treści".

- Na razie wiemy bardzo, bardzo mało i prawdopodobnie nie będziemy wiedzieć więcej aż do jutrzejszego poranka - mówił o sprawie komendant Bamberini.

Komendant policji w San Bruno podkreślił, że na razie motywy sprawczyni strzelaniny są nieznane. Pojawiły się też sprzeczne doniesienia co do tego czy Aghdam znała ofiary (wcześniej pojawiały się informacje, że jeden z rannych to jej były partner). Policja podkreśla jednak obecnie, że na razie nie ma dowodów, by kobieta znała którąkolwiek z ofiar (oprócz trzech osób ranionych przez nią z broni palnej obrażeń doznała jeszcze jedna osoba, która przewróciła się w czasie ucieczki z budynku w którym rozległy się strzały).

Spośród ofiar strzelaniny jedna osoba - 36-letni mężczyzna - jest w stanie krytycznym. Stan 32-letniej kobiety określany jest jako poważny, a 27-letniej kobiety - jako dobry.

"Trwa strzelanina w siedzibie Youtube'a. Usłyszałem strzały i zobaczyłem ludzi biegnących obok mojego biurka. Teraz zabarykadowałem się w pokoju ze współpracownikami" - pisał wcześniej na Twitterze Vadim Lavrusik, pracownik internetowej spółki.

 

Kilka minut później Lavrusik poinformował, że został już ewakuowany i jest bezpieczny na zewnątrz budynku.

Todd Sherman, inny pracownik YouTube'a, poinformował, że był na spotkaniu, kiedy on i jego koledzy poczuli, że podłoga zaczyna dudnić, gdyż zaczynają po niej biec ludzie. - Pierwszą myślą było trzęsienie ziemi - powiedział.

Według informacji amerykańskich mediów, na miejsce zdarzenia skierowały zostały służby ratunkowe. Nie wiadomo, czy istotnie strzały słyszano w samym budynku, czy w jego okolicy - według części doniesień strzelanina rozpoczęła się w kawiarni przed budynkiem.

Policja przeszukiwała ewakuowane osoby, zanim pozwalała im opuścić miejsce zdarzenia, by sprawdzić, czy wśród nich nie ukrył się strzelec. Lokalna telewizja pokazała nagrania, na których widać ewakuowane osoby wychodzące z budynku z podniesionymi rękami.

Według reportera CBS San Francisco, do szpitali przewieziono "wiele" ofiar. Jednak policja oficjalnie poinformowała o tylko trzech osobach rannych, z czego jedna - 36-letni mężczyzna - jest w stanie krytycznym, a kolejna - 32-letnia kobieta - w stanie "poważnym". Trzecia ofiara, 27-letnia kobieta, jest lekko ranna.

Na konferencji prasowej po 14:30 lokalnego czasu (23:30 w Polsce),  Ed Barberini, szef policji w San Bruno, poinformował, że w budynku YouTube'a znaleziono martwą kobietę, prawdopodobną sprawczynię strzelaniny. Podejrzana, ok. 30-letnia kobieta, zmarła w wyniku samobójstwa. Zaznaczył, że policyjna akcja wciąż trwa i teren jest przeszukiwany przez funkcjonariuszy, którzy sprawdzają, czy na miejscu nie ma innego podejrzanego.

Śledczy traktują strzelaninę jako akt przemocy domowej, w żadnym wypadku nie działalność terrorystyczną. Nieoficjalnie wiadomo, że jedyny ranny w ataku mężczyzna to życiowy partner sprawczyni.

"Koordynujemy nasze działania z władzami i podamy oficjalne informacje gdy tylko będą one dostępne" - napisało z kolei biuro prasowe Google.

"Prezydent został poinformowany, a my na bieżąco monitorujemy sytuację w San Bruno w Kalifornii" - oświadczył Biały Dom.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA