fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Przemysł spożywczy

Trzy firmy ostrzą sobie zęby na majątek Kani

Adobe Stock
Na majątek Kani ostrzą sobie zęby trzy spółki – Tarczyński, Cedrob, HK Trade. Jutro w południe ofertami zajmie się rada wierzycieli, jednak żadna z ofert nie przynosi rozwiązania, które zadowoli wszystkich.

Prace nad ratowaniem firmy powinny być już na finiszu. Z końcem sierpnia kończy się bowiem termin, w którym nadzorca sądowy wraz z Zakładami Mięsnymi Henryk Kania (ZM HK) miał dostarczyć plan restrukturyzacyjny. Dokument z propozycją układu z wierzycielami ma trafić do sądu w Katowicach do piątku 30 sierpnia. Tymczasem, jak dowiedział się „Parkiet", do nadzorcy sądowego trafiły już oferty trzech inwestorów. Przejęciem zakładów jest przede wszystkim zainteresowana konkurencja –Tarczyński i Cedrob – a także firma HK Trade, powiązana ze Henrykiem Kanią. – Potwierdzam, że wymienione podmioty wyraziły zainteresowanie udziałem w procesie restrukturyzacji spółki. Posiedzenie rady wierzycieli planowane jest jutro – informuje „Parkiet" Mirosław Możdżeń, nadzorca sądowy.

Oferta HK Trade to pewne zaskoczenie. W HK Trade wspólnikiem był niegdyś sam Henryk Kania, jej prezesem jest dziś Łukasz Kowalik, który jednocześnie jest dyrektorem transportu w giełdowych ZM HK, prokurę zaś pełni Dominika Ręba, jednocześnie wiceprezes ZM HK.

Czytaj także: Król wędlin ma potężne kłopoty. 88 mln zł do spłaty w tydzień

HK Trade chce wydzierżawić majątek ZM HK, jego zorganizowany zespół składników materialnych i niematerialnych przeznaczony do produkcji wyrobów mięsnych, bez nieruchomości nieprodukcyjnych. Nie chce natomiast przejąć zobowiązań i należności finansowych ZM HK. HK Trade chce sobie też zagwarantować prawo pierwokupu majątku giełdowej firmy za 248 mln zł. Na tyle według raportu bieżącego ZM HK firma Lion Broker wyceniła wartość zorganizowanej części przedsiębiorstwa w przypadku wymuszonej sprzedaży.

W zamian HK Trade chce płacić Zakładom Mięsnym Henryk Kania ponad 6 mln zł miesięcznie. Czynsz netto z tytułu dzierżawy przez pierwsze trzy miesiące ma wynieść 1,1 mln zł, dodatkowo 5 mln zł miesięcznie tytułem wynagrodzenia dla ZM HK z tytułu świadczenia usług objętych umową współpracy. HK Trade chce przejąć od ZM HK kontrakty handlowe i sprzedawać do sieci, m.in. do Biedronki, produkty ze znakiem towarowym Zakładów Mięsnych Henryka Kani. Do momentu publikacji tekstu Biedronka jednak nie potwierdziła, czy podpisała umowę o współpracy z HK Trade.

Czytaj także: Kania w oku cyklonu, ale z szansą na ratunek

Nie wiadomo, jak HK Trade chciałoby sfinansować transakcję odkupu majątku ZM HK. Z dokumentów dostępnych publicznie można ustalić, że kapitał zakładowy HK Trade wynosi 50 tys. zł, spółka została zarejestrowana w październiku 2017 r. a według sprawozdania finansowego za okres od 5.10.2017-31.12.2018 r, opublikowanego w marcu 2019 r. wtedy pod nazwą HK Petrol, nie wykazała żadnych aktywów więc prawdopodobnie nie prowadziła żadnej działalności.

– Mamy tu do czynienia z sytuacją kuriozalną, gdy ofertę przedkłada dłużnik, który nie powinien mieć żadnych środków, bo te powinien był przeznaczyć na ratowanie firmy i spłatę zobowiązań – komentuje ofertę HK Trade jeden z największych wierzycieli ZM HK. Zauważa, że to rozwiązanie pozwoli na przejęcie spółce zależnej prowadzenia biznesu, wraz ze znakami towarowymi, za to bez długów i bez zaspokojenia wierzycieli, zwłaszcza niezabezpieczonych.

Czytaj także: Henryk Kania zagrożony niewypłacalnością. 636,6 mln zł zadłużenia

Konkurencja nie śpi

Kolejną ofertę złożył Tarczyński. Jako spółka giełdowa, musiała poinformować o tym w raporcie bieżącym. Zarząd wyraził wstępne zainteresowanie nabyciem zorganizowanej części przedsiębiorstwa – w sytuacji, w której trwające postępowanie restrukturyzacyjne nie doprowadzi do wypracowania lepszego rozwiązania, mającego na celu zaspokojenie jej interesariuszy, w tym pracowników i wierzycieli. Tarczyński deklaruje, że jego zainteresowane podyktowane jest planowanym rozszerzeniem działalności i uzależniona od spełniania warunków zewnętrznych, niezależnych od spółki.

Gwałtownie zareagowały na to same ZM HK, które w ciągu jednego dnia złożyły na tę ofertę skargę do KNF, oskarżając Tarczyńskiego o próbę manipulacji instrumentami finansowymi i celowe wywołanie w opinii publicznej mylnego wrażenia, że postępowanie restrukturyzacyjne będzie umorzone, a następnie zostanie dokonana sprzedaż przedsiębiorstwa. KNF potwierdza jedynie, że skarga wpłynęła. – Zagadnienia opisane w piśmie spółki Zakłady Mięsne Henryk Kania SA w restrukturyzacji skierowanym do Urzędu KNF są poddawane szczegółowej analizie – podaje Jacek Barszczewski, dyrektor komunikacji KNF.

Trzecia oferta, o której wiadomo najmniej, pochodzi z Cedrobu. Według informacji potwierdzonych przez „Parkiet" u dwóch członków rady wierzycieli Cedrob zaproponował przejęcie dwóch z czterech zakładów ZM HK. Przez rok ta jedna z największych spółek na rynku mięsa chce dzierżawić zakłady swojego dotychczasowego konkurenta, ponosząc jedynie koszty działalności – zlecać zakładom usługi i płacić za surowce oraz koszty wytworzenia. Następnie, podobnie jak HK Trade, Cerdrob chce prawa pierwokupu, bez dopuszczenia żadnego innego oferenta. – Ta procedura nie gwarantuje niczego wierzycielom niezabezpieczonym, setki kontrahentów nie dostaną złotówki – mówi jeden z członków rady wierzycieli. – Cedrob nie udziela komentarza w tej sprawie – poinformował Cedrob poprzez obsługującą go agencję PR.

Impas przed burzą

Zadłużenie ZM HK sięga 833 mln zł. Suma wierzytelności objętych układem wynosi 485 mln zł. We wstępnym harmonogramie restrukturyzacji, złożonym w czerwcu w sądzie, ZM HK zaproponowały spłatę wierzycieli finansowych w 96 ratach miesięcznych, czyli w osiem lat. Właściciele obligacji mieli zostać spłaceni w 100 proc. po siedmiu latach. Dziś nikt już o tym nie mówi.

Wierzyciele mówią za to o braku dostępu do wiarygodnych informacji finansowych. Był to jeden z powodów, dla których nadzorca finansowy rozważał nawet wniosek o odwołanie zarządu spółki. Rada wierzycieli zastanawia się nad wiarygodnością danych, przedstawionych przez ZM HK w projekcji finansowej, którą firma złożyła u nadzorcy 15 sierpnia. Jak dowiedział się nieoficjalnie „Parkiet" u jednego z wierzycieli, firma Deloitte, która pomagała w jej pisaniu, nie miała możliwości zweryfikowania danych z projekcji finansowych i zastrzegła, że potwierdza jedynie, że obliczenia zgadzają się pod kątem matematycznym.

– Jest cały plan finansowy przedstawiony w excelu, z którego wynika kwota, którą HK Trade chce płacić za korzystanie z majątku ZM HK (łącznie ponad 6 mln zł – red.). Jest jednak sprawą oczywistą, że wiarygodność tej oferty i wyliczeń stoi pod dużym znakiem zapytania – mówi kolejny członek rady wierzycieli. – Cały problem polega na tym, że musimy w radzie rozważyć, czy wierzymy tej ofercie czy nie – i wtedy decydujemy się na ofertę pewną, np. Cedrobu, o którym wiemy, że ma pieniądze. Wtedy wiemy też na pewno, że zostaną spłaceni tylko wierzyciele zabezpieczeni, czyli banki, i to w części, a nie w całości – mówi. Co więcej, „Parkiet" dowiedział się w dwóch źródłach, u przedstawiciela instytucji finansowej oraz przedstawiciela drobnych inwestorów, że na początku roku, gdy ZM HK miały już spore problemy finansowe, a biegły rewident miał zaraz odmówić wydania opinii do sprawozdania za 2018 r., spółka zwiększyła zamówienia u dostawców. I faktycznie w raporcie za I kwartał 2019 r. spółka wykazała zmianę stanu zobowiązań krótkoterminowych z 0,5 mln zł do ponad 15 mln zł.

Kłopoty w samej radzie wierzycieli

Atmosferę współpracy rady wierzycieli jeden z rozmówców określił mianem „balu na Titaniku". W tym gronie zasiadają i banki – Alior ma do odzyskania 233 mln zł, a City Handlowy 120–130 mln zł. Banki mogą odzyskać część wierzytelności z zabezpieczenia na majątku, ale nikt inny takich zabezpieczeń nie ma – w radzie zasiadają jeszcze obligatariusze, którym spółka sprzedała obligacje warte ok. 160 mln zł, a także przedstawiciele dostawców oraz gminy. Dlatego rada wierzycieli ma sprzeczne interesy. – Dostawcy mogą być za restrukturyzacją, ale banki raczej kredytu zaufania już firmie nie udzielą. W interesie gminy jest utrzymanie na swoim terenie zakładu, który będzie płacił podatki i utrzyma miejsca pracy. Pytanie jednak, czy Cedrob nie chce po prostu przejąć tej części rynku, która zostanie po Kani, i części technologii, które po prostu przeniesie do swoich zakładów – mówi nasz informator z rady wierzycieli.

Instytucje finansowe mówią nieoficjalnie, że najbardziej odpowiada im pomysł, by przeprowadzić wiarygodne badanie finansów spółki i wtedy jeszcze raz poszukać inwestorów, którzy będą mogli ocenić kondycję spółki na podstawie bardziej wiarygodnych danych. – Alior Bank nie preferuje żadnego z oferentów, ale jest zainteresowany – podobnie jak cała rada wierzycieli – by złożonych zostało jak najwięcej ofert, i wszystkie zostały ocenione na tych samych, równych zasadach. Tylko w ten sposób wszystkie organy przyspieszonego postępowania układowego, w tym rada wierzycieli, będą miały możliwość rzetelnej oceny poszczególnych opcji. W interesie wszystkich interesariuszy tego procesu jest, by wybór dalszego modelu prowadzenia postępowania restrukturyzacyjnego był transparentny. Konkurencja propozycji w tego typu procesach jest sytuacją preferowaną, gdyż prowadzi do wyboru wariantu najkorzystniejszego dla interesariuszy – komentuje Marcin Herman, rzecznik prasowy Alior Banku.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA