fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Przemysł spożywczy

Mięso tanieje nie tylko z powodu epidemii koronawirusa

Adobe Stock
Niskie ceny wywołują kolejne naciski na Brukselę o dopłaty. W Polsce na dodatek trwa susza i brakuje pracowników.

Ceny mięsa nadal spadają, więc Ministerstwo Rolnictwa domaga się od Brukseli dopłat do jego przechowywania. Od tygodnia można składać wnioski o przyznanie dopłat do prywatnego przechowywania wołowiny, mleka w proszku, masła oraz serów. W tym wypadku dosłownie czas to pieniądz, bo nabór trwa do wyczerpania środków. Bruksela dopłaci np. do przechowywania 100 tys. ton sera, z czego Polsce przypadło 8 tys. ton. UE przeznaczyła na ten cel jedynie 80 mln euro, ale środków na opłacenie przechowywania domagają się dziś producenci wieprzowiny i drobiu, którzy jednak właśnie dostali odmowę z Brukseli.

O dopłaty dla polskich producentów drobiu i wieprzowiny apelował w środę Jan Ardanowski, minister rolnictwa, na nieformalnym spotkaniu ministrów rolnictwa UE. Domagał się też uruchomienia rezerwy kryzysowej, która została utworzona w budżecie Europejskiego Funduszu Gwarancji Rolnych na wypadek kryzysów mających wpływ na produkcję rolną. Rezerwa na lata 2014–2020 wynosi 2,8 mld euro. – Jeżeli w obecnej sytuacji nie mamy do czynienia z kryzysem, to po co ta rezerwa w ogóle funkcjonuje? – pyta Ardanowski.

Na ceny w Europie wpływa pandemia, która zamknęła restauracje, a u konsumentów wywołała obawy o finanse. Ceny wieprzowiny spadają w całej Europie. Na przykład na przełomie kwietnia i maja w Holandii zmniejszyły się z tygodnia na tydzień o 12?proc., w Belgii o 7,4 proc., a w Danii i Francji o ok. 4 proc. Na giełdzie we Frankfurcie cena żywca spadła do rekordowo niskiego poziomu 1,6 euro za kg. To i tak więcej niż otrzymują polscy rolnicy. Izba Rolnicza Województwa Łódzkiego poinformowała w tym tygodniu, że o ile w Niemczech kilogram żywca kosztuje w przeliczeniu na złotówki ok. 7,2 zł, o tyle w Polsce zakłady płacą rolnikom jedynie 6 zł. Na dodatek są spore problemy z odbiorem tuczników.

A tymczasem kłopotów przybywa. Koronawirus trafił także do zakładów produkcji żywności – zachorował jeden z pracowników zakładów Animexu w Starachowicach, na kwarantannę trafiło ok. 40 osób. Nie ustają też problemy związane z pogodą. Mimo ostatnich opadów Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej twierdzi, że wpływ ostatnich deszczów na poprawę ogólnej sytuacji hydrologicznej będzie niewielki. – Należy więc się zastanowić nad tym, czy 2 mld zł, przeznaczonych na przekop Mierzei Wiślanej, nie należy zainwestować w poprawę retencji w Polsce – mówi prof. Andrzej Kowalski, były dyrektor Instytutu Ekonomiki i Gospodarki Żywnościowej.

Kolejnym problemem jest brak ok. 500 tys. osób do pracy w rolnictwie. – Organizacje rolnicze sygnalizują, że brakuje pracowników, część zbiorów warzyw i owoców się nie uda z powodu braku Ukraińców. A Polacy, którzy stracili pracę, niechętnie chcą pracować w gospodarstwach, wolą szukać środków osłonowych – mówi prof. Kowalski.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA