fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Przemysł spożywczy

Polski cukier jest skazany na eksport

Flickr
Polski cukier musi podbijać rynki pozaunijne, bo w kraju już się nie mieści. Mimo rekordowo niskich cen produkcja o jedną trzecią przewyższa popyt.

Handel cukrem wyłamuje się z głównego kierunku eksportu żywności. Choć 80 proc. zwykłej żywności trafia na rynki unijne, zwłaszcza do Niemiec, to dwie trzecie cukru wysyłamy poza Europę – ostatnio głównie do Izraela i Egiptu. Brak ucieczki od eksportu to efekt uwolnienia kwot cukru – wtedy wszyscy producenci gwałtownie zwiększyli produkcję, a nadwyżki trzeba gdzieś sprzedać.

Dobry sezon, niskie ceny

Branża cukrowa odmienia słowo rekord przez wszystkie przypadki. O rekordowej kampanii poinformowała właśnie Krajowa Spółka Cukrowa (KSC), rekordowa była krajowa produkcja i eksport.

– W tej kampanii KSC wyprodukowała ponad 910 tys. ton cukru, to rekordowy wynik w historii spółki – mówi Krzysztof Kowa, prezes spółki. Suszy nie udało się więc popsuć planów cukrowników. KSC na koniec 2019 r. planuje uruchomić w Gdańsku Cukroport, najnowsza inwestycja ma ułatwić tańszy eksport.

Rekordowe były dwie ostatnie kampanie w całym kraju. Wynik ostatniej to 2,3 mln ton wyprodukowanego cukru, to o 18 proc. więcej niż w poprzednim sezonie. Taka ilość cukru przewyższa 1,7 mln ton popytu krajowego o 33 proc. – Eksport jest branży niezbędny, bo takiego poziomu wzrostu produkcji nie jesteśmy w stanie zagospodarować w kraju – mówi Karolina Załuska, analityk rynków rolnych w BGŻ BNP Paribas. Niestety, rekordowo niskie były także ceny cukru. W czerwcu cena za tonę cukru konfekcjonowanego wyniosła 1272 zł, najmniej od dekady. Jednak nie ma to nic wspólnego z uwolnieniem produkcji cukru w październiku 2017 r., a jest efektem dużej podaży i niskich cen, które silnie zależą od cen na świecie.

Słabe notowania nie pomogą jednak w rozwoju eksportu. – Niskie ceny nie stanowią źródła przewag konkurencyjnych w krajach trzecich, gdyż światowe ceny są niskie – mówi dr Piotr Szajner, kierownik Zakładu Badań Rynkowych w Instytucie Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej.

Od czasu uwolnienia kwot w 2017 roku Unia Europejska z importera stała się eksporterem cukru. Polscy producenci zwiększyli produkcję, bo nie mieli wyjścia. – Uwolnienie rynku przyniosło znaczący wzrost produkcji u większości producentów w Europie, Polska zdecydowała się na zwiększenie podaży – by dorównać producentom europejskim i nie oddać części rynku. Polscy i pozostali europejscy producenci muszą więc gdzieś lokować swoje nadwyżki – tłumaczy Michał Gawryszczak, dyrektor biura w Związku Producentów Cukru w Polsce.

Szanse poza Europą

Eksport cukru wzrósł w ubiegłym roku do listopada o jedną piątą, ale do krajów trzecich – aż o 68 proc. Do listopada wysłaliśmy za granicę 782,2 tys. ton, z czego 62 proc., a więc 488 tys. ton – na rynki trzecie. Średnia cena sprzedaży na rynki trzecie była o 23 proc. niższa niż w UE. Odbiorcy zmieniają się dość dynamicznie, w 2018 r. dużymi importerami były Egipt, Izrael, Sri Lanka oraz Gruzja. W poprzednich latach dużym klientem była także Rosja, bo embargo nie obejmuje cukru.

Zdaniem Szajnera jednym z powodów, dlaczego cukier z Polski trafia głównie poza UE, jest duży udział na polskim rynku – międzynarodowych koncernów cukrowniczych (ok. 60 proc.), a duża podaż w UE i powiązania kapitałowe skutkują koniecznością eksportu do krajów trzecich.

– Na rynku światowym konkurencja jest duża, nie tylko między dostawcami, ale też asortymentowa – mówi Załuska. Cukier trzcinowy z Brazylii czy Indii jest po prostu tańszy, często w wyniku dotowania przez państwa. Obiecujący jest rynek Chin, mimo wysokich ceł, bo produkcja krajowa zaspokaja jedynie 60 proc. zapotrzebowania.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA