fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Przemysł Obronny

#RZECZoBIZNESIE: Andrzej Kiński: Ostatnie 5 lat niewiele zmieniło w polskiej zbrojeniówce

tv.rp.pl
Nasz przemysł obronny ma tylko jedną nogę, która nazywa się sprzedaż dla MON - mówi Andrzej Kiński, redaktor naczelny magazynu „Wojsko i Technika", gość programu Marcina Piaseckiego.

Po raz kolejny zmienia się zarząd Polskiej Grupy Zbrojeniowej.

- Ludzie, którzy przychodzili dotąd zarządzać PGZ mieli z tyłu głowy, że jest to najistotniejszy gracz w Polsce. W związku z tym, że są to firmy państwowe, resorty nie dadzą mu zrobić krzywdy. Jest to prawda, ponieważ gros przychodów większości przedsiębiorstw PGZ, to produkcja na rzecz MON. Jeżeli źle się dzieje w państwowej zbrojeniówce, to kierowany jest tam zastrzyk w postaci kolejnych zamówień. Od lat brakuje długofalowej strategii, która by realnie brała pod uwagę możliwości tych zakładów, realia rynkowe i potrzeby naszych sił zbrojnych - mówił Kiński.

- Od 20 lat mówię, że nasz przemysł obronny ma tylko jedną nogę, która nazywa się sprzedaż dla MON. Gdyby tych nóg było więcej (produkcja na rynek komercyjny, zamówienia eksportowe) ta sytuacja wyglądałaby inaczej. Ostatnie 5 lat wiele nie zmieniło – dodał.

Eksport PGZ jest niewielki.

Gość wyjaśnił, że nasze przedsiębiorstwa, po części z politycznych względów, mają niską zdolność do współpracy z partnerami zagranicznymi.

- Wiele firm na świecie uzyskuje całkiem spore przychody z tego, że są poddostawcami, niekoniecznie producentami finalnymi. My nie wykorzystujemy tej szansy. Najtrudniej jest sprzedać gotowy wyrób skrojony pod potrzeby naszych sił zbrojnych. Dzisiaj konkurencja jest duża. Wiele państw mocno grymasi kupując sprzęt wojskowy. Chcą go mieć dostosowany do swoich potrzeb. To wszystko generuje koszty badań i rozwoju, a elastyczność finansowa naszych przedsiębiorstw nie jest duża - mówił Kiński.

Amunicja 155 mm do Kraba produkowana przez Zakłady Metalowe Dezamed jest na słowackiej licencji.

- Ten projekt bardzo dobrze się rozwija. Kontakty z poddostawcami z Czech i Słowacji są bardzo dobre, polonizacja amunicji postępuje. Są dobre przykłady, ale brakuje wsparcia politycznego. Jeżeli chcemy osiągnąć sukces na jakimś rynku, to musimy wpuścić do siebie produkty z danego kraju. Takich możliwości jest wiele – ocenił ekspert.

Wraca pomysł powołania Agencji Uzbrojenia.

- Nie jest dobrym pomysłem podporządkowywanie przemysłu Agencji Uzbrojenia. Przemysł działa na zupełnie innych zasadach. Powinien działać na zasadach rynkowych - mówił Kiński.

- Takie struktury w Szwecji, Francji czy Niemczech ściśle współpracują z przemysłem obronnym, ale to nie znaczy, że koordynują jego konkretne działania. Istotne jest powiadomienie przemysłu, jakie są planowane kierunki rozwoju sił zbrojnych. To w pewien sposób ukierunkowuje własne prace realizowane ze środków przemysłu obronnego. Kiedy projekty zbliżają się do realizacji chodzi o wspólny nadzór na nimi. U nas nie zawsze daje to dobre rezultaty. Bieżąca współpraca nie wygląda tak jak w Izraelu. Tam siły zbrojne delegują swoich przedstawicieli do zespołów w komercyjnych firmach, które zajmują się realizacją konkretnych projektów na rzecz sił obronnych Izraela oraz potrzeby eksportu. U nas jest jakiś kontakt, ale to bardziej nadzór, a nie wspólna praca w jednym zespole – dodał.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA