Dotychczasowy prezes obronnego holdingu Jakub Skiba zrezygnował z pełnienia funkcji uzasadniając to powodami osobistymi.
Rada nadzorcza PGZ poinformowała w czwartek , że rozpocznie postępowanie zmierzające do wyboru nowego prezesa i wiceprezesa zarządu PGZ.
W specjalnym, pożegnalnym oświadczeniu Skiba przypomniał osiągnięcia i wysiłki zarządu w reformowaniu grupy kapitałowej przyznał zarazem, że „pomimo tych działań sytuacja sektora zbrojeniowego pozostaje skomplikowana”. Ustępujący szef PGZ jako przyczynę trudnej sytuacji i kłopotów z odbudową tej gałęzi przemysłu uznał „zaniechania ostatnich dekad, nieudolne restrukturyzacje, inwestycje, nieprzemyślaną reprywatyzację oraz brak zrozumienia i właściwej uwagi poświęconej przemysłowi obronnemu ze strony poprzednich rządów”. -Jestem przekonany, że obecne działania rządu - Strategia na rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju oraz program modernizacji sił zbrojnych prowadzony przez Ministerstwo Obrony Narodowej stanowią właściwą odpowiedź na te wyzwania - podsumował Skiba.
Rzeczywiście sytuacja w PGZ daleka jest od stabilizacji. Od 2015 roku to już czwarta zmiana warty na czele grupy kapitałowej skupiającej ponad 60 kluczowych państwowych firm obronnych (5,5 mld zł rocznego przychodu, ok. 17 tys. pracowników ), odpowiadającej za dostawy podstawowego uzbrojenia i wyposażenia wojskowego a także utrzymanie w sprawności sprzętu polskich Sił Zbrojnych.
Witold Słowik który od piątku do czasu wyłonienia w konkursie nowego zarządu przejmie stery PGZ kojarzony jest z ekipą premiera Mateusza Morawieckiego a jego nominacja wyraźnie rozszerzy wpływy premiera w sektorze obronnym i to w sytuacji gdy państwowe fabryki broni (od 2015 roku) pozostają w nadzorze ministra obrony narodowej.
Spec od europejskich pieniędzy
Odejście Jakuba Skiby, b. wiceministra MSWiA i zaufanego człowieka obecnego szefa MON Mariusza Błaszczaka było spodziewane. Nieoficjalnie mówiło się że dotychczasowy szef PGZ próbował już wcześniej, w czerwcu br. złożyć rezygnację, gdy nie powiodły się próby zahamowania spadku wyników PGZ.
Witold Słowik nie ma doświadczeń związanych ze zbrojeniówką zanim trafił do rządu pracował w Krajowym Depozycie Papierów Wartościowych, sprawował również funkcje przewodniczącego rad nadzorczych kilku warszawskich spółek. Jako specjalista od pozyskiwania i zarządzania funduszami europejskimi zdobywał doświadczenia samorządowe m.in. w stołecznym samorządzie i instytucjach agencji rozwoju regionalnego na Podkarpaciu. Pracował jako ekspert Departamentu Kontrolingu Banku Gospodarstwa Krajowego, a od września 2006 r. do października 2011 r. był prezesem Centrum Bankowo-Finansowego „Nowy Świat” S.A. w Warszawie. Po studiach prawniczych na UJ uzupełniał wiedzę w Krakowskiej Szkole Managerów oraz – w zakresie zarządzania nieruchomościami - na Wyższej Szkole Menedżerskiej w Warszawie. W 2018 r. ukończył Program ARGO Top Public Executive - zagraniczny program kształcenia dla kadry zarządzającej w administracji publicznej organizowany przez IESE Business School oraz Krajową Szkołę Administracji Publicznej im. Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej Lecha Kaczyńskiego.
PGZ w dołku
Nowy pełniący obowiązki szefa PGZ trafia do największej rodzimej zbrojeniowej grupy kapitałowej w trudnym momencie. Mimo deszczu zamówień na wojskowy sprzęt państwowy holding w zeszłym roku przynosił straty. To one obok pilnego zadania - usunięcia ludzi kojarzonych z odwołanym ministrem obrony Antonim Macierewiczem uruchomiły po lutowej rekonstrukcji obecnego rządu trwające praktycznie do dziś kadrowe roszady w PGZ.
Przyczyną ujemnego (choć lepszego niż w 2016 r.) wyniku finansowego w 2017 r. był wzrost kosztów działalności operacyjnej , związany z „bardzo dynamicznym rozwojem, budowaniem struktur, których wymaga proces konsolidacji i mocnym zaangażowaniem PGZ w realizację dużych programów o strategicznym znaczeniu dla obronności państwa” – tłumaczyli na początku tego roku prezesi PGZ.
Eksperci twierdzą jednak , że polski przemysł zbrojeniowy w całej minionej dekadzie nie nadążał za wzrostem cywilnych przedsiębiorstw, nadal przegrywa z kretesem w kategorii wydajności, państwowe firmy obronne nie liczą się praktycznie w eksporcie.
Poprawie konkurencyjności nie sprzyjają jedyne rosnące (zwłaszcza w państwowym sektorze) parametry: to zwiększające się zatrudnienie i wyjątkowo konsekwentnie podnoszone zarobki ( średnia gaża kadry w centrali PGZ to ok. 16 tys zł - twierdzi raport o sytuacji w przemyśle obronnym w latach 2007- 2016 opracowany przez Polską Izbę Producentów na Rzecz Obronności Kraju. PIPnROK ujawniła, że w ciągu minionej dekady nie tylko obniżył się potencjał eksportowy podmiotów należących do Skarbu Państwa ale co gorsze żaden z kluczowych elementów oceny konkurencyjności i pozycji rynkowej nie został istotnie poprawiony a w niektórych nastąpił znaczny regres. Analitycy izby oceniają że w dekadzie 2007 -16 państwowy segment przemysłu zbrojeniowego był rentowny tylko dzięki wspomaganiu finansowemu z publicznych źródeł . A bez tego wsparcia byłby trwale nierentowny (na poziomie minus 2,37 proc.).
Problemy z konsolidacją
Nie spełniły się też nadzieje związane integracją państwowych fabryk broni i sprzętu wojskowego. Uruchomiona w końcu sierpnia 2007 rządowa strategia konsolidacji przemysłu obronnego zdaniem ekspertów PIPnROK nie została zrealizowana w żadnym z punktów. A skupienie w jednej spółce dominującej wszystkich podmiotów państwowego przemysłu specjalnego nie przyniosło postępu - jedynie trwałe pogorszenie parametrów konkurencyjności. Nie udało się zatem poprawić przede wszystkim sprawności zarządzania i wyników ekonomicznych . Firmy PGZ słabły mimo głębokich zmian własnościowych, prywatyzacji całych branż i likwidacji najsłabszych przedsiębiorstw w drodze upadłości. Sprawności zarządzania i nadzoru nie uzdrowiło nawet podporządkowanie spółek państwowej zbrojeniówki ministrowi obrony narodowej. Wręcz przeciwnie. Firmy mają z tym kłopot bo postawione je w sytuacji w której MON jest zarówno zamawiającym, zarządzającym, nadzorującym, oceniającym oraz odpowiadającym bezpośrednio za biznesowe wyniki.
Autorzy raportu twierdzą, że wśród podmiotów polskiego przemysłu obronnego (PPO) istnieje wyraźny związek pomiędzy rodzajem własności a wynikami. Te osiąganie przez firmy prywatne okazują się zdecydowanie wyższe, bo spółki są znacznie lepiej zarządzane. To dlatego też grupa firm prywatnych w badanym okresie zwiększyła udział w globalnych przychodach polskiej zbrojeniówki z 36 proc. w 2007 r do 64 proc. w 2016 r. . A w latach 2015-16 prawie 80 proc. całego krajowego eksportu uzbrojenia wypracowały firmy spoza państwowego sektora – stwierdza raport.
Samorząd polskiej branży zbrojeniowej ostrzega, że brak działań naprawczych zwłaszcza w firmach obronnych Skarbu Państwa może doprowadzić do zupełnej utraty konkurencyjności i marginalizacji tej części sektora i to pomimo stosowania przez rząd pozarynkowego wsparcia .