fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Prezydent USA

Wybory w USA: Joe Biden nie zważa na Trumpa

Prezydent elekt Joe Biden i jego zastępczyni Kamala Harris skupią się przede wszystkim na pandemii
AFP
Prezydent elekt nominował grupę do walki z pandemią i przygotowuje się do tworzenia administracji. Nazwisk na razie nie zdradza.

Część przywódców Partii Republikańskiej i wielu republikańskich ustawodawców lojalnych w stosunku do Donalda Trumpa jeszcze nie uznało zwycięstwa Joego Bidena w tegorocznych wyborach. Prezydent elekt otrzymał jednak gratulacje od przywódców wielu krajów oraz kilku prominentnych republikanów, w tym byłego prezydenta George'a W. Busha. – Chociaż różnią nas polityczne poglądy, wiem, że Joe Biden jest dobrym człowiekiem, który wygrał możliwość prowadzenia i zjednoczenia naszego kraju – powiedział Bush.

Zwalczyć wirusa

Nie czekając na gratulacje od Donalda Trumpa i nie zważając na ataki ze strony jego obozu, dotyczące domniemanych nieprawidłowości podczas wyborów, prezydent elekt zaczął w niedzielę przygotowywać się do tworzenia swojej administracji. Nominacje do jego gabinetu nie będą znane jeszcze przez jakiś czas, ale w niedzielę ruszyła strona internetowa jego grupy przejściowej (www.buildbackbetter.com), na której Joe Biden i Kamala Harris zapewniają, że ich celem jest stawienie czoła pandemii, która dotknęła ponad 10 mln Amerykanów, kryzysowi gospodarczemu, niesprawiedliwościom rasowym i zmianom klimatycznym. – Nasza administracja zajmie się tymi wyzwaniami w pierwszym dniu – zapewniają.

W poniedziałek Biden nominował 13 ekspertów do grupy doradczej ds. Covid-19. – Ta grupa pomoże stworzyć strategię kontroli nad rozprzestrzenianiem się wirusa, dystrybucji bezpiecznej, skutecznej i darmowej szczepionki oraz chronienia najbardziej zagrożonej części naszej populacji – powiedział Biden w poniedziałek rano. Powiedział też, że mimo pozytywnych doniesień dotyczących eksperymentalnej szczepionki Pfizera, która ma być w 90 proc. skuteczna, „Amerykanie jeszcze w przyszłym roku będą musieli polegać na maskach, fizycznym dystansie, myciu rąk", zanim szczepionka zostanie zatwierdzona przez FDA i będzie ogólnie dostępna.

Senat republikanów

Tuż po inauguracji Biden i Harris obiecują, że odwrócą szereg postanowień Donalda Trumpa dotyczących polityki wewnętrznej oraz zajmą się odbudowaniem wizerunku USA na arenie międzynarodowej. – To będzie bardzo trudny okres przejściowy, ale jesteśmy na niego gotowi. Z każdym tygodniem będziemy skupiać się na tym, co następne – powiedział w wywiadzie prasowym jeden z doradców Bidena.

Do realizacji wielu swych planów Biden będzie musiał mieć poparcie Senatu, w którym republikanie mogą utrzymać większość. – Czy będziemy mogli znaleźć pole do porozumienia? Tak. Jeżeli Biden będzie umiał współpracować. Ale on pracował tam przez długi czas i wie, jak dochodzi się tam do porozumień – powiedział senator Mitt Romney, który jako jeden z niewielu republikańskich senatorów pogratulował Joemu Bidenowi wygranej.

Oprócz opozycji ze strony republikanów Joe Biden może spodziewać się też wyzwań ze strony ustawodawców demokratycznych, takich jak kongresmanka Alexandria Ocasio Cortez, którzy będą chcieli forsować swoją progresywną agendę. – Okres przejściowy pokaże, czy jego administracja będzie otwarta na współpracę czy nie – powiedziała Cortez i dodała, że poparcie liberalnej części partii będzie zależało od otwartości administracji.

Liczy na sąd

Tymczasem do poniedziałku rano nominowana przez Donalda Trumpa Emily W. Murphy, szefowa General Services Administration, nie dokonała formalności potrzebnych grupie przejściowej Bidena do formowania administracji. Zwycięstwa Joego Bidena i Kamali Harris nie uznał jeszcze przede wszystkim Donald Trump, który utrzymywał, że wybory zostały sfałszowane i „skradzione". Jego kampania szykowała się natomiast do prawnej batalii podważającej wiarygodność wyników wyborów. Prezydent Trump liczy na to, że sprawa zwycięstwa w wyborach oprze się na Sądzie Najwyższym, podobnie jak w 2000 r., gdy o najwyższy urząd w kraju walczyli George W. Bush i Al Gore. Eksperci zajmujący się wyborami uważają jednak, że to mało prawdopodobny scenariusz. – Jeżeli nic nowego się nie wydarzy, to Trump, czy mu się to podoba czy nie, nie ma podstaw do pójścia do Sądu Najwyższego – twierdzą naukowcy zajmujący się wyborami.

Z drugiej strony, mimo że w sobotę Joe Biden został uznany za zwycięzcę, to tak naprawdę wybory się jeszcze nie skończyły. Ostatecznie o tym, kto przez kolejne cztery lata dowodzić będzie w Stanach Zjednoczonych, zadecyduje 538-osobowe Kolegium Elektorów.

Według prawa wszelkie spory dotyczące liczby głosów oddanych w poszczególnych stanach oraz wnioski sądowe dotyczące nieprawidłowości podczas wyborów muszą zostać rozwiązane do 8 grudnia. Sześć dni później, 14 grudnia, elektorzy wypełnią karty do głosowania. W 33 stanach i w Waszyngtonie DC zobowiązani są przez prawo stanowe albo przepisy partyjne, aby głosować tak jak większość wyborców w ich stanie. 6 stycznia Izba Reprezentantów i Senat będą przeliczać głosy elektorów. Potem członkowie Kongresu mają możliwość zgłoszenia obiekcji co do wyników głosowania w poszczególnych stanach, po czym każda z izb musi je zatwierdzić lub odrzucić. Aby zostać mianowanym kolejnym prezydentem Stanów Zjednoczonych, kandydat musi uzyskać więcej niż 270 głosów. Jeżeli dojdzie do sytuacji spornej, Izba Reprezentantów zdecyduje o zwycięzcy, który zostanie zaprzysiężony 20 stycznia.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA