fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Prezydent USA

Bernie Sanders. Czy to nowy faworyt Kremla?

AFP
Przeciwnicy prowadzącego w prawyborach demokratów Berniego Sandersa podchwycili tezę, że Rosja mu pomaga.

– Nie obchodzi mnie, kogo Putin chce mieć w Białym Domu. Moja wiadomość dla Putina brzmi: trzymaj się z daleka od amerykańskich wyborów – powiedział Sanders, dodając, że Rosja chce poróżnić Amerykanów i podważyć amerykańską demokrację. – Zrobili to już w 2016 r., teraz znowu próbują wprowadzić chaos i nienawiść w Ameryce. Jestem mocno przeciwny ich wysiłkom ingerowania w nasze wybory – dodał. Spekulował też, że informację podano na dzień przed prawyborami w Nevadzie, żeby zaszkodzić jego szansom na kolejną wygraną.

Najlepszy, bo najsłabszy?

Oponenci zarówno z obozu demokratycznego, jak i republikańskiego od razu podchwycili temat. – Albo [Rosja] chce nominacji najsłabszego kandydata, który nie będzie miał szans z ich marionetką Trumpem, albo chce socjalisty jako prezydenta – napisał sztab wyborczy Michaela Bloomberga na Twitterze.

Prezydent Donald Trump natomiast sarkastycznie sugerował, że demokraci będą chcieli przeprowadzić śledztwo w sprawie ingerencji Rosji w wygraną senatora Sandersa w prawyborach w Nevadzie. – Sugeruję skontaktowanie się z Bobem Muellerem [były szef FBI, nadzorował śledztwo w sprawie rosyjskiej ingerencji w poprzednie wybory – red.] i 13 Gniewnymi Demokratami, aby stworzyli nowy raport Muellera – wydanie demokratyczne – napisał prezydent na Twitterze.

Przedstawiciel Białego Domu, doradca ds. bezpieczeństwa Robert O'Brien, przecząc doniesieniom o pomocy Rosji dla Trumpa w tegorocznych wyborach, stwierdził, że nie dziwi się, iż Rosja pomaga Sandersowi. – On tam był w podróży poślubnej [...] na programy socjalne wydałby pieniądze, które zapewne wziąłby z funduszy wojskowych. W przeciwieństwie do niego Trump chce odbudować amerykańskie wojsko – powiedział O'Brien.

Portal Feelthebern.org, poświęcony poglądom Sandersa, przytacza jego zapewnienia o poparciu dla sankcji gospodarczych i międzynarodowego nacisku na Rosję jako alternatywy dla bezpośredniej konfrontacji wojskowej. – Moja administracja da Rosji do zrozumienia, że jakakolwiek agresja zmusi USA do zwiększenia presji ponad sankcje – powiedział w wywiadzie dla ekspertów z Council on Foreign Relations. Wielokrotnie też wypowiadał się przeciwko Rosji w kontekście Ukrainy.

– Putin może popiera Sandersa, ale Sanders nie popiera Putina – pisze niedzielny „New York Times".

Izolacjonizm, ale lewicowy

W zarzutach o domniemanej prorosyjskości najbardziej niepokojące dla Polski są przytaczane wypowiedzi Sandersa dotyczące NATO. Podobnie jak Donald Trump senator z Vermont wyraża przekonanie, że europejscy członkowie paktu powinni się wywiązywać ze składek członkowskich albo wręcz przejąć większość odpowiedzialności w finansowaniu budżetu tej organizacji, bo przecież jej zadaniem jest głównie obrona Starego Kontynentu.

– Jako prezydent USA nie miałbym oporów, żeby powiedzieć naszym europejskim sprzymierzeńcom: Stany Zjednoczone nie mogą wspierać waszych krajów. Musicie się sprawiedliwie dołożyć do wspólnego budżetu obronnego – mówił kiedyś Sanders na szlaku wyborczym, nawiązując do tego, że USA finansują ponad 22 procent budżetu tej organizacji.

Choć Sanders zapewnia, że NATO to „najważniejsza w historii organizacja międzynarodowa" i Ameryka powinna być jej integralną częścią, w Europie słychać głosy niepokoju. – Przedstawiciele rządów europejskich uważają Sandersa za „lewicowego izolacjonistę". Są tak samo przerażeni perspektywą tego, że zasiądzie w Białym Domu, jak drugą kadencją Trumpa. Jego prezydentura przyniosłaby obawy co do dalszego zaangażowania USA w NATO – pisze magazyn „The Atlantic", powołując się na byłego francuskiego ambasadora w USA Gerarda Arauda.

Czy zmienił poglądy na temat NATO?

Sanders zapewnia, że Ameryka powinna dołożyć wszelkich starań, żeby chronić obecnych członków NATO z Europy Wschodniej przed agresją ze strony Rosji, ale wcześniejsze jego wypowiedzi wskazują na to, że jest przeciwny ekspansji NATO na kraje wschodniej i środkowej Europy.

– Po czterech dekadach zimnej wojny i bilionach dolarów z kieszeni amerykańskich podatników wydanych na udział w wyścigu zbrojeń wielu naszych wyborców uważa, że nie czas na dalsze marnowanie miliardów dolarów na bronienie Europy ani na rozszerzanie paktu północnoatlantyckiego dalej na wschód – mówił, wówczas kongresman, Sanders w 1997 r.

Argumentował, że rozszerzanie NATO antagonizuje Rosję, która nie chce ze wszystkich stron być otoczona siłami natowskimi, i stwarza ryzyko niepotrzebnego konfliktu z tym mocarstwem. Przez krytyków Sandersa jego słowa interpretowane są jednak jako „chęć zmniejszenia presji na Rosję i pozwolenia jej na utrzymywanie dominacji w regionie".

W 2015 r., podczas wystąpienia na prestiżowym Georgetown University w Waszyngtonie, natomiast Bernie Sanders przedstawił swoją wizję NATO 2.0, którego częścią byłaby Rosja. – Musimy stworzyć nową organizację podobną do NATO do walki z zagrożeniami XXI wieku – organizację, która kładzie nacisk na kooperację i współpracę [...] Musimy pracować z naszymi partnerami z NATO, musimy rozszerzyć tę koalicję o Rosję i współpracować z członkami Ligi Arabskiej – mówił wówczas Sanders.

Dawanie głosu Rosji w takiej organizacji międzynarodowej jak NATO, które w Europie broni interesów krajów zachodnich, stanowiąc ich tarczę obronną przed jej wpływami, to pogląd bardzo niebezpieczny dla Polski i bardzo na rękę Rosji. Podobnie jak opozycja do ekspansji NATO na dalsze kraje środkowej i wschodniej Europy.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA