fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Prezydent USA

Izba Reprezentantów zatwierdziła artykuł impeachmentu przeciw Trumpowi

Donald Trump
AFP
Donald Trump jest pierwszym w historii Stanów Zjednoczonych prezydentem, wobec którego dwukrotnie wysunięto oskarżenie w procesie impeachmentu.

Korespondencja z Nowego Jorku

W środę Izba Reprezentantów zebrała się na Kapitolu, tym razem mocno obstawionym Gwardią Narodową. Kongresmeni zgodnie z oczekiwaniami zatwierdzili artykuł impeachmentu przeciw Donaldowi Trumpowi. Prezydent został oskarżony o „podżeganie do insurekcji" podczas oblężenia Kapitolu tydzień wcześniej. Wtedy połączone izby zebrały się, by zatwierdzić wyniki wyborów prezydenckich.

Zatwierdzony przez Izbę Reprezentantów artykuł impeachmentu zostanie potem złożony w Senacie. Oprócz kompletu demokratów (222), opowiedziało się za nim 10 republikanów.

Dowiedz się więcej: Izba Reprezentantów przegłosowała impeachment Trumpa

Trump ostrzega

Dzień wcześniej Izba Reprezentantów zatwierdziła rezolucję wzywającą wiceprezydenta Mike'a Pence'a do usunięcia Trumpa z urzędu na podstawie 25. poprawki do konstytucji. – Jest oczywistym: prezydent nie jest zdolny do wypełniania obowiązków – brzmiała. Jednak na kilka godzin przed głosowaniem w liście do przewodniczącej Izby Reprezentantów Nancy Pelosi wiceprezydent dał do zrozumienia, że nie podejmie się tego wyzwania. – Czas na zjednoczenie naszego kraju, w momencie gdy przygotowujemy się do zaprzysiężenia prezydenta-elekta Joe Bidena – napisał.

We wtorek, pierwszym publicznym wystąpieniu od oblężenia Kapitolu, Donald Trump nie wyraził skruchy z powodu tego, co mu zarzucono, czyli zachęcania i wspierania swoich zwolenników w ataku na Kapitol. Ostrzegł też ustawodawców próbujących usunąć go z urzędu. – Podążanie tą drogą powoduje ogromne zagrożenie dla naszego kraju. Wywołuje ogromną złość – powiedział. Jego zwolennicy szykują się do kolejnych akcji, stawiając służby bezpieczeństwa, FBI oraz władze wszystkich stanów (a przede wszystkim Waszyngtonu) w stan gotowości.

Partia się kruszy

O ile w ubiegłym roku, podczas pierwszego impeachmentu, Trump cieszył się solidnym poparciem Partii Republikańskiej i dzięki temu uniknął skazania, o tyle w tym roku stanął przed kolejnym oskarżeniem jako lider o bardzo osłabionej pozycji i kruszącym się poparciu własnej partii. Większość republikańskich ustawodawców nadal będzie głosować przeciw impeachmentowi, ale nie bronią jego postawy w oblężeniu Kapitolu. W przeciwieństwie do ubiegłego roku liderzy tej partii, w tym kongresmen Kevin McCarthy, nie podejmują prób budowania opozycji wobec impeachmentu.

Niewielka zaś grupa republikanów otwarcie dystansuje się od prezydenta, który w ubiegłym roku ignorował zagrożenie ze strony pandemii koronawirusa, nie wyraził zrozumienia dla protestów o sprawiedliwość rasową, które przetoczyły się przez kraj, potem przez ponad dwa miesiące odmawiał uznania swojej wyborczej porażki, wykorzystując wszelkie prawne, i nie tylko, sposoby podważenia wyników. W końcu tłum jego zwolenników ruszył szturmem na Kapitol, przerywając konstytucyjny proces zatwierdzania wyników wyborów.

– Prezydent USA zgromadził ten tłum, zwołał i dolał oliwy do ognia podczas tego ataku. Nigdy wcześniej prezydent nie zdradził bardziej swego urzędu ani swej przysięgi na konstytucję – powiedziała kongresmenka Liz Cheney z Wyoming, która jest w jednej z grup prominentnych republikańskich ustawodawców, jeszcze przed środowym głosowaniem deklarujących poparcie dla impeachmentu.

Chłód Senatu

Po zatwierdzeniu artykułu impeachmentu przez Izbę Reprezentantów polityczny los Trumpa znajduje się w rękach Senatu. Tam jednak też wśród polityków republikańskich zapanował chłód wobec prezydenta. – Trump powinien usunąć się tak szybko, jak to możliwe – powiedział republikański senator Pat Toomey z Pensylwanii, który wraz z Lisą Murkowski otwarcie opowiadają się za usunięciem go z Białego Domu.

Przedstawiciel większości w Senacie Mitch McConnell nie zobowiązał się, że zagłosuje za impeachmentem. Ale dał do zrozumienia, że postawienie Trumpa w stan oskarżenia ułatwi usunięcie go oraz jego ideologii z Partii Republikańskiej, a republikanom – zdystansowanie się od niego w przyszłości. Trumpa wini, podobnie jak inni republikanie, za przegraną w Georgii i utratę większości w Senacie. W rozmowach kuluarowych potępia też ubiegłotygodniowe oblężenie Kapitolu i uznaje rolę Trumpa w tym wydarzeniu. W prywatnych rozmowach miał też powiedzieć, że prezydent dopuścił się wykroczeń podlegających impeachmentowi i cieszy się, że demokraci wszczęli ten process. – Ta nieudana próba zablokowania Kongresu, nieudana próba insurekcji, tylko podkreśla, jak ważne zadanie stoi przed naszą republiką – powiedział McConnell, gdy Senat wznowił obrady po środowym oblężeniu Kongresu.

Przez większość kadencji Trumpa McConnell był lojalny wobec prezydenta, od kilku miesięcy jednak dystansuje się od niego. Nie rozmawiał z nim od połowy grudnia, kiedy to oświadczył mu, że uzna zwycięstwo Joe Bidena po głosowaniu Kolegium Elektorów.

50 mln dla odważnych

To, że część republikańskich ustawodawców odwraca się od prezydenta wywodzącego się z ich szeregów, źle wróży całej Partii Republikańskiej. – Jeżeli zagorzali republikanie wyłamią się z kultu Trumpa, protrumpowi republikanie będą mieli problem z wygraniem wyborów w najbliższym czasie – Thomas Friedman z „New York Timesa" przewiduje rozłam w partii w erze po Trumpie.

By wesprzeć tych republikanów, którzy opowiedzą się przeciw prezydentowi w procesie impeachmentu, Republican Accountability Project, grupa byłych przedstawicieli administracji i republikanów przeciwnych Trumpowi, zobowiązała się przeznaczyć 50 mln dolarów na wsparcie ich przyszłych kampanii wyborczych. – Donald Trump dał jasno do zrozumienia, że będzie starał się politycznie ukarać każdego, kto stanie przeciw niemu. Jego możliwości maleją z minuty na minutę, ale chcemy zapewnić przeciwwagę do tego, co mówi, w postaci funduszy, dla tych, którzy podejmą się słusznej sprawy – powiedziała Sarah Longwell z Never Trump Republican, która organizuje nową grupę.

Jeżeli Senat uzna Trumpa winnym w procesie impeachmentu, dwie trzecie głosów może usunąć go z urzędu oraz w kolejnym głosowaniu zablokować Trumpowi możliwość ubiegania się o jakikolwiek urząd, w tym prezydencki, o czym mówił wielokrotnie w kontekście następnej kampanii prezydenckiej w 2024 r.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA