Łącznie na Florydzie Trump miał zdobyć w tych wyborach 30 proc. głosów wyborców z mniejszości etnicznych, podczas gdy cztery lata temu było to 10 proc.
Trump - podobnie jak cztery lata temu - zdobył na Florydzie większość głosów oddawanych przez białych wyborców - ok. 60 proc. (tyle samo co w 2016 roku).
Z kolei w Teksasie 40 proc. Latynosów zagłosowało na Trumpa, podczas gdy w 2016 roku Trump uzyskał 30 proc. głosów tej grupy etnicznej w tym stanie.
Łącznie w Teksasie na Trumpa głosowało 11 proc. Afroamerykanów, 31 proc. Latynosów i 30 proc. Amerykanów z azjatyckimi korzeniami - prezydent USA w porównaniu do 2016 roku zyskał poparcie we wszystkich tych grupach (o ok. 3 punkty procentowe).
Edison Research pytał też wyborców o to jak ważną rolę w dokonanym przez nich wyborze miały kwestie związane z epidemią koronawirusa w USA. Tylko 2 na 10 wyborców stwierdziło, że epidemia była najważniejszym czynnikiem, który zdecydował o ich głosie w wyborach.
Jednocześnie 50 proc. wyborców stwierdziło, że opanowanie epidemii jest rzeczą ważną - nawet jeśli będzie to oznaczać straty gospodarcze.
Zdaniem 40 proc. ankietowanych starania o opanowania epidemii w USA idą "bardzo źle".