Sikorski odniósł się do wypowiedzi Donalda Trumpa, który w noc wyborczą zasugerował, że głosy korespondencyjne mogą zostać wykorzystane do sfałszowania wyników wyborów i zapowiedział, że w takiej sytuacji zwróci się do Sądu Najwyższego.

- Trump zapewnił sobie większość w Sądzie Najwyższym, więc wolałby aby tam to było rozstrzygnięte - stwierdził.

- Olbrzymia liczba głosów została oddanych w tych wyborów poprzez pocztę - dlatego prezydent Trump chciał sabotować pocztę. Domniemywa się, że w tych głosach Biden ma dużą przewagę - zwrócił uwagę Sikorski.

Były szef MSZ mówił też, że jeśli chodzi o bezwzględną liczbę głosów to "Biden ma już przewagę 2 mln głosów".

- Konstytucja amerykańska powoduje, że głosy wyborców nie są równe - dodał Sikorski nawiązując do systemu wyłaniania prezydenta w USA. 

- Ten system wziął się stąd, że Ojcowie Założyciele Stanów Zjednoczonych pisali, iż nie można dopuścić do tego co działo się podczas wolnych elekcji w I Rzeczypospolitej. Bali się też demagogów, którzy mogą przekonać większość, ale nie nadawać się na prezydenta. Teraz dzieje się odwrotnie - demagog przegrywa, ale może zostać prezydentem - mówił były szef MSZ.