fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Prezydent USA

Książka ujawnia, że Trump chciał odsunąć Seul od granicy

AFP
W czasie kryzysu koreańskiego prezydent USA Donald Trump wzywał, aby mieszkańców Seulu przesiedlić z dala od granicy z Koreą Północną - twierdzi autor książki "Trump i jego generałowie: cena chaosu".

Książka "Trump and his generals: The cost of chaos" ukaże się we wtorek. Jak pisze "The Guardian", autor publikacji, Peter Bergen, jest ekspertem ds. bezpieczeństwa i walki z terroryzmem.

W książce Bergen opisuje poświęcone sytuacji w Korei Północnej spotkanie w gabinecie owalnym w Białym Domu, do którego doszło w kwietniu 2017 r., po serii prób rakietowych przeprowadzonych przez Pjongjang. W rozmowach uczestniczyli najważniejsi doradcy prezydenta ds. bezpieczeństwa. Prezydentowi przedstawiono m.in. satelitarne zdjęcie Półwyspu Koreańskiego, zrobione w nocy. Na fotografii widoczna była różnica między pogrążoną w ciemności Koreą Północną a rozświetlonymi Chinami i Koreą Południową. Według Bergena, z uwagi na brak świateł początkowo prezydent Stanów Zjednoczonych wziął Koreę Północną za ocean.

Gdy wskazano mu jasne światła Seulu, 50 km od strefy zdemilitaryzowanej dzielącej Koree, Donald Trump miał powiedzieć: "Dlaczego Seul jest tak blisko granicy z Koreą Północną?".

Prezydentowi powtarzano, że ręce USA w sprawie Pjongjangu są związane, ponieważ stolica Korei Południowej znajduje się w zasięgu artylerii reżimu Kim Dzong Una, a odpowiedź Północy na atak doprowadziłaby do śmierci wielu mieszkańców zamieszkiwanego przez 25 mln osób Seulu.

- Oni muszą się przenieść - miał, według Bergena, powiedzieć Trump. Jak relacjonuje autor, zebrani nie wiedzieli, czy traktować te słowa jak żart, ale prezydent powtórzył: - Oni muszą się przenieść.

W związku z wypowiedzią Trumpa nie podjęte zostały żadne kroki.

Bergen pisze też, że na początku 2018 r. Donald Trump obejrzał wywiad, w którym czterogwiazdkowy generał w stanie spoczynku Jack Keane ocenił, że żołnierze amerykańscy rozmieszczeni w Korei Południowej nie powinni brać ze sobą rodzin. Prezydent miał powiedzieć swym doradcom: - Chcę, aby przeprowadzono ewakuację amerykańskich cywilów z Korei Południowej.

Wysoki rangą doradca miał w reakcji ostrzec prezydenta, że taki ruch zostanie odczytany jako sygnał, że Stany Zjednoczone są gotowe do wojny i spowoduje krach na południowokoreańskiej giełdzie. Prezydent miał zignorować ostrzeżenie, rozkazując swemu zespołowi: - Zróbcie to!

Przedstawiciele Pentagonu nie wykonali polecenia, a, pisze Bergen, prezydent w końcu porzucił swój pomysł.

W ostatnim czasie napięcie między Koreą Północną a USA ponownie wzrasta, a Pjongjang wznowił testy rakietowe. Ambasador Korei Północnej przy ONZ Kim Song oświadczył w sobotę, że temat denuklearyzacji znika ze stołu negocjacyjnego, wobec czego długie rozmowy ze Stanami Zjednoczonymi nie są już potrzebne.

Kim Dzong Un ostrzegał, że jeżeli do końca roku Stany Zjednoczone nie przełamią impasu w negocjacjach, Korea Północna może wkroczyć na "nową ścieżkę". Słowa te mogą oznaczać możliwość powrotu do zawieszonych w 2017 r. testów pocisków balistycznych dalekiego zasięgu.

Od czerwca 2018 r. Donald Trump i Kim Dzong Un spotkali się trzy razy. Rozmowy nie doprowadziły do realnego przełomu.

Źródło: The Guardian
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA