Zarzuty przyjęte przez komisję trafią teraz do Izby Reprezentantów, gdzie do ich zatwierdzenia potrzeba zwykłej większości głosów, którą Demokraci dysponują. Głosowanie w tej sprawie ma zostać przeprowadzone przed świętami Bożego Narodzenia.
Komentując wczorajsze głosowanie, prezydent Donald Trump zapowiedział, że zrobi, co zechce. - Nie zrobiliśmy nic złego - przekonywał.
Trump jako "okropne" określił wykorzystywanie impeachmentu, gdy narzędzie to powinno być wykorzystywane w wyjątkowych sytuacjach, a nie jako reakcja na wspaniałą rozmowę. Nawiązywał do rozmowy z prezydentem Ukrainy Wołodymirem Zełenskim.
- Użycie impeachmentu dla takiego nonsensu jest wstydem dla tego kraju - dodał.
Według Demokratów, prezydent USA miał nadużyć władzy, naciskając na prezydenta Ukrainy odnośnie śledztwa w sprawie Joe Bidena i jego syna Huntera w związku z interesami tego ostatniego na Ukrainie, a także śledztwa w sprawie domniemanej ingerencji władz Ukrainy w wybory prezydenckie w USA w 2016 roku. Od wszczęcia tych postępowań Biały Dom miał uzależniać udzielenie pomocy wojskowej Ukrainie. Drugi zarzut dotyczy utrudniania przez prezydenta dochodzenia Kongresu w związku ze sprawą.