Na skutek podpalenia, do którego doszło 20 marca, spłonęła hala magazynowa i budynek administracyjny. W Pardubicach prowadzone były prace nad systemami łączności dla kolei oraz urządzeniami optoelektronicznymi. Przedsiębiorstwo w 2023 r. ogłosiło współpracę z Izraelem przy produkcji wojskowych dronów.

Kilka dni po pożarze zatrzymano trzy osoby – Egipcjanina i Czeszkę, a także obywatelkę USA, która przebywała na Słowacji. Zatrzymanym postawiono zarzuty ataku terrorystycznego i udziału w grupie terrorystycznej. Wcześniej media informowały o poszukiwaniu siedmiu osób podejrzanych o udział w podłożeniu ognia w piątek w zakładach zbrojeniowych firmy LPP Holding w Pardubicach.

Informację o zatrzymaniu czwartego podejrzanego w związku z pożarem z 20 marca policja podała w minioną sobotę, 28 marca. W oświadczeniu policji znalazło się również zapewnienie, że poszukiwane są kolejne osoby. 

W oświadczeniu wydanym w poniedziałek praska prokuratura generalna poinformowała, że w niedzielę zatrzymano kolejną osobę, nie podano jednak szczegółów.

Kto jest odpowiedzialny za pożar w fabryce zbrojeniowej w Pardubicach? 

Do podłożenia ognia przyznała się nieznana wcześniej propalestyńska grupa aktywistów. Grupa poinformowała w oświadczeniu opublikowanym online, że atakowana firma opracowywała broń dla Izraela. 

Śledczy nie wykluczyli tzw. operacji pod fałszywą flagą, za którą mogły stać np. służby specjalne Rosji. Kilka dni później grupa opublikowała kolejne oświadczenie, w którym groziła ujawnieniem dokumentów LPP Holding skradzionych podczas włamania do jej siedziby, chyba że firma poinformuje o zerwaniu kontaktów z jedną z izraelskich firm zbrojeniowych i potępi okupację Palestyny.

Do sprawy odniósł się premier Czech Andrej Babisz, który wezwał firmy zbrojeniowe w kraju do zapewnienia bezpieczeństwa zakładów.

„Analizujemy wszystkie dostępne informacje. Istnieje prawdopodobieństwo, że pożar miał związek z atakiem terrorystycznym" – napisał w serwisie X minister spraw wewnętrznych Czech Lubomír Metnar.