fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Prawo prasowe

Prawnicy: Sejm ma prawo zadbać o dress code dziennikarzy

Fotorzepa/Jakub Ostałowski
Prawnicy zajmujący się prasą zgodnie przyznają, że dress code dla dziennikarzy to żaden zamach na prasę, ale światowy standard.

Władze Sejmu pracują nad wskazówkami dotyczącymi ubioru dziennikarzy i urzędników sejmowych. Kobietom zaleca się noszenie marynarek, bluzek i sukienek w stonowanych kolorach, nieprzezroczystych, ma być też lista rzeczy zakazanych: buty sportowe, klapki, sukienki plażowe, odzież z reklamami.

Od razu ruszyła dyskusja, czy to nie będzie okazja do odmowy wstępu niektórym ekipom telewizyjnym, bo ponoć kamerzyści najbardziej odstają od oczekiwanego standardu. W konsekwencji może dojść do ograniczenia wolności prasy.

– Nie widzę nic zdrożnego w tym, że gospodarz danego miejsca przypomina lub daje do zrozumienia, jaki ubiór w tym miejscu uznaje za stosowny – mówi adwokat Dariusz Pluta. – Sądzę, że władze parlamentu mogą przedstawić rozsądne sugestie, a nie nakazy dotyczące strojów dla dziennikarzy, a dziennikarze w miarę możliwości powinni się do nich zastosować.

Adwokat Krzysztof Czyżewski wskazuje, że polski Sejm nie będzie jedynym parlamentem, w którym obowiązuje dress code. Część kodeksów obejmuje tylko samych parlamentarzystów – bo to oni powinni świecić przykładem, ale są kraje, i to niepojedyncze, które opisały zasady ubioru dziennikarzy czy odwiedzających.

Dress cody są w wielu parlamentach, np. w Czechach czy Izraelu. I nie są traktowane jako szykana prasy

Takie zasady wprowadzono m.in. w Czechach, Malezji, Armenii, Kirgistanie, Izraelu czy na Jamajce.

Nieco inaczej na sprawę patrzy adwokat Jerzy Naumann.

– Stosowne noszenie się, a więc zachowanie i ubiór, wiele mówi o człowieku – tłumaczy. – Ten, kto nosi się niestosownie do miejsca i okazji, wystawia sobie niepochlebne świadectwo. Ponieważ współcześnie normą jest brak obycia, to „wychowywanie" poprzez regulaminy ma uzasadnienie. Jeśli jednak do „wychowywania" dziennikarzy biorą się osoby, które uchybiają powadze izby, plotąc pospolite głupstwa, używając inwektyw czy ostentacyjnie jedząc na sali sejmowej, to rzeczywiście trzeba powątpiewać, czy regulatorom chodzi o powagę miejsca. Nie bez racji podnosi się, że może chodzić o coś zupełnie innego – uważa.

Pytanie oczywiście, jak pogodzić taki dress code z zasadą dostępu do instytucji publicznej.

– Wydaje się, że rozsądnie opracowany kodeks ubierania się, nastawiony na zachowanie powagi instytucji, a nie na utrudnienie dostępu do niej, znalazłby uzasadnienie – wskazuje mecenas Czyżewski.

Zdaniem mecenasa Pluty ocenianie propozycji dress codu dla dziennikarzy w parlamencie jako jakiejś formy opresji zagrażającej albo naruszającej wolność prasy jest nonsensem. – Jeżeli ktoś z polskich dziennikarzy ma wątpliwości, to polecam próbę zorganizowania czy nakręcenia wywiadu z posłem Izby Gmin na jej terenie.

Prof. Małgorzatę Marcjanik, badaczkę savoir-vivre'u z Instytutu Dziennikarstwa Uniwersytetu Warszawskiego, nie dziwią zapowiedzi zaprowadzenia pewnego standardu w ubieraniu się osób przychodzących do Sejmu, w szczególności dziennikarzy.

– Te zasady są znane i powszechne, zwłaszcza w świecie biznesu. Ich przestrzegane nie sprawia tam trudności. Przecież nawet restauracje mają prawo ustalić, że przyjmują tylko gości w garniturach. Nie widzę nic złego w tym, że w Sejmie wskazano miejsca, po których dziennikarze mogą się poruszać, a po których nie. W amerykańskim Kongresie są nawet oddzielne windy dla dziennikarzy, i nie jest to traktowane jako ograniczenie roli prasy – tłumaczy.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA