fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Prawo karne

Obrona konieczna w innych granicach

Fotolia
Granice obrony koniecznej nie są aż tak rozszerzone, bo objęły tylko zdarzenia naruszające mir domowy.

Dwaj młodzi mężczyźni, jeden z pałką teleskopową, drugi z pistoletem pneumatycznym, wtargnęli do mieszkania w kołobrzeskim bloku. Zaatakowali 21-letniego Damiana R. Napadnięty bronił się, ojczym mu pomagał. Gdy wyrzucali agresorów za drzwi, Damian R. zadał im kilka ciosów nożem. Obaj zginęli. Trzy lata temu sąd apelacyjny utrzymał wyrok dziesięciu lat więzienia dla Damiana R. Sądy uznały, że przekroczył granice obrony koniecznej, bo napastnicy już się wycofywali, a ciosy nożem zadano w plecy.

Niewykluczone, że gdyby do zdarzenia doszło już po wejściu w życie nowelizacji kodeksu karnego, to Damian R. uniknąłby kary. Znowelizowany art. 25 § 2a k.k. mówi bowiem: „Nie podlega karze, kto przekracza granice obrony koniecznej, odpierając zamach polegający na wdarciu się do mieszkania, lokalu, domu albo przylegającego do nich ogrodzonego terenu (...), chyba że przekroczenie granic obrony koniecznej było rażące".

Wciąż obowiązujący art. 25 k.k. stanowi: „Nie podlega karze, kto przekracza granice obrony koniecznej pod wpływem strachu lub wzburzenia usprawiedliwionych okolicznościami zamachu". Zmiana polega więc na tym, że teraz nie będzie podlegać karze także ten, kto przekracza granice obrony koniecznej niejako na spokojnie: nie podlegając strachowi i wzburzeniu.

Minister Ziobro stwierdził, że chodzi o rozszerzenie sytuacji, w których osoba broniąca się będzie mieć pewność, że nie spotkają jej konsekwencje, jeśli przy odpieraniu ataku zrobi krzywdę napastnikowi. Powinna mieć prawo do radykalnych działań, także nieproporcjonalnych wobec zagrożenia, zgodnie z angielską zasadą: mój dom, moja twierdza. To także sygnał dla policji i prokuratury, by dużo więcej sytuacji interpretowała na korzyść osoby broniącej własnego domu.

Trzeba jednak zauważyć, że to rozszerzenie obrony koniecznej dotyczy tylko zdarzeń naruszających mir domowy. Jeśli ktoś przekroczy te granice na ulicy, będzie podlegać dotychczasowym przepisom.

Można także wątpić w praktyczne znaczenie nowelizacji art. 25 k.k. Dotychczasowy przepis pozwala odstąpić od karania, gdy napadnięty przekracza granice obrony koniecznej pod wpływem strachu lub uzasadnionego wzburzenia. A przecież trudno się nie przestraszyć i nie wzburzyć, widząc np. napastnika wdzierającego się na posesję. Również obecny przepis stwarza więc duże możliwości uniknięcia kary.

Potwierdził to sam minister sprawiedliwości, który pytany, dlaczego nowelizacja nie dotyczy przekroczenia granic obrony koniecznej poza domem czy mieszkaniem, oświadczył, iż w takich sytuacjach będzie nadal możliwość korzystania z dotychczasowych „gwarancji bezkarności".

Dlaczego więc są uznane za wystarczające przy przekraczaniu obrony koniecznej np. na ulicy, a niewystarczające – gdy do takich sytuacji dochodzi w domu czy mieszkaniu?

Minister wyjaśniał, że w „wielu wypadkach prokuratury i sądy dokonują bezdusznej interpretacji prawa", co sprawia, że osoby skutecznie broniące się ponoszą niezasłużoną odpowiedzialność karną.

Również w uzasadnieniu tej nowelizacji stwierdza się, że dotychczasowa praktyka wskazuje na „zbyt częste występowanie przypadków nieuzasadnionego pomijania" przepisów art. 25 k.k. pozwalających odstąpić od karania za przekroczenie granic obrony koniecznej. Wydaje się jednak, że nie ma „wielu wypadków" bezdusznej interpretacji prawa o obronie koniecznej.

Uzasadnienie nie podaje żadnych statystyk. Stwierdza, że dopiero „trwają analizy orzecznictwa sądów powszechnych we wskazanym zakresie". Przestępstwo przekroczenia granic obrony koniecznej nie występuje też w standardowych statystykach policyjnych.

Czy nowelizacja zmieni praktykę organów ścigania?

? Najlepiej zapytać legislatorów. My zajmujemy się stanami faktycznymi – odpowiada rzecznik Prokuratury Krajowej Ewa Bialik, której ani razu nie zdarzył się przypadek przekroczenia granic obrony koniecznej.

Autor jest publicystą prawnym

Opinia

prof. Jan Widacki, adwokat

Może minister sprawiedliwości uważa, że przypadki karania za przekraczanie granic obrony koniecznej są nagminne. Chodzi jednak o sporadyczne zdarzenia, przy których nie ma żadnych problemów ze stosowaniem dotychczasowych przepisów. To populizm penalny, czyli: co zmienić w kodeksie karnym, żeby przedstawić to ludziom jako coś bardzo dla nich ważnego. Nowelizacja nie wprowadza żadnej istotnej różnicy, poza udawaniem, jacy to jesteśmy anglosascy. Nic się nie zmienia, bo obecne przepisy też pozwalają odstąpić od karania osoby przekraczajacej granice obrony koniecznej. Wśród tych, którzy forsowali tę ustawę, widać brak znajomości prawa oraz praktyki. To dłubanie przy kompletnym marginesiku, z populistycznym zadęciem. Luzowanie granic obrony koniecznej przyniesie kiedyś takie skutki, że ludzie będą strzelać np. do funkcjonariuszy CBA wkraczających rano na posesję, tłumacząc, że pomylili ich z włamywaczami.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA