fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Prawo karne

Automaty do gry: 400 wyroków grzywny zamiast kary więzienia

Adobe Stock
„Rzeczpospolita" dotarła do sądowego absurdu dotyczącego nielegalnych automatów do gry.

Ponad 400 wyroków karnych ma na swoim koncie Maciej W. Wszystkie za nielegalne urządzanie gier hazardowych. Ani razu nie trafił i nie spędzi w więzieniu ani chwili. Sądy karały go głównie grzywną.

– Kara ma oddziaływać na sprawcę i wychowawczo na społeczeństwo – przypominają prawnicy.

Orzeczenia za automaty

Macieja W. jako podsądnego zna wiele sądów i prokuratur w całym kraju. Od lat na terenie wielu województw prowadził, zdaniem prokuratury, nielegalną działalność hazardową. Będąc prezesem spółki, wstawiał do niewielkich barów czy też pustych lokali automaty do gier. Wcześniej nawiązywał umowy z ich właścicielami. Prokuratura stoi na stanowisku, że do prowadzenia takiej działalności potrzebna jest koncesja, a Maciej W. (i inni przedsiębiorcy trudniący się podobną działalnością) jej nie miał. Oskarżony przekonywał sądy, że są wątpliwości związane z notyfikacją ustawy o grach hazardowych, a on sam tkwił w błędzie i nie miał świadomości, że przepisy działają na jego niekorzyść. W kolejnych sprawach tłumaczenie było podobne.

Zdarzało się, że sądy uniewinniały oskarżonego, ale w ponad 400 sprawach przyznały rację prokuraturze.

Przykład? Wyrok Sądu Rejonowego w Krośnie z 28 kwietnia 2017 r. W. usłyszał wyrok z art. 107 kodeksu karnego wykonawczego – 60 tys. zł grzywny. Przepis przewiduje za taką nielegalną działalność dwie kary: grzywnę i karę pozbawienia wolności do trzech lat albo obie kary łącznie.

Najnowsza sprawa W. toczy się przed SR w Rzeszowie. W październiku 2018 r. Prokuratura Okręgowa w Rzeszowie skierowała bowiem do tamtejszego sądu akt oskarżenia przeciwko Maciejowi W., oskarżając go o urządzanie i prowadzenie gier na automatach przez zarządzaną przez niego spółkę w lokalach na terenie województwa podkarpackiego.

32 automaty do gier hazardowych były rozmieszczane w kilkunastu lokalach gastronomicznych w okresie od maja 2015 r. do początku 2016 r., kiedy to wszystkie automaty zostały zatrzymane przez PO w Rzeszowie. Mężczyzna nie przyznaje się do popełnienia zarzucanych mu czynów i odmówił składania jakichkolwiek wyjaśnień.

Bez reakcji

– Czy PO w Rzeszowie wie o poprzednich wyrokach wydanych na Macieja W.?

– W aktach każdej sprawy, także tej, znajduje się karta karna z prawomocnymi wyrokami – informuje „Rzeczpospolitą" prokurator Artur Grabowski, rzecznik rzeszowskiej PO.

Czy sądy, wyrokując, biorą pod uwagę takie informacje?

– W każdym przypadku sąd powinien, zgodnie z prawem, brać pod uwagę wszystkie cele kary, które powinna spełniać. A więc nie tylko oddziaływać na sprawcę, ale też mieć charakter wychowawczy dla społeczeństwa – mówi „Rz" sędzia Barbara Piwnik. I dodaje, że kiedy widzi z karty karnej, że na daną osobę nie działa kara grzywny czy ograniczenia wolności, to sięga po kary surowsze.

– Jeżeli sąd nie oceni całości okoliczności związanych z oskarżonym sprzed popełnienia przestępstwa i po nim, to w konsekwencji następnie wymierzana kara będzie niesłuszna i niewłaściwa – twierdzi sędzia Piwnik.

Pomylić się można raz

W sprawie Macieja W. i jego działalności głos zabierał już także Sąd Najwyższy. Do niego bowiem trafiła kasacja wniesiona przez prokuratora rejonowego w P. na niekorzyść skazanego. Sąd pierwszej instancji uznał W. za winnego nielegalnej działalności hazardowej. Po apelacji sąd okręgowy zmienił wyrok skazujący i go uniewinnił. I właśnie tę decyzję zakwestionował prokurator.

Maciej W. podnosił bowiem, że nie był świadom karalności przestępstwa, jakiego się dopuszczał.

SN przesądził, że w doktrynie przyjmuje się, iż błąd co do oceny prawnej może być usprawiedliwiony, gdy polega na przyjęciu wadliwej interpretacji przepisu i braku świadomości, że sądy stosują inną wykładnię, albo gdy sprawca działa pod wpływem dotychczasowego stanowiska judykatury, które nagle się zmieniło.

W dodatku, jak zauważył SN, na błąd co do prawa można się powołać w pierwszej sprawie, a kiedy sprawca powiela swoje działania o nieświadomości popełniania przestępstwa, nie może być mowy.

W konsekwencji SN uchylił wyrok uniewinniający Macieja W. i nakazał sądowi odwoławczemu jeszcze raz rozpatrzyć sprawę. Tym razem zalecił jednak wzięcie pod uwagę stanowiska SN w sprawie błędu co do prawa.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA