Do perfekcji opanował go Donald Tusk, który przez siedem lat swoich rządów uwielbiał się bawić w grę pod tytułem „Uwaga, w przyszłym tygodniu nastąpią zmiany w rządzie”. I wówczas znikały z debaty politycznej inne tematy, a wszyscy się zastanawiali, na kogo tym razem padnie gniew przewodniczącego Platformy.
Różnica miedzy pozycją Szydło i Tuska, który był niewątpliwym imperatorem swego środowiska politycznego, jest oczywista. Niemniej cel zagrania jest identyczny. Wypuszczamy balon próbny i obserwujemy, jak opinia publiczna zareaguje na potencjalne zmiany. Kto jest uznawany przez komentatorów za najsłabsze ogniwo, a kto może spać spokojnie i kogo trzeba będzie w przyszłości upokorzyć, by nie czuł się zbyt pewnie.