Praca w samorządzie

Samorządowcy nie wykorzystują urlopów, po wyborach dostaną ekstra kilka pensji

AdobeStock
Państwowa Inspekcja Pracy alarmuje, że wójtowie, burmistrzowie, prezydenci miast i marszałkowie województw nie wykorzystują urlopu, dzięki czemu już niedługo dostaną z publicznych pieniędzy wysokie rekompensaty.

Z kontroli przeprowadzonych przez inspektorów pracy wynika, że 223 wójtów i 38 ich zastępców, 103 burmistrzów i 59 ich zastępców, 41 starostów i 22 wicestarostów, 13 prezydentów miast i 17 ich zastępców, a także 3 marszałków województw i 3 wicemarszałków, miało niewykorzystany urlop z poprzednich lat. Rekordzista - burmistrz z województwa wielkopolskiego nie wykorzystał ani jednego dnia urlopu i miał aż 78 dni zaległości. Łączna liczba zaległości urlopowych wyniosła przeszło 12 tys. dni urlopu. Rekordzista - burmistrz z województwa wielkopolskiego nie wykorzystał ani jednego dnia urlopu i miał aż 78 dni zaległości.

– Nie podajemy w których konkretnie jednostkach samorządu terytorialnego doszło do nadużyć, bo nie chcemy aby wyniki naszych kontroli tuż przed wyborami samorządowymi były oceniane przez pryzmat polityki – komentuje Wiesław Łyszczek, Główny Inspektor Pracy – Sygnalizujemy w ten sposób poważny problem. W myśl przepisów odpowiedzialnym za udzielenie urlopu wójtowi, burmistrzowi czy prezydentowi miasta, jest wskazany przez niego pracownik urzędu, który jako podległy mu zatrudniony nie ma faktycznej możliwości przeciwstawienia przełożonemu w kwestii wykorzystania urlopu wypoczynkowego. A w razie wykrycia nieprawidłowości to na takiego pracownika inspektor pracy nakłada mandat za nieudzielenie urlopu. Trzeba to zmienić, tak aby lokalni włodarze wykorzystywali należny im urlop wypoczynkowy i nie obciążali na koniec kadencji publicznej kasy obowiązkiem wypłaty wysokich ekwiwalentów za niewykorzystany urlop.

Skala nieprawidłowości dziwi tym bardziej, że PIP wysłała do wszystkich samorządowców pismo uczulające ich w sprawie udzielenia zaległych urlopów przed zakończeniem kadencji. Wychodzi jednak na to, że perspektywa otrzymania równowartości trzech czy czterech miesięcy pensji jest silniejsza niż 1 tys. zł mandatu nałożonego na podwładnego.

W wyniku kontroli inspektorzy nałożyli 92 mandaty na łącznie 106 tys zł. Skierowali też 4 wnioski o ukaranie do sądu.

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL