fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Niedoświadczony kierowca prowadził limuzynę Gowina?

Czy do środowej kolizji limuzyny wicepremiera Jarosława Gowina doszło z powodu małego doświadczenia kierowcy?
Fotorzepa, Rafał Guz
Kierowca Jarosława Gowina ma 28 lat, około trzy lata służby w BOR i SOP i małe doświadczenie jako kierowca VIP-ów. Wcześniej przez kilka miesięcy jeździł z Markiem Kuchcińskim - ustalił portal TVN24.pl.

Młody, niedoświadczony funkcjonariusz miał siedzieć za kierownicą rządowej limuzyny w środę, gdy doszło do kolizji na drodze nr 7 w Kuklinie koło Mławy. Wtedy to auto zderzyło się z ukraińskim tirem. Na szczęście nikt nie ucierpiał.

- Nie było żadnego zagrożenia ani dla życia, ani dla zdrowia. Byłem informowany potem, że kierowca nie naruszył żadnych przepisów – zapewniał później wicepremier Jarosław Gowin, który, gdy doszło do kolizji jechał na uroczyste posiedzenie Senatu Politechniki Gdańskiej.

Wicepremier Gowin dodał, że wnioski ze zdarzenie muszą być wyciągnięte przez policję i kierownictwo Służby Ochrony Państwa.

Z ustaleń portalu TVN24.pl wynika, że kierowca limuzyny wicepremiera, 28-letni Karol S., jest funkcjonariuszem Służby Ochrony Państwa, a wcześniej Biura Ochrony Rządu, łącznie od około trzech lat.

- Przyszedł znikąd, nie wykonywał żadnych odpowiedzialnych zadań. A potem "z łapanki" go wzięli do Kuchcińskiego, z którym jeździł tylko kilka miesięcy - mówi informator portalu.

TVN24.pl twierdzi, że do kolizji auta wiozącego wicepremiera doszło z braku doświadczenia jego ochrony.

Rozmówca portalu uważa, że młody kierowca niepotrzebnie ryzykował i naraził VIP-a na niebezpieczeństwo, bo zaczął wyprzedzać w takim miejscu, że pozostał mu wybór między zderzeniem czołowym a uderzeniem w ciężarówkę.

Funkcjonariusz SOP wjechał w tira drzwiami, przy których siedział Gowin.- Gdyby nie pasy, mogłoby być z nim źle, bo uderzenie było mocne - twierdzi źródło portalu.

Informację potwierdziła rzeczniczka Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego Katarzyna Zawada, podkreślając zarazem, że wszyscy mieli zapięte pasy bezpieczeństwa.

- Oficer ochrony powinien zwrócić uwagę kierowcy, że przegina. Gdyby tam siedział stary wyjadacz, to do tego wypadku by nie doszło - dodał inny rozmówca TVN24.pl.

Służba Ochrony Państwa pytana przez portal o małe doświadczenie kierowcy wicepremiera poinformowała, że „sposoby metody i formy podejmowanych czynności i działań przez SOP stanowią informacje niejawne", a „struktura organizacyjna SOP jest objęta klauzulą niejawności, w związku z tym nie jest możliwe odnoszenie się do przebiegu służby funkcjonariuszy".

Po kolejnej kolizji z udziałem samochodów prowadzonych przez SOP opozycja zażądała wyjaśnień w sprawie "szaleńczego rajdu" zakończonego kolizją drogową z udziałem samochodu SOP, który wiózł Jarosława Gowina na spotkanie do Gdańska.

- Przyjęliśmy za dobrą monetę expose pana premiera Morawieckiego, który w kilku miejscach mówił o konieczności zmian w prawie, jeśli chodzi o bezpieczeństwo na drodze, ale widać, że największym zagrożeniem są przedstawiciele władzy, którzy za nic mają przepisy ruchu drogowego, którzy szaleńczo pędzą, omijając wysepki drogowe, doprowadzając do wypadków - powiedział Paweł Olszewski na konferencji prasowej w Sejmie.

Przypomniał, że ta kolizja to nie pierwsze tego typu zdarzenie, bo wcześniej wypadkowi uległ samochód wiozący ówczesną premier Beatą Szydło, a na szaleńczą jazdę po drogach pozwalał sobie także były szef MON Antoni Macierewicz.

- Pamiętamy wiele innych wydarzeń drogowych z udziałem "Służby Obijania Pojazdów" - powiedział Olszewski, w ironiczny sposób rozwijając skrót "SOP".

Sam wicepremier Gowin krótko po kolizji mówił w Gdańsku, że „czuje się całkowicie bezpiecznie, podróżując autami SOP".

Źródło: rp.pl/TVN24
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA