fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Nie odbierać dziecka z powodu biedy

Trzeba zmienić sposób, w jaki państwo reaguje na problemy w rodzinie – przekonuje wiceminister sprawiedliwości Patryk Jaki
Fotorzepa, Jerzy Dudek
Zmiana przepisów powstrzymująca pochopne odbieranie dzieci ma być jednym z pierwszych projektów rządu przesłanych do Sejmu.

Zmiany w kodeksie rodzinnym i opiekuńczym przygotowuje Ministerstwo Sprawiedliwości. Na czele zespołu stanął wiceminister Patryk Jaki. – Opieramy się na rozwiązaniach stosowanych w Niemczech. Nie może być tak, że odebranie dziecka jest pierwszą decyzją państwa. W pierwszej kolejności ma ono pomóc rodzinom – przekonuje w rozmowie z „Rzeczpospolitą".

Jego zdaniem środki, które przeznaczane są teraz na opiekę nad dzieckiem po jego odebraniu rodzicom, można wykorzystać efektywniej, by stworzyć warunki dla dziecka w jego domu rodzinnym. Założenia zmian trafiły już do rządu, a w Sejmie powinny pojawić się do końca roku.

Zmienią kodeks

Ministerstwo przyznaje, że powodem takiego pośpiechu są doniesienia medialne dotyczące szczególnie bulwersujących przypadków rozdzielania rodzin.

Na czym miałaby polegać zmiana? Jak czytamy w rządowych dokumentach, chodzi o: „zamieszczenie w Kodeksie rodzinnym i opiekuńczym przepisu jednoznacznie stwierdzającego, że zastosowanie przez sąd opiekuńczy środków ingerencji we władzę rodzicielską prowadzących do rozdzielenia dziecka i rodzica może mieć miejsce jedynie wówczas, gdy wcześniej stosowane przez sąd opiekuńczy inne środki nie były skuteczne bądź okoliczności danej sprawy wskazują na to, że ich zastosowanie nie byłoby celowe, a dobro dziecka przemawia za oddzieleniem go od rodzica".

Mało czy dużo?

Podobne pomysły opozycja zgłaszała w poprzedniej kadencji, gdy trwały prace nad tym kodeksem. Nie zostały wtedy uwzględnione. PiS poruszał ten temat również w kampanii wyborczej.

Zdaniem Elżbiety Seredyn, wiceminister pracy i polityki społecznej w rządzie PO–PSL, problem jest sztucznie rozdmuchany przez media. – Ze statystyk resortu wynikało, że przypadków odebrania dzieci z powodu biedy było jedynie kilka rocznie. Zwykle ubóstwo było jednym z powodów umieszczenia dziecka w systemie pieczy zastępczej. Dodatkowym było jednak nadużywanie alkoholu i narkotyków – mówi Seredyn.

Są jednak statystyki pokazujące, że takich przypadków jest około 1800 rocznie (w latach 2012–2013). Seredyn tłumaczy, dlaczego jej zdaniem nie oddają one rzeczywistości. Ma to być efektem wejścia w życie w 2012 r. ustawy o wspieraniu rodziny i pieczy zastępczej.

– Ona przeniosła pewne pojęcia z poprzednich aktów prawnych, ale to doprowadziło do przekłamań. Potem uszczegółowiliśmy statystyki i udało się ustalić rzeczywistą skalę problemu – zapewnia polityk związana z PSL.

Zdaniem Patryka Jakiego w nowych przepisach chodzi o zmianę logiki funkcjonowania systemu. W dzisiejszym stanie prawnym odebranie dzieci rodzicom pojawia się często jako pierwsza reakcja państwa na sygnały o problemach w rodzinie.

– Rodzina zgłasza się do pomocy społecznej po pomoc celową. Pracownik socjalny przychodzi i widzi, że nie ma łazienki, są złe warunki i woli się zabezpieczyć. Dlatego występuje z wnioskiem o odebranie dzieci – obrazuje Tomasz Elbanowski ze Stowarzyszenia i Fundacji Rzecznik Praw Rodziców.

Prowadzi ona telefon interwencyjny dla rodzin, którym odbiera się dzieci z powodu biedy. Według Elbanowskiego organizacja dostaje zgłoszenia o ok. 300 przypadkach rocznie.

– Od 2010 r. decyzję o odebraniu dzieci podejmują urzędnicy, a sąd musi ją jedynie zatwierdzić. W praktyce wygląda to tak, że dowiadują się oni o decyzji sądu po fakcie, bo jest ona tylko formalnością – twierdzi Elbanowski.

Koniec takich praktyk

Jego zdaniem zmiany w kodeksie rodzinnym i opiekuńczym nie załatwią całego problemu. – Ludzie, którzy mają rodzinom pomagać, nabyli już pewnych nawyków, które trzeba będzie zniwelować. Brakuje też odpowiedzialności za decyzje urzędnicze. By takich problemów już nie było, potrzeba współpracy kilku ministerstw, z resortem pracy i polityki społecznej w roli głównej – mówi ekspert.

Przedstawiciele organizacji Rzecznik Praw Rodziców spotkali się w zeszłym tygodniu z minister pracy Elżbietą Rafalską. Do zmian przepisów nie trzeba jej jednak przekonywać. Jest zdecydowanie przeciwna odbieraniu dzieci z powodu ubóstwa. – Tym praktykom trzeba w końcu powiedzieć dosyć – deklarowała po objęciu urzędu.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA