fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Wybory w Hiszpanii: Sukces twardej prawicy

Lider Voxu Santiago Abascal zdołał doprowadzić do odrodzenia wielu idei frankizmu
AFP
Broniące jedności królestwa ugrupowanie twardej prawicy Vox z niczego stało się trzecią siłą kraju. A to dopiero początek.

W Hiszpanii szok jest tym większy, że kraj, który ma za sobą krwawą wojnę domową i 37-letnią frankistowską dyktaturę, wydawał się całkowicie uodporniony na fundamentalną prawicę. Dlatego królestwo było w awangardzie europejskich zmian cywilizacyjnych, od aborcji po małżeństwa osób tej samej płci czy eutanazję. Teraz wszystko to może się zmienić.

– Istnieje poważne ryzyko, że Vox będzie narzucał swoją agendę Hiszpanii. Już to do pewnego stopnia zresztą w ostatnim czasie robił, bo PP oraz liberalna Ciudadanos (Obywatele) naśladowali niektóre elementy programu Abascala, co zresztą skończyło się dla nich bardzo źle – mówi „Rz" Alberto Madrigal, niezależny politolog z Madrytu.

Likwidacja autonomii

Abascal ma z pewnością ambicje duże. Gdy w noc wyborczą tłum zgromadzony przed siedzibą partii krzyczał: „Santiago presidente! presidente!", wskazał, kto powinien zostać premierem, lider partii odpowiedział: „Jeszcze nie teraz. Do tego potrzebujemy sporo pracy".

Na Vox głosowało w niedzielę aż 3,6 mln Hiszpanów. Na ten sukces złożył się przede wszystkim kryzys w Katalonii. Po ogłoszeniu 14 października przez Sąd Najwyższy sięgających 13 lat więzienia wyroków dla dziewięciu katalońskich secesjonistów w Barcelonie i innych miastach prowincji przez wiele dni trwały brutalne starcia z policją. Socjalistyczny premier Pedro Sanchez, który nie bez racji stara się znaleźć polityczne rozwiązanie sporu o los Katalonii, próbował uspokoić atmosferę. Wielu Hiszpanów uznało to jednak za dowód słabości państwa. Dla nich program ugrupowania Vox zakładający całkowitą likwidację autonomii 17 wspólnot terytorialnych wydaje się coraz bardziej atrakcyjny.

– Radykalne postulaty Abascala wydają się tym bardziej do przyjęcia, że lider ludowców Pablo Casado i lider Ciudadanos Albert Rivera także postulowali przejęcie bezpośredniej kontroli nad Katalonią przez Madryt, choć czasowo, a nie w ramach całkowitej przebudowy konstytucji – mówi Madrigal.

Ale Vox ugrał też sporo punktów na decyzji Sancheza o wyprowadzeniu 24 października z ogromnej, wykutej w górach pod Madrytem bazyliki w Dolinie Poległych prochów generała Franco. W kraju, gdzie polityka „grubej kreski" powoduje, iż frankizm nigdy nie został rozliczony, a o setkach tysięcy ofiar dyktatora Hiszpanie mają ograniczone pojęcie, inicjatywa socjalistycznego premiera została źle przyjęta przez znaczną część społeczeństwa. A tylko Vox ośmielił się jasno sprzeciwić ekshumacji (PP wstrzymała się w Kortezach od głosu).

Wreszcie udział w debatach telewizyjnych dał Abascalowi wyjątkową rozpoznawalność. W oczach wielu Hiszpanów stał się równie godnym szacunku politykiem co Casado czy Sanchez.

Program partii, która powstała z wyodrębnienia najbardziej konserwatywnego skrzydła PP, zmieniłby Hiszpanię nie do poznania. Abascal chce delegalizacji ugrupowań, które w Katalonii czy Kraju Basków dążą do rozbicia jedności królestwa. Częścią przywracania „wartości życia rodzinnego" miałby być zakaz przeprowadzania aborcji. Lider Voxu chce odwołania ustawy o pamięci historycznej, która ma pozwolić na odnalezienie szczątek republikańskich ofiar wojny domowej. Zniesione miałyby być ograniczenia w przeprowadzaniu korrid. Abascal proponuje także zasadnicze zaostrzenie polityki migracyjnej oraz przepisów wzmacniających pozycję kobiet.

– W przeciwieństwie do wielu ugrupowań populistycznej, skrajnej prawicy w Europie, jak francuskie Zgromadzenie Narodowe, Vox zachowuje jednak bardzo liberalną politykę gospodarczą. Jeśli to zmieni, będzie mógł liczyć na kolejne miliony głosów środowisk robotniczych – uważa Madrigal.

Ale i bez tego partia Abascala okazała się w niedzielę pierwszą siłą polityczną w konserwatywnej Murcii. Znakomity wynik osiągnęła także w Andaluzji, a nawet w zamożnych dzielnicach w południowej części Madrytu.

Wielka koalicja

Dla Hiszpanii to już były czwarte wybory parlamentarne od 2015 r. Ale po raz kolejny kraj nie może raczej liczyć na utworzenie stabilnego rządu. Sukces Voxu został w znacznym stopniu zbudowany na spektakularnym załamaniu liberałów z Ciudadanos, którzy z 57 spadli do dziesięciu mandatów! W poniedziałek założyciel i lider partii Albert Rivera złożył z tego powodu dymisję. Ale ten fatalny wynik powoduje, że lider ludowców Pablo Casado nie ma jak zbudować większościowej koalicji prawicy w parlamencie.

Taka perspektywa rysuje się także przed Sanchezem. Magicznej liczby 176 deputowanych, która pozwala na sprawowanie samodzielnych rządów, w żadnym wypadku nie osiąga bowiem PSOE ze skrajnie lewicową Unidos Podemos. Musiałaby w tym celu szukać poparcia ugrupowań secesjonistycznych z Kraju Basków (PNV) i Katalonii (ERC). Ale taki eksperyment zakończył się przedwczesnym upadkiem rządu w kwietniu, bo Sanchez nie może spełnić postulatu Katalończyków rozpisania referendum niepodległościowego. Po orzeczeniu Sądu Najwyższego, w którym najsurowiej został potraktowany lider ERC Oriol Junqueras, takie porozumienie byłoby jeszcze trudniejsze do osiągnięcia.

Jeśli wziąć pod uwagę sukces Voxu i ugrupowań secesjonistycznych, w nowych Kortezach aż jedna trzecia deputowanych podważa porządek wprowadzony przez demokratyczną konstytucję z 1978 r. Mimo to Madrigal nie chce mówić o kryzysie ustrojowym.

– Problem polega bardziej na tym, że nasi politycy nie są skłonni do szukania koalicji poza partiami, które są im najbliższe ideowo – uważa.

I faktycznie, gdyby to były Niemcy, stabilny rząd dałoby się zbudować poprzez tzw. wielką koalicję CDU/CSU i SPD. Taką możliwość w niedzielę liderzy PSOE i PP zdawali się wykluczać. Cena dla nich może być jednak poważna: eksperci są zgodni, że koniec kariery Rivera to efekt odrzucenia propozycji budowy wspólnego rządu przez Sancheza.

Inne rozwiązanie, wstrzymanie się przez opozycję od głosu i utworzenie przez PSOE rządu mniejszościowego, też nie otwiera drogi do stabilnego i skutecznego rządu, którego Hiszpania coraz bardziej potrzebuje. Odkładanie od czterech lat reform rynkowych powoduje, że hiszpańska gospodarka niebezpiecznie zwalnia. Niedokończona przebudowa rynku pracy, którą zaczął konserwatywny premier Mariano Rajoy, powoduje, że Hiszpania jest drugim po Grecji krajem z najwyższym bezrobociem w Unii. Nikt nie skorzysta bardziej na utrzymaniu takiego stanu rzeczy niż Vox.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA