fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Kancelaria Prezydenta odmawia informacji o ułaskawieniach

Jedną z głośniejszych decyzji Andrzeja Dudy była łaska dla byłego szefa CBA Mariusza Kamińskiego
Fotorzepa, Jerzy Dudek
Kancelaria Prezydenta odmawia informacji na temat ułaskawień, powołując się na „ochronę prywatności". To argument z czasów prezydenta Kwaśniewskiego.

Jedną z ostatnich decyzji prezydenta Andrzeja Dudy w tej kadencji było ułaskawienie Jana Śpiewaka, warszawskiego społecznika skazanego za zniesławienie. Poinformował o tym – w sposób wyjątkowy – wiceszef Kancelarii Prezydenta Paweł Mucha na briefingu przed Pałacem Prezydenckim.

Dlaczego wyjątkowy? Bo wszystkie inne decyzje o zastosowaniu prawa łaski nie są podawane do publicznej wiadomości. Niepubliczna jest nie tylko informacja o skazanym (np. kiedy go skazano, ile lat odsiedział), który prosi o łaskę, ale nawet sam fakt, że taki wniosek do Kancelarii wpłynął. Tak było np. przy wnioskach o ułaskawienie, jakie kierował Marek Falenta, skazany za aferę podsłuchową. Kancelaria Andrzeja Dudy odmawiała informacji, choć w tym czasie sąd, który wnioski opiniował – dziennikarzom odpowiadał.

Za parawanem tajności

Kancelaria Prezydenta powołuje się w odmowach na dwa argumenty: że prawo łaski jest prerogatywą głowy państwa wynikającą z Konstytucji RP, a więc nikt nie może jej kontrolować, oraz że pytanie o ułaskawionego nie jest informacją publiczną, bo ograniczoną poprzez m.in. ochronę życia prywatnego.

To tłumaczenie na wyrost – twierdzą karniści – wskazując, że wyroki w Polsce są jawne.

„Zgodnie z orzecznictwem sądowoadministracyjnym, postępowanie o ułaskawienie ma charakter szczególny. Dotyczy indywidualnej sprawy osoby prywatnej. Jawność tego postępowania, zarówno na etapie czynności sądowych i prokuratorskich, jak i na etapie postępowania przed Prezydentem RP, jest ograniczona nawet w stosunku do stron postępowania" – odpowiada nam Kancelaria Prezydenta.

Andrzej Duda często stosował łaskę, kierując się „względami humanitarnymi" (np. złym stanem zdrowia) – jak wobec skazanego za oszustwo (decyzja z 19 maja) czy za m.in. fałsz materialny (z 23 marca). Z kolei 14 marca prezydent ułaskawił aż siedem osób – to rekord – w tym skazaną za uszkodzenie ciała (łaska dotyczyła wpłaty na cel społeczny) i nietrzeźwego rowerzystę recydywistę. A także – i to rzadkość – osobę skazaną za zgwałcenie małoletniego krewnego.

„Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej, podejmując decyzję o skorzystaniu z prawa łaski, miał na uwadze względy racjonalności i celowości, a w szczególności fakt pojednania się skazanego z pokrzywdzonymi, zadośćuczynienie wyrządzonym krzywdom oraz obecne wzorowe zachowanie" – czytamy w enigmatycznym uzasadnieniu motywów. Akt łaski dotyczył uchylenia zakazu kontaktowania się i zbliżania do ofiar. Chcieliśmy poznać szczegóły: jaki zapadł wyrok, czy skazany go odbył.

Kancelaria Prezydenta odpowiedziała, że „postępowanie ułaskawieniowe w tej sprawie zostało zainicjowane prośbą o ułaskawienie złożoną przez osoby pokrzywdzone, które pojednały się ze skazanym. Decyzja Pana Prezydenta w tej sprawie była poprzedzona wnikliwą analizą sytuacji osób, których sprawa dotyczy, oraz pozytywnych rekomendacji zawartych w opiniach kuratora sądowego, sądów orzekających w obu instancjach oraz Prokuratora Generalnego, a także uzyskaniem dodatkowych informacji z sądu" – twierdzi KPRP. I dodaje: „Udostępnianie i przekazywanie dalszych informacji o sprawie mogłoby prowadzić do wtórnej wiktymizacji i stygmatyzacji osób związanych z postępowaniem ułaskawieniowym".

To nie władza króla

– Utajnienie informacji o osobach objętych ułaskawieniem wprowadziła Jolanta Szymanek-Deresz, szefowa Kancelarii Prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego – wspomina jeden z prawników. Jego zdaniem było to na wyrost, ale kolejni prezydenci chętnie z tego korzystali.

Kontrowersji z prezydenckimi ułaskawieniami było w historii sporo – jak dotyczące Petera Vogla, znanego wcześniej jako Piotr Filipczyński, skazanego w 1971 r. na 25 lat więzienia za zabójstwo kobiety. Został późnej bankierem w Szwajcarii. Prezydent Kwaśniewski twierdził, że postępowanie było „rutynowe".

Emocje wywołało zmniejszenie w 2005 r. kary dla Zbigniewa Sobotki, byłego wiceministra z afery starachowickiej.

Kontrowersyjne ułaskawienie Andrzeja Dudy dotyczyło Mariusza Kamińskiego, byłego szefa CBA – z nieprawomocnego wyroku skazującego.

Według prawników właśnie z uwagi na to, że prawo łaski jest ekstraordynaryjnym trybem „poprawiania wyroków" powinno być transparentne.

– Ta wyjątkowa prerogatywa nie powinna być wyjęta ze społecznej kontroli, bo dotyczy niejako podważania prawomocnych wyroków sądowych przez władzę wykonawczą. Są one jawne, podobnie jak postępowania przed sądem. Dlatego powinniśmy mieć prawo do informacji – mówi dr Krzysztof Izdebski z Fundacji ePaństwo. Dodaje, że w przypadku niepodważania prerogatyw prezydenta RP (słynna opinia prawników ws. OFE, której udostępnienia odmawiał prezydent Bronisław Komorowski) wypowiedział się NSA, uznając, że „pomylono władzę prezydencką z władzą królewską, która pochodziła od Boga i nie podlegała żadnej kontroli".

Według Wojciecha Klickiego z Fundacji Panoptykon prywatność rzeczywiście ogranicza prawo dostępu do informacji publicznej. – Jednak niektóre dane, jak np. to, kiedy zapadł wyrok, jaki był wymiar kary, jaką część skazany odbył, nie wiąże się z ograniczeniem prywatności. Tego typu informacje nie pozwalają na ustalenie tożsamości osoby, która skorzystała z prawa łaski, dlatego można je podać bez ryzyka naruszenia prywatności – uważa Klicki.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA