fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Pieszy poczeka przed zebrą

Adobe Stock
Rząd nie chce przyznać pieszym praw, o które zabiega b. eurodeputowany PiS oraz rzecznik praw obywatelskich.

„Nie wydaje się właściwym bezpośrednie przeniesienie do polskiego systemu prawnego rozwiązań funkcjonujących w innych państwach europejskich" – napisał do sejmowej Komisji do Spraw Petycji wiceminister infrastruktury Rafał Weber. Niemal identyczne pismo wysłał do rzecznika praw obywatelskich Adama Bodnara. Negatywnie odniósł się do pomysłu, by w Polsce, jak niemal w całej Europie, kierowcy musieli zatrzymywać się, widząc pieszego zbliżającego się do pasów.

Wiceminister wysłał pisma do dwóch różnych instytucji, by niezależnie od siebie zajęły się tym tematem. Sejmowa komisja zdecydowała o wystosowaniu dezyderatu do rządu w odpowiedzi na petycję Janusza Wojciechowskiego.

Dramatyczne statystyki policji

Wojciechowski obecnie jest audytorem w Europejskim Trybunale Obrachunkowym, a w przeszłości był wpływowym politykiem PiS, szefem NIK, prezesem PSL i członkiem Trybunału Stanu. Sprawą bezpieczeństwa pieszych wyjątkowo często zajmuje się w mediach społecznościowych. Tłumaczy, że swoją wrażliwość na tę kwestię zbudował, gdy jako sędzia prowadził sprawy o wypadki drogowe.

– Polskie statystyki, jeśli chodzi o wypadki na przejściach dla pieszych, są najgorsze w Europie, a obawiam się, że i na świecie. Przykładowo, w Wielkiej Brytanii rocznie ginie na pasach około 60 osób, w Polsce między 250 a 300, czyli 10 proc. ofiar wszystkich wypadków drogowych – mówi „Rzeczpospolitej". – Polska nie realizuje konwencji wiedeńskiej, mówiącej o obowiązku przepuszczenia pieszych znajdujących się na przejściu albo wchodzących na nie. Krótko mówiąc, pieszy jest chroniony na przejściu, tyle tylko, że nie ma prawa na nie wejść – ironizuje.

Z kolei Adam Bodnar wystąpił do ministra infrastruktury po spotkaniu z aktywistami ze stowarzyszenia Miasto Jest Nasze i Pieszej Masy Krytycznej. O tym, jak ten temat jest ważny dla RPO, może świadczyć fakt, że w czerwcu objął patronatem konferencję na temat bezpieczeństwa pieszych, a kolejną współorganizował w poniedziałek.

Bodnar przedstawia podobne argumenty do Wojciechowskiego. W piśmie do ministra infrastruktury podał przykłady krajów europejskich, gdzie piesi mają większe prawa i dodał, że „we wspomnianych państwach liczba ofiar śmiertelnych wypadków drogowych w przeliczeniu na milion mieszkańców jest zdecydowanie niższa niż w Polsce".

Argumenty ministra

Dlaczego wiceminister infrastruktury twierdzi, że w naszym kraju nie przydałyby się podobne rozwiązania? „W wielu państwach europejskich ochrona pieszego, mającego zamiar wejścia na przejście dla pieszych (w tym również oczekującego przed przejściem przez jezdnię) obowiązuje już od lat, w związku z czym kierujący pojazdami na tamtejszych drogach są przyzwyczajeni do obowiązku ustępowania im pierwszeństwa w takich sytuacjach" – pisze.

Dodaje, że nie jest możliwa ocena, jak zmiana przepisów wpłynęłaby na bezpieczeństwo pieszych, bo „każde społeczeństwo europejskie posiada inne uwarunkowania kulturowe, prawne, inżynieryjne, edukacyjne czy też podejście do poszanowania prawa".

– Powoływanie się na uwarunkowania kulturowe jest zdumiewające. Po 2004 roku milion Polaków wyjechało do Wielkiej Brytanii, gdzie nie mieli problemu z zaadaptowaniem się do tamtejszych przepisów – komentuje poseł PO Michał Szczerba, szef Parlamentarnego Zespołu ds. Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego. W kwietniu ten zespół wystąpił do premiera z podobnym postulatem, jak Wojciechowski i RPO, ale nie doczekał się odpowiedzi.

Zdaniem Szczerby postawa ministerstwa jest zdumiewająca, biorąc pod uwagę statystyki. W 2018 roku na pasach zginęło 271 pieszych i ta liczba wzrosła trzeci rok z rzędu.

W poniedziałek policja udostępniła dramatyczne nagranie, na którym widać, jak volkswagen rozjeżdża w Olsztynie prawidłowo przechodzącą przez jezdnię matkę z pięcioletnim dzieckiem.

MSWiA też na nie

Czy do zmiany prawa może mimo wszystko dojść? Formalnie Komisja do Spraw Petycji nie jest związana opinią ministerstwa i może przygotować projekt nowelizacji. – Nie spodziewałbym się cudu przed wyborami – mówi jednak Marcin Chlewicki z Miasto Jest Nasze. – Wśród posłów nie widać ochoty, by cokolwiek zmienić. Nie ma też potencjału po stronie rządu – dodaje.

– Minister infrastruktury Andrzej Adamczyk był przeciwny przyznaniu pieszym większych praw jeszcze jako poseł opozycji – przypomina Michał Szczerba.

Jednak resort infrastruktury nie jest jedynym, który blokuje zmiany. W lutym na posiedzeniu Komisji do Spraw Petycji przedstawiciel MSWiA Dariusz Minkiewicz wywodził, że kierowcy nie respektowaliby nowego przepisu, więc zamiast spieszyć się ze zmianą prawa, lepiej jest postawić na edukację.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA