fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Ukraina: Wojna starego parlamentu z nowym prezydentem

Prezydent Zełenski w drodze do parlamentu
AFP
Rada zignorowała wszystkie prezydenckie projekty ustaw. W odpowiedzi Wołodymyr Zełenski mobilizuje Ukraińców.

Zaprzysiężony zaledwie trzy tygodnie temu prezydent zdążył już złożyć do parlamentu dziesięć projektów ustaw i różnego rodzaju poprawek. Rada zlekceważyła wszystkie.

Zełenski proponował m.in. zmianę systemu wyborczego z mieszanego na proporcjonalny, likwidację immunitetu poselskiego, wprowadzenie odpowiedzialności karnej za nielegalne wzbogacenie się oraz przyjęcie ustawy o impeachmencie prezydenta. Jeżeli chodzi o tę ostatnią propozycję, parlament przyjął własną ustawę, która umożliwia powołanie specjalnej komisji śledczej w przypadku, gdyby prezydent dopuścił się „zdrady państwa".

To oznacza, że gdyby w przyszłości taka procedura została wszczęta, a komisja potwierdziłaby zarzuty, parlament mógłby odwołać głowę państwa. Zełenski zaś proponował powiązanie ustawy o impeachmencie z odebraniem immunitetu deputowanym, by „nikt nie czuł się bezkarny". Ale kontrolowana przez byłego prezydenta Petra Poroszenko większość parlamentarna postanowiła inaczej.

Zgodnie z konstytucją prezydent mianuje szefa MSZ, prokuratora generalnego, dyrektora Służby Bezpieczeństwa Ukrainy (SBU) oraz ministra obrony. Najpierw musi jednak prosić parlament o zwolnienie poprzedników, by zaproponować na ich miejsca własne kandydatury. Nic z tego. Parlament pozostawił premiera Wołodymyra Hrojsmana i wszystkich jego ministrów do zakończenie kadencji. Nie pomogło nawet to, że szefowie resortów obrony i dyplomacji oraz dyrektor SBU już wcześniej dobrowolnie podali się do dymisji i złożyli odpowiednie wnioski w Radzie. To samo zrobił Hrojsman, który prosił o dymisję całego rządu. Jedynie prokurator generalny Jurij Łucenko kurczowo trzyma się stanowiska i, podobnie jak Rada Najwyższa, prowadzi wojnę z prezydentem.

W piątek zasugerował, że obóz prezydenta Zełenskiego planuje „kapitulację" i oświadczył, że na jego wniosek wszczęto trzy postępowania karne.

Chodzi m.in. o plany zdjęcia blokady handlowej z samozwańczych republik donieckiej i ługańskiej. Kilka dni temu ukraińskie media informowały, że propozycję tę zgłosił były prezydent Leonid Kuczmy w Mińsku, gdzie reprezentuje prezydenta Zełenskiego w grupie kontaktowej ds. uregulowania sytuacji na wschodzie Ukrainy. Łucenko twierdzi, że gdyby do tego doszło, zostałoby to potraktowane przez prokuraturę jako „finansowanie terroryzmu". Łucenko nazwał też kłamstwem niedawne oświadczenie administracji prezydenta, w którym padło stwierdzenie, że Rosja „częściowo straciła kontrolę" nad „najemnikami w Donbasie". Wicepremier Iwanna Kłympusz-Cyncadze, która towarzyszyła Zełenskiemu podczas niedawnej podróży do Brukseli, domaga się od prezydenta „wyjaśnień" i twierdzi, że opublikowane na Facebooku oświadczenie jest „szkodliwe". Poroszenko zaproponował, by funkcjonariusze ukraińskiego wywiadu „poinformowali prezydenta", że na wszystkich szczeblach władzy tak zwanych republik Donbasu „stoją Rosjanie".

Zełenski ironicznie podziękował Radzie Najwyższej. Stwierdził, że ignorując jego propozycje, deputowani potwierdzili, że „rozwiązując parlament podjął słuszną decyzję". Przypomniał, że w drugiej turze głosowało na niego ponad 73 proc. Ukraińców, a poparcie dla obecnego składu Rady waha się w okolicy 4 proc. Wezwał swoich zwolenników do mobilizacji przed wyborami parlamentarnymi, które odbędą się 21 lipca.

W niedzielę zaprezentował najważniejszych kandydatów swojej partii Sługa Narodu. „Jedynką" na liście jest 35-letni Dmytro Razumkow, syn nieżyjącego już znanego ukraińskiego politologa Ołeksandra Razumkowa. Znalazł się tam również przedstawiciel Zełenskiego w Radzie Najwyższej Rusłan Stefanczuk, ale też Ołeksandr Tkaczenko, szef stacji telewizyjnej 1+1, należącej do ukraińskiego oligarchy Igora Kołomojskiego.

Czołówkę listy partyjnej tworzą osoby, które nigdy nie były w polityce i dotychczas nie były nawet szerzej znane. Nazwa jego partii natomiast pochodzi od serialu, w którym Zełenski zagrał zwykłego nauczyciela historii, który przypadkowo został prezydentem. Na razie wszystko wskazuje na to, że może prezydent powtórzyć swój sukces. Z ostatnich sondaży wynika, że na jego partię chce głosować ponad 48 proc. Ukraińców.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA