fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Jak PiS w Senacie kusi polityków opozycji w sprawie RPO

Tydzień temu senatorowie PiS nie chcieli wysłuchać ustępującego RPO Adama Bodnara
Reporter
Partia rządząca gorączkowo szuka poparcia dla swojego kandydata na RPO.

– Miałem wysłanników, telefonicznie i bezpośrednio – mówi senator KO Wojciech Ziemniak, który nie ukrywa, że politycy PiS namawiali go, by wstrzymał się w głosowaniu w sprawie kandydatury Bartłomieja Wróblewskiego na rzecznika praw obywatelskich. – Bazowano na dwóch wartościach: patriotyzmie lokalnym, bo obaj jesteśmy z Wielkopolski, oraz na sprawach wiary i podejścia do aborcji. Kolejnym argumentem było to, że Wróblewski potrafi przeciwstawić się Kaczyńskiemu, np. głosując przeciw „piątce dla zwierząt" – relacjonuje.

Senator nie dał się przekonać. – To było w okresie wielkanocnym i odpowiedziałem, że Judaszem nie będę – zaznacza. Nie jest jedynym. PiS prowadzi wyraźną akcję, mającą na celu doprowadzenie do wyboru Wróblewskiego na RPO. W tym celu politycy tej partii prowadzili rozmowy z kilkoma senatorami opozycji.

Czwarte podejście

Teoretycznie wybór RPO powinien być już dawno za nami, bo kadencja Adama Bodnara upłynęła w sierpniu. Problem w tym, że na kandydata przegłosowanego przez Sejm musi zgodzić się jeszcze Senat, w którym większość ma opozycja. Dlatego obecne podejście jest już czwartym.

Za pierwszym i drugim razem kandydatką była Zuzanna Rudzińska-Bluszcz z Biura RPO, zgłoszona przez opozycję, w związku z czym przegrała oba głosowania. Za trzecim razem Sejm powołał na RPO kandydata PiS, wiceszefa MSZ Piotra Wawrzyka, jednak Senat nie wyraził zgody. Bartłomiej Wróblewski, poseł PiS i specjalista od prawa konstytucyjnego, został wybrany przez Sejm w połowie kwietnia. I – jak wynika z naszych informacji – walka o jego poparcie w Senacie jest dużo mocniejsza niż w przypadku Wawrzyka.

– Byłam namawiana, aby zagłosować za, wstrzymać się albo nie wziąć udziału, ale więcej szczegółów nie podam. Zagłosuję przeciw – mówi nam prof. Alicja Chybicka, wrocławska senator KO.

Walka na argumenty?

Bartłomiej Wróblewski nie ukrywa, że stara się zyskać poparcie dla swojej kandydatury. – I na poziomie Sejmu, i na poziomie Senatu staram się przekonywać argumentami merytorycznymi, że jesteśmy w stanie stworzyć spluralizowaną instytucję. Staram się rozmawiać ze wszystkimi. Myślę, że takie rozmowy prowadzi w moim imieniu wiele osób, które uważają, że dobrą rzeczą dla Polski byłoby przełamanie pata, jeśli chodzi o wybór rzecznika – mówi.

Na ile walka o Wróblewskiego jest jego własną inicjatywą, a na ile jest inspirowana przez władze PiS? Za tą drugą tezą przemawiałoby to, że senator PSL Jan Filip Libicki – jak sam przyznaje – dostał od PiS propozycje polityczne w zamian za poparcie kandydata. – Oczywiście je odrzuciłem. Jeśli będę głosował na pana Wróblewskiego, to z powodów ideowych, a nie dlatego, że ktoś mi coś zaproponuje. Niczego z rąk PiS nie przyjmę – zaznacza senator PSL.

Libicki jest jak dotąd jedynym senatorem opozycyjnym, który przyznał, że nie wyklucza głosowania na Bartłomieja Wróblewskiego. Powodem są podobne poglądy na ochronę życia poczętego, bo to Wróblewski jest autorem słynnego wniosku do Trybunału Konstytucyjnego, który doprowadził do niemal całkowitego zakazu aborcji w Polsce.

Poza Libickim zagłosować inaczej niż „przeciw" może jeszcze senator niezależna Lidia Staroń. Do wyboru Wróblewskiego na RPO to nie wystarczy. Czy PiS uda się przekonać jakiegokolwiek senatora opozycji? Większość naszych rozmówców w to wątpi. – Przed głosowaniem w Sejmie Wróblewski chwalił się, że pozyska jakichś posłów spoza Klubu PiS. Skończyło się na połowie klubu Konfederacji, czyli urobek praktycznie żaden – mówi jeden z senatorów.

Prawna prowizorka

Dlaczego właściwie PiS tak mocno zależy na wyborze Wróblewskiego? Teoretycznie PiS mógłby zdecydować się na prawną prowizorkę. W ubiegłym tygodniu Trybunał Konstytucyjny orzekł, że przepis, który pozwala pełnić obowiązki rzecznikowi praw obywatelskich po upływie kadencji do czasu objęcia stanowiska przez następcę, jest niezgodny z konstytucją. Wyrok daje PiS możliwość uchwalenia ustawy, pozwalającej na wskazanie osoby pełniącej obowiązki RPO. Na mocy wyroku TK Bodnar będzie musiał opuścić urząd do połowy lipca.

Jednak w sprawie wspominanej ustawy PiS nie może być pewne zachowania Porozumienia Jarosława Gowina. Szczególnie, że po ewentualnej porażce Wróblewskiego to Porozumienie ma wskazać kolejnego kandydata. – Akceptacja Wróblewskiego przez Senat byłaby więc najlepszym rozwiązaniem – przyznaje jeden z polityków PiS. – I przy okazji pokazałaby władczość Jarosława Kaczyńskiego.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA