fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Sądny dzień Trybunału Konstytucyjnego

Trybunał będzie się zajmował tzw. ustawą naprawczą autorstwa PiS
Fotorzepa, Marta Bogacz
Oficjalnie PiS bojkotuje rozprawę w TK. Nieoficjalnie partia sonduje możliwość kompromisu.

We wtorek i środę Trybunał rozpozna ustawę z grudnia, która zasadniczo zmienia sposób działania TK. Wedle tych przepisów Trybunał powinien rozpatrywać skargi w kolejności ich wpływania i orzekać w pełnym składzie, czyli co najmniej 13 sędziów. W praktyce takie regulacje uniemożliwiają sędziom bieżącą ocenę ustaw autorstwa PiS.

Przez to nawet sama ustawa o TK nie powinna być badana. Po pierwsze, w tej chwili w TK jest tylko 12 pełnoprawnych sędziów. A po wtóre, skarga opozycji na ustawę PiS powinna trafić na koniec kolejki i znalazłaby finał za kilka lat.

W tej sytuacji sędziowie TK zdecydowali, że nie uznają ustawy PiS przed jej oceną konstytucyjną. Jak chcą ją zbadać? Opierając się bezpośrednio na konstytucji.

PiS ignoruje rozprawę

Politycy PiS ani myślą tego akceptować. I twierdzą, że podjętych w taki sposób decyzji nie będą uznawać. Poseł PiS Jacek Sasin rozprawę nazwał „spotkaniem bez żadnej mocy prawnej".

Przedstawiciele parlamentu i rządu próbują też rzucać Trybunałowi kłody pod nogi. Standardem jest, że zainteresowane instytucje kierują do TK swe opinie na temat badanych ustaw oraz delegują swych reprezentantów na rozprawy. Tym razem jednak wszystkie instytucje obsadzone przez polityków PiS zbojkotowały rozprawę.

Marszałek Sejmu Marek Kuchciński skierował do Trybunału pismo, w którym napisał, że rozprawę wyznaczono wbrew normom prawnym. „Sejm nie weźmie udziału w tak ukształtowanym postępowaniu" – stwierdził Kuchciński.

Co więcej, w piątek – w pierwszym dniu swego urzędowania w charakterze prokuratora generalnego – minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro wycofał z TK opinię poprzedniego szefa prokuratury Andrzeja Seremeta. Była ona wyjątkowo niekorzystna dla ustawy PiS. Jednocześnie Ziobro złożył wniosek o odroczenie wtorkowej rozprawy o dwa tygodnie. Bezskutecznie. Prezes TK Andrzej Rzepliński postanowił nie przesuwać terminu, a wniosek Ziobry sędziowie rozpoznają na rozprawie.

Widmo kryzysu

Jeśli TK uzna ustawę PiS za niezgodną z konstytucją i ją uchyli, a PiS tego nie uzna, to Polska znajdzie się w ogromnym kryzysie konstytucyjnym. Trybunał nadal będzie pracował w oparciu o poprzednie prawo, badając kolejne ustawy PiS, a władza tych kolejnych orzeczeń także nie będzie uznawać.

Kierownictwo PiS zaczyna sobie zdawać sprawę, że taka sytuacja jest nie do zaakceptowania dla partnerów Polski w UE i Waszyngtonie. Dlatego ostrej retoryce polityków PiS przed rozprawą Trybunału towarzyszy sondowanie możliwego kompromisu z opozycją.

Kluczową w tej kwestii postacią jest europoseł PiS Kazimierz Michał Ujazdowski, prawnik i były minister kultury. W poniedziałkowym tekście dla „Rzeczpospolitej" Ujazdowski zarysował możliwy kompromis. Po pierwsze – prezes Rzepliński dopuszcza do orzekania wszystkich pięcioro sędziów wybranych przez PiS po dojściu do władzy (dziś orzeka tylko dwoje). Po drugie – troje sędziów wybranych pod koniec rządów PO, których prezydent nie chce zaprzysiąc, zostałoby wybranych przez Sejm na nowo w ciągu roku na miejsca innych sędziów, którym się kończą kadencje. „Wymaga to wiarygodnej deklaracji ze strony prezydenta i większości parlamentarnej" – przyznaje Ujazdowski. W finale, wedle jego oferty, należy przygotować nową ustawę o TK, a pod koniec roku wybrać kompromisowego prezesa Trybunału. „Wielomiesięczny spór o TK kompromitować będzie państwo w oczach obywateli i szkodzić wizerunkowi Polski" – podkreśla Ujazdowski.

Bez kompromisu

Jednak opozycja – choć przez ostatnie miesiące wzywała PiS do kompromisu, proponując nawet czasem podobne rozwiązania – dziś krytykuje ofertę Ujazdowskiego.

– Dopuszczenie do prac sędziów, którzy zostali wybrani przez PiS z naruszeniem konstytucji, nie jest kompromisem, ale namawianiem do złamania konstytucji – stwierdził Rafał Grupiński (PO). Podobnie uważa wicemarszałek Sejmu Barbara Dolniak (Nowoczesna): – Nie możemy zawrzeć kompromisu, który narusza prawo – stwierdziła.

W tej sytuacji suchej nitki nie zostawił na opozycji prezydent: – Szkoda, że na kompromis nie ma miejsca. Opozycja żywi się sporem wokół Trybunału. To pozwala na rzucanie oskarżeń pod adresem rządu za granicą i na organizowanie manifestacji – stwierdził Andrzej Duda.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA