fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Artur Barciś o Funduszu Wsparcia Kultury: Skandal. Pomoc powinna pójść dla tych, dla których jest niezbędna

Aktor Artur Barciś
Fotorzepa/Jakub Ostałowski
- Nie należało do niego dopuścić. Gdyby tam pracowali fachowcy, to by to przewidzieli, zorientowali się, że to będzie chyba niesprawiedliwe. Ale widocznie tam nie ma fachowców - mówił na antenie Radia Zet o Funduszu Wsparcia Kultury aktor Artur Barciś.

Aktor Artur Barciś został zapytany na antenie Radia Zet o pomoc z Funduszu Wsparcia Kultury. Jak wyliczył algorytm, pieniądze w jego ramach mieli otrzymać między innymi tacy artyści, jak zespół Bayer Full czy Golec uOrkiestra. - Oburzałem się, bo trudno było się nie oburzać. Pomoc państwa, z naszych podatków, powinna pójść dla tych, dla których jest niezbędna. I to na pewno nie są ci ludzie - ocenił aktor. Jak podkreślił,  choć pomoc jest bardzo słuszna, algorytm jest „niemądry”. - Takie zespoły discopolowe zarabiają bardzo duże pieniądze. I to przez wiele, wiele lat. Publikują na zdjęciach jachty itd. To nie są ludzie, którzy stracili dotychczasowe zarobki. To są bardzo zamożni ludzie - powiedział Barciś. - Tu nie chodzi o to, żeby ktoś dostał rekompensatę za to, że nie zarobił tyle, ile zarobił w zeszłym roku, tylko chodzi o to, żeby pomóc im przetrwać - dodał.

Barciś zwrócił uwagę na to, że „są teatry, które nie mają żadnego wsparcia od miasta, państwa”. - Teatry, które nie grają, ale gdzieś np. muszą przechowywać dekoracje i za te magazyny muszą płacić. Muszą płacić tantiemy. A nie mają żadnych dochodów - stwierdził artysta i przyznał, że jego także dotkliwie dotknęły skutki pandemii. - Gram w kilku przedstawieniach i od tamtej pory zagrałem dwa razy a wcześniej miesięcznie grywałem po 20-30 przedstawień - stwierdził. Jedną z instytucji, która potrzebuje wsparcia podczas pandemii jest zdaniem aktora między innymi Teatr Żelazny w Katowicach, który aby nie upaść stworzył warzywniak.

Aktor cenił, że „sytuacja jest absolutnie dramatyczna i szczególnie współczuje młodym kolegom, którzy nie mają jeszcze żadnego dorobku oraz oszczędności. - Widząc niektóre dotacje moich kolegów trochę się zdziwiłem, bo mnie nawet nie przyszło do głowy, żeby zwracać się o taką pomoc. Po to pracowałem bardzo intensywnie 40 lat, żeby w tej chwili jakoś samemu przetrwać tę pandemię - powiedział Barciś i ocenił, że „dla każdego, kto się zorientował jak te pieniądze zostały rozdzielone, było to wszystko oburzające”. - To skandal. Nie należało do niego dopuścić. Gdyby tam pracowali fachowcy, to by to przewidzieli, zorientowali się, że to będzie chyba niesprawiedliwe. Ale widocznie tam nie ma fachowców - podkreślił. 

Zdaniem Barcisia po zakończeniu pandemii „ruina, jaka zostanie w kulturze będzie bardzo trudna do odbudowania”. - Część ludzi zajmie się czymś innym, z konieczności. Nie można wykluczać całej grupy zawodowej, związanej np. z kulturą tylko dlatego, że lekarze, pielęgniarki czy służba zdrowia potrzebują tych pieniędzy bardziej. Kultura to też bardzo istotny element naszego życia. Bez kultury tym bardziej nie przetrwamy - zaznaczył aktor, ale jednocześnie zaznaczył, że mimo wszystko nie myślał o przebranżowieniu. - Kryzysy mają to do siebie, że mijają. Ten też minie. I będziemy go wspominać. Zresztą pisałem taki raport z tego mojego COVIDA, szczególnie dla moich wnuków - powiedział Artur Barciś w rozmowie z Radiem Zet.

Źródło: Radio Zet
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA