fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Pierwszy raz w Niemczech. Postkomuniści współpracują z AfD

Spotkania zwolenników AfD w Turyngii na jesieni 2019
Fotorzepa/Jerzy Haszczyński
To złamanie tabu! - komentują oburzone media niemieckie. Przedstawiciel postkomunistycznej Lewicy wystąpił razem z przedstawicielem skrajnie prawicowej Alternatywny dla Niemiec.

Z pozoru wygląda to na lokalną ciekawostkę. Radni małego brandenburskiego miasteczka z różnych ugrupowań zaprezentowali wspólną inicjatywę - dotyczącą budowy lokalnego centrum młodzieży.

Przy jednym stole zasiedli działacze Lewicy i AfD. Konkretnie szefowie frakcji obu partii w radzie miejskiej Forst (18-tysięcznego miasteczka na granicy z Polską, nad Nysą Łużycką). Był jeszcze trzeci szef, lokalnego komitetu wyborczego Razem dla Forst (WGGF), określanego przez brandenburskie media mianem konserwatywnego. Razem te trzy ugrupowania mają większość w radzie. W środę wieczorem zablokowały konkurencyjny projekt bezpartyjnej burmistrz i przedstawiły swój. Potem zaproponowały swój.

Ale nie jest to lokalna ciekawostka, lecz precedens, czy też złamanie tabu.

Lewica i AfD dominują na scenie politycznej w landach wschodnich, na terenie dawnej NRD. Jednak do tej pory były nietolerującymi się wzajem przeciwnikami. Lewica chętnie przyłącza się do izolowania AfD przez partie głównego nurtu, zwłaszcza że sama jeszcze nie tak dawno była izolowana. 

 

AfD z kolei przedstawia Lewicę jako dziedziczkę komunistycznej partii „strzelających do uciekających przez mur” z NRD, co utrudnia nawiązanie z nią współpracy przez chadeków z CDU. W dawnej NRD coraz trudniej jednak tworzyć koalicje w landach czy miastach bez którejś z tych dwóch skrajnych partii - AfD lub postkomunistycznej Lewicy.

Postkomuniści z Forst zdecydowanie bardziej wstrząsnęli swoją partią niż lokalni działacze AfD swoim ugrupowaniem. Wschodnioniemieckie portale piszą o oburzeniu w Lewicy na poziomie landu i federalnej centrali. Sugerują też, że AfD tryumfuje, że udało jej się przerwać kordon sanitarny. Tak jak na chwilę udało się jej na początku roku w Turyngii, gdzie poparła wraz z CDU utworzenie rządu landowego pod wodzą premiera z liberalnej FDP, kolejnej partii głównego nurtu. Skończyło się to gigantyczną awanturą w skali kraju oraz zapowiedziami dymisji na głównej scenie (w tym szefowej CDU Annegret Kramp-Karrenbauer, do dziś z powodu pandemii nie wybrano jednak następcy).

- To dramatyczny błąd! Jakakolwiek współpraca z AfD jest zakazana - oświadczyło landowe kierownictwo Lewicy.

Domaga się dymisji Inga Paeschkego, szefa frakcji Lewicy w radzie miasta Forst, a młodzieżówka postkomunistyczna chce go w ogóle wyrzucić z szeregów partii. Szefowa brandenburskiej Lewicy Anja Mayer pojechała z nagłą wizytą do miasteczka nad Nysą Łużycką, które zainteresowało całe Niemcy.

Ingo Paeschke na razie nie zamierza się podawać do dymisji. Tłumaczył wczoraj portalowi partyjnej gazety, że AfD jest tak silna we wschodnich landach, a w jego regionie nawet najsilniejsza, że trudno sobie wyobrazić rozwiązywanie komunalnych problemów bez jej udziału.

W Forst w zeszłorocznych wyborach lokalnych AfD wygrała, zdobywając 30 procent głosów i 8 z 28 mandatów. Druga była CDU - 16,8 proc., ale ona straciła w porównaniu z poprzednimi wyborami ponad połowę głosów (w tych poprzednich, w 2014 r., AfD jeszcze nie startowała). Lewica uzyskała 14,4 proc. (mniej o 10 pkt proc.), a nowy lokalny komitet WGGF 13,3 proc.

 

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA