fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Jaki po raporcie NIK: Oczywiście zarzuty nie dotyczą mnie

European Union 2019 - Źródło: PE / Mathieu Cugnot
- Nigdy nie zajmowałem się szczegółami na poziomie inwestycyjnym, prawnym czy innym. Zresztą - nie ma żadnego zarzutu do mnie w kontroli. Jednak zabieram głos, ponieważ gołym okiem widać, że zarzuty są śmieszne i typowo polityczne - oświadczył europoseł PiS Patryk Jaki, były wiceminister sprawiedliwości, komentując raport NIK dotyczący rządowego programu „Praca dla więźniów”.

"W ramach kontroli Programu 'Praca dla Więźniów' ze środków Funduszu Aktywizacji Zawodowej Skazanych oraz Rozwoju Przywięziennych Zakładów Pracy stwierdzono 27 przypadków udzielenia zamówień z naruszeniem przepisów ustawy Prawo zamówień publicznych. Łączna kwota wydatkowanych w ten sposób środków to ponad 115 mln zł. Kontrolerzy wykryli również kilkanaście przypadków zaniżania wysokości czynszu dzierżawionych hal przemysłowych - straty z tego tytułu mogą sięgać nawet 37 mln zł" - podał NIK informując, że w związku z wynikami kontroli Izba podjęła decyzję do prokuratury 15 zawiadomień do prokuratury.

"W sprawie NIK. Oczywiście zarzuty nie dotyczą mnie (bo nie mogą, minister nie zajmuje się inwestycjami w zakładzie karnym x), ale stanę w obronie Służby Więziennej. Jak zwykle jest łatwym chłopcem do bicia" - napisał na Twitterze europoseł Patryk Jaki, który jako wiceminister sprawiedliwości pilotował program „Praca dla więźniów".

Do informacji opublikowanych przez NIK w sprawie "Pracy dla Więźniów" Jaki odniósł się też we wpisie na Facebooku.

Zaznaczył, że protokół z kontroli został podpisany, gdy prezesem NIK był Krzysztof Kwiatkowski (były minister sprawiedliwości z czasu rządów PO-PSL).  Zdaniem Jakiego, w protokole są trzy zalecenia pokontrolne, które "sprowadzają się do tezy 'można było lepiej realizować zatrudnienie skazanych'"

Europoseł dodał, że przed nim za zatrudnienie skazanych odpowiadał m.in. Kwiatkowski, który "zatrudniał wtedy trzykrotnie mniej skazanych, a państwowe zakłady, które dziś mają duże zyski, były na skraju bankructwa". "Co śmieszniejsze, za jego czasów również zlecano inwestycje bez przetargu przywięziennym zakładom pracy (aby skazani gdzieś pracowali). Pewnie w związku z tym, że za zatrudnienie skazanych odpowiadał również sam Kwiatkowski, protokół kontroli nie zawierał żadnych wniosków o 'przestępstwach' tylko lakoniczne zalecenia" - napisał Jaki. "Z tego samego protokołu 'bez przestępstw' nowy prezes (NIK Marian - red.) Banaś wymyślił... 15 wniosków do prokuratury" - zaznaczył.

Były wiceminister podkreślił, że gdy przychodził do resortu, spośród państw europejskich w Polsce więźniów pracowało najmniej. "Wprowadziłem dwie ustawy i program, który to zmienił" - oświadczył. Zapewnił, że program był tak pomyślany, by obywatele nie dołożyli do niego "nawet złotówki".

"W uproszczeniu, założenia programu polegały na tym, że jeżeli firma zgodzi się na długi okres zatrudnić skazanych (których mało kto chce zatrudniać) to Służba Więzienna zbuduje tej firmie halę pod produkcję (najczęściej w zakładach karnych). Środki na budowę hali będą pochodziły z części pensji skazanych, którzy pracują. Pensja oczywiście wypłacana jest przez firmę zatrudniającą. Więc obywatel i budżet nie dokładali do programu" - stwierdził Jaki.

Poinformował, że gdy odchodził z resortu sprawiedliwości, 85 proc. zdolnych do pracy więźniów pracowało. Jego zdaniem, dzięki temu wzrosła ściągalność płaconych przez więźniów alimentów i po raz pierwszy od lat spadła liczba osób, które po odbyciu kary ponownie łamały prawo.

Zarzuty NIK Jaki nazwał absurdalnymi.

"Izba zarzuca, że nie stosowano w kilku przypadkach prawa zamówień publicznych bo zlecano budowę hal zakładom przywięziennym. Przypominam, że według ustawy o zamówieniach publicznych (art. 4d ust.1 pkt 8) można tak robić poniżej określonego progu, jeśli zleceniodawcą jest firma zatrudniająca skazanych. Za takim zwolnieniem głosował jednogłośnie cały Sejm" - stwierdził.

Patryk Jaki oświadczył, że nigdy nie zajmował się "szczegółami na poziomie inwestycyjnym, prawnym czy innym". "Zresztą - nie ma żadnego zarzutu do mnie w kontroli. Jednak zabieram głos, ponieważ gołym okiem widać, że zarzuty są śmieszne i typowo polityczne. W wyniku wielkiego programu państwo nic nie straciło. Więźniowie poszli do pracy, sami zaczęli pracować na swoje utrzymanie. Ich rodziny otrzymały alimenty, spada powrotność do przestępstw a państwowe firmy zarabiają więcej. Ale i tak źle. Szukamy dziury w całym. Ręce opadają" - napisał.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA