fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Jacek Sasin: Spieramy się z Solidarnością w wielu obszarach

tv.rp.pl
Nie będzie nowej oferty dla strajkujących nauczycieli. Mediator jest niepotrzebny, bo my chcemy rozmawiać – mówi Jacek Sasin, przewodniczący Komitetu Stałego Rady Ministrów, sekretarz stanu w KPRM.

Jak zakończyć strajk nauczycieli?

Nasza oferta jest wciąż aktualna, wystarczy podpisać porozumienie, które leży na stole. Porozumienie jest bardzo korzystne dla nauczycieli, dające im już w tym roku 15 proc. podwyżki i otwierające możliwość na rozmowy o dalszych podwyżkach, bardzo wysokich – w najbliższych latach. Mówimy o powiązaniu podwyżek aż do wysokości 7,7 tys. i 8 tys. dla nauczyciela dyplomowanego ze wzrostem pensum do 22–24 godz. tygodniowo. Ostateczne rozwiązania możemy wypracować przy okrągłym stole, ale już teraz proponujemy poza tą podwyżką, o której powiedziałem, przyśpieszenie awansu dla nauczycieli, zmniejszoną biurokrację i to, co niezwykle ważne dla nauczycieli, którzy są wychowawcami, czyli dodatek za wychowawstwo minimalnej wysokości 300 zł.

Związki zawodowe nie zgadzają się na tego typu propozycje, a rząd nie proponuje niczego nowego poza tym, co przyjęła Solidarność oświatowa, na czele której stoi radny PiS.

Jeden związek zaakceptował: Solidarność nauczycielska podpisała porozumienie.

A to nie tak, jakby PiS z PiS podpisał porozumienie?

Równie dobrze można powiedzieć, że jakbyśmy podpisali z panem Broniarzem, to tak, jakbyśmy podpisali z PO czy opozycją.

Broniarz nie jest członkiem PO, szef oświatowej „S" jest radnym PiS.

Przewodniczący Solidarności chyba też nie jest członkiem PiS.

Dlaczego pan premier od razu nie przystąpił do rozmów z nauczycielami? Gracie na czas i chcecie wziąć głodem nauczycieli?

Nie gramy na czas, bo te rozmowy przecież toczymy jako rząd.

Cały czas proponując to samo.

Tak, bo my już więcej nic nie zaproponujemy. Rząd nie ma magicznej różdżki, która może rozmnożyć środki finansowe, którymi dysponuje budżet.

„Piątka Kaczyńskiego" pokazuje coś innego.

„Piątka Kaczyńskiego" to coś, na co mogliśmy sobie pozwolić, tak wynikało z naszych szacunków.

A podwyżki dla nauczycieli?

Na podwyżki dla nauczycieli też.

Tylko nie na takie, jakich chcieliby nauczyciele.

Wszyscy chcielibyśmy zarabiać bardzo dużo, natomiast są pewne granice, w których musimy się mieścić – 15 proc., o których mówię, to jest średnio ponad 500 zł, do tego 300 zł dodatek minimalny dla wychowawców. To nie jest tak, że nic nie proponujemy, proponujemy naprawdę realne pieniądze.

Jednak nie odpowiadacie na postulaty nauczycieli.

Negocjacje polegają na tym, że każda ze stron ustępuje.

A wy się usztywniliście, nie jesteście elastyczni.

Rząd dał znacznie więcej niż na początku tych negocjacji, doszliśmy od 5 proc. do 15 proc., to jest bardzo daleki krok, który zrobiliśmy.

Czy jesteście w stanie jeszcze wykazać się elastycznością?

Nie jesteśmy w stanie. Doszliśmy do ściany. Teraz jako rząd chcielibyśmy za wszelką cenę zakończyć ten strajk, który nie jest dobry, bo uderza w uczniów. W tej chwili nie jesteśmy w stanie położyć na stole nowych propozycji, bo byłoby to nieodpowiedzialne z naszej strony, zawieralibyśmy porozumienie z pełnym przekonaniem, że nie możemy warunków tego porozumienia spełnić.

Strajk nauczycieli już się na nic nie zda?

Przede wszystkim nie ma żadnych powodów, żeby strajkować, bo mamy bardzo dobrą ofertę na ten rok i mówimy bardzo wyraźnie, że w krótkiej perspektywie czasu – pierwotnie mówiliśmy o roku 2023, ale w tej chwili jesteśmy gotowi przybliżyć ten czas na rok 2022, a być może nawet na 2021. To będzie wynikało z efektu tych rozmów, które proponujemy przy okrągłym stole, które będą za chwilę, one mogą się za chwilę zacząć, myślę, że w tym tygodniu premier już będzie w stanie przedstawić szczegóły tej propozycji, gdzie i kiedy, w jakiej formule. Możemy usiąść do rozmów i rzeczywiście w perspektywie bardzo krótkiego czasu dwóch–trzech lat te pensje nauczycielskie znacząco podnieść powyżej średniej krajowej, dzisiaj średnia krajowa to jest 5 tys., my mówimy o 7,7 tys. –8 tys. dla większości nauczycieli.

Macie poczucie, że społeczeństwo stoi po stronie rządu w sprawie strajków nauczycieli?

Myślę, że społeczeństwo w swojej znacznej większości widzi, że w tej chwili rząd naprawdę bardzo wiele zaproponował nauczycielom i ten strajk nie ma po prostu powodu, aby się odbywał, szczególnie w tak newralgicznym okresie.

Nowej oferty rządu dla nauczycieli nie będzie?

Wyczerpaliśmy swoje możliwości.

A co z mediatorem, o którego proszą związkowcy?

Do czego miałby doprowadzić negocjator? Nie widzę powodu, dla którego miałby być mediator. Negocjator jest potrzebny, gdy strony nie chcą ze sobą rozmawiać, a my jako rząd chcemy rozmawiać. Od negocjatora nie przybędzie środków, mamy środki, które położyliśmy na stole, chcemy je nauczycielom przekazać i chcemy rozmawiać również o dużo większych środkach w następnych latach, ale powiązanych ze zwiększeniem pensum z 18 godz., które jest najniższe w Europie, do 22 godz.

Czyli negocjator nie jest potrzebny?

Jest niepotrzebny.

Czy PiS jest za przyjęciem euro w Polsce?

Jesteśmy za przyjęciem euro w Polsce, bo się do tego zobowiązaliśmy, ale na naszych warunkach. Na warunkach polskich, czyli wtedy, kiedy to będzie korzystne do Polski i polskiej gospodarki i Polaków.

A opozycja chce przyjmować euro w ciemno?

Tak, opozycja chce przyjmować euro w ciemno, traktują to jako projekt ideologiczny.

Kto na przykład?

Na przykład Grzegorz Schetyna na kongresie Europejskiej Partii Ludowej w Helsinkach zapowiadał, że jak PO pokona PiS i przejmie władzę, to zaproponuje przyjęcie przez Polskę euro.

Zaproponował przyjęcie planu.

Nie mówił o planie, tylko o przyjęciu euro.

Minister Zyta Gilowska w pierwszym rządzie PiS proponowała przyjęcie euro już w 2012 r., więc wy też snuliście plany.

Mówił o przyjęciu euro, a nie o planie przyjęcia euro. Proszę posłuchać polityków opozycji, oni nie ukrywają tego, że przyjęcie euro dla nich jest niezwykle ważnym projektem. My uważamy inaczej, uważamy, że przyjęcie już dzisiaj euro przez Polskę spowoduje obniżenie poziomu życia Polaków.

A stać Polskę na „piątkę Kaczyńskiego"?

„Piątka Kaczyńskiego" to jest budowanie europejskich standardów polityki społecznej w Polsce.

Tak ją budujecie, że minister finansów Teresa Czerwińska chce odejść ze stanowiska?

Nic mi nie wiadomo o tym, żeby chciała odejść. Nie słyszałem od pani minister, żeby chciała odejść.

A premier słyszał?

Nie sądzę, żeby słyszał.

Czy minister Czerwińska firmuje swoją twarzą i nazwiskiem „piątkę" Kaczyńskiego?

Tak, firmuje. Jest obecna, pracuje i ona i jej wiceministrowie nad projektami, które przyjmuje rząd, które przyjmuje parlament realizujący „piątkę" Kaczyńskiego.

Minister Czerwińska zgadza się z „piątką Kaczyńskiego"?

Tak. Rada Ministrów przyjmuje te projekty, pani minister jest członkiem Rady Ministrów i również za tymi projektami głosuje.

I „piątkę Kaczyńskiego" Teresa Czerwińska firmuje swoim autorytetem?

Tak jest, firmuje swoim nazwiskiem. Nie wprowadzamy rozwiązań, które są jakimś dziwactwem w Europie, wręcz przeciwnie – ta sytuacja, która była w poprzednich latach w Polsce, tak ubogiej polityki społecznej, była czymś, co nas negatywnie wyróżniało w UE. Dzisiaj przyjmujemy europejskie standardy.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA