Wszystko miało się wyjaśnić 25 grudnia podczas wizyty Aleksandra Łukaszenki w Moskwie. Zabrał ze sobą członków rządu i udał się na Kreml. Tam czekał na niego Władimir Putin w towarzystwie najważniejszych rosyjskich ministrów. Po spotkaniu w szerokim gronie prezydent Rosji zaprosił Łukaszenkę na „przednoworoczny obiad".
Za zamkniętymi drzwiami rozmawiali przez prawie cztery godziny. Nie potrzebują tłumaczy, więc prawdopodobnie spotkanie to odbywało się w cztery oczy. Po jego zakończeniu nie rozmawiali z prasą, nie było też żadnych oświadczeń. Jedynie rosyjski minister finansów Anton Siluanow rzucił, że zostanie powołana międzyrządowa grupa robocza, która „zajmie się przygotowaniem dalszej integracji". Białoruska strona poinformowała z kolei, że jeszcze w tym roku odbędzie się drugie spotkanie prezydentów. Niewykluczone, że będzie to pierwszy krok do wchłonięcia Białorusi przez Rosję.