fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Dywersja, korupcja, zaniedbania: Płonie arsenał Ukrainy

afp
Rosyjska dywersja, korupcja i zwykłe zaniedbania. Kolejny magazyn amunicji stanął w ogniu.

Zapewne wielu mieszkańców małej ukraińskiej miejscowości Icznia (obwód charkowski) we wtorek nad ranem pomyślało, że dopadła ich tląca się od ponad czterech lat wojna w Donbasie. O czym innym mogłyby świadczyć wybuchające o czwartej nad ranem pociski artyleryjskie? Lokalne media twierdzą, że w ciągu jednej sekundy dochodziło do nawet trzech eksplozji. Wszystko przez pożar w pobliskim magazynie broni (jednym z największych w kraju) należącym do resortu obrony Ukrainy.

Czytaj także:

Juszczenko będzie negocjował ws. Donbasu?

Na początku ukraińska służba ds. nadzwyczajnych poinformowała, że w płonącym magazynie znajduje się 88 tys. ton amunicji. Ewakuowano 12 tys. mieszkańców pobliskich miejscowości. We wtorek nad ranem ukraińskie służby podawały, że nie ma ofiar ani wśród wojskowych, ani ludności cywilnej, kilkadziesiąt osób zgłosiło się jednak do szpitali.

Władze w Kijowie nie wiedzą jeszcze, co dokładnie było przyczyną pożaru. Służba Bezpieczeństwa Ukrainy (SBU) twierdzi, że w Iczni mogło dojść do dywersji. Na specjalnie zwołanej konferencji prasowej sugerował to również zastępca szefa Sztabu Generalnego ukraińskiej armii gen. Rodion Tymoszenko. Oświadczył, że tuż przed pożarem wartownicy słyszeli cztery wybuchy w różnych miejscach arsenału.

Z kolei prokuratura wojskowa rozpoczęła śledztwo w sprawie „niechlujnego stosunku wojskowego do służby, co doprowadziło do ciężkich konsekwencji”. Nie sprecyzowała jednak, do jakich zaniedbań mogło dojść.

– To nie jest przypadek, że pożar wybuchł akurat teraz. W poniedziałek na Ukrainie rozpoczęły się międzynarodowe ćwiczenia lotnicze (chodzi o ćwiczenia Clear Sky 2018 z udziałem m.in. Polski, USA i Wielkiej Brytanii – red.). We wtorek ukraińska zbrojeniówka otworzyła targi broni w Kijowie. Poprzez pożar w Iczni Rosja chce pokazać naszym zagranicznym partnerom, że państwo ukraińskie nie jest w stanie nawet zadbać o bezpieczeństwo magazynów amunicji – mówi „Rzeczpospolitej” kpt. Ołeksij Arestowycz, znany ukraiński analityk wojskowy. – Niewykluczone, że doszło do zrzucenia kilku ładunków wybuchowych przy użyciu dronów. Amunicja ta leży od czasów radzieckich, często jest składowana w bardzo kiepskich warunkach. Nie trzeba wiele, by doszło do eksplozji – dodaje.

Tymczasem w Kijowie ciemne chmury pojawiły się nad ministrem obrony Stepanem Połtorakiem i szefem sztabu generalnego Wiktorem Mużenką. Parlamentarna Komisja ds. Bezpieczeństwa i Obrony chce, by stawili się na specjalnie zwołane posiedzenie i wytłumaczyli, dlaczego w ciągu ostatnich lat na Ukrainie spłonęło już kilka magazynów broni. Jesienią 2015 roku spłonął arsenał broni w miejscowości Swatowe (obwód ługański), gdzie znajdowało się 3,5 tys. ton amunicji.

Początkowo ukraińskie służby mówiły o terroryzmie, w konsekwencji za kraty trafił oskarżony o zaniedbania ukraiński major. W marcu ubiegłego roku wybuchł arsenał amunicji w Bałaklii (obwód charkowski). W Kijowie również mówiono wtedy o rosyjskich dronach, śledztwo trwa do dziś. Kilka miesięcy później spłonął wojskowy magazyn w Kalinówce pod Winnicą. Od początku mówiono o dywersji, a kilka tygodni temu prokurator generalny Jurij Łucenko oświadczył, że doszło do złamania „wszelkich możliwych zasad bezpieczeństwa przeciwpożarowego”.

– Dzisiaj na Ukrainie pozostały jedynie trzy magazyny broni, gdzie nie doszło do pożaru i które nie znalazły się jeszcze na celu rosyjskich grup dywersyjnych. Jeszcze po pożarze w Bałaklii powstał plan wzmocnienia bezpieczeństwa we wszystkich arsenałach amunicji. Na ten cel zostały przyznane odpowiednie środki. Oczywiste jest to, że plan ten nie był skutecznie wdrażany – mówi „Rzeczpospolitej” były rzecznik Sztabu Generalnego ukraińskiej armii Władisław Sielezniew.

Ponad rok temu parlamentarna Komisja ds. Bezpieczeństwa i Obrony zatwierdziła w ubiegłym roku zwiększenie finansowania dla resortu obrony, dzięki czemu magazyny amunicji miały być w odpowiedni sposób zabezpieczone.

Znany ukraiński ekonomista Ołeksandr Ochrimenko twierdzi, że od lat ukraińska armia boryka się z problemem korupcji: – Przyznane z budżetu na resort obrony środki często znikają w kieszeniach ukraińskich generałów. Są dzisiaj jednymi z najbardziej zamożnych ludzi na Ukrainie.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA