Polityka

Jamal Khashoggi: Dziennikarz niszczący sojusze

Zaginiony Jamal Khashoggi
AFP
Zaginięcie Jamala Khashoggiego wstrząsnęło politycznymi koalicjami w całym regionie.

– Wyszedł po paru minutach. Albo po godzinie – powiedział o saudyjskim dziennikarzu następca tronu i faktyczny przywódca Arabii Saudyjskiej Mohammed bin Salman.

Khashoggi 2 października wszedł do saudyjskiego konsulatu w Stambule, by otrzymać dokumenty potwierdzające jego rozwód. Chciał się bowiem ożenić ponownie – z Turczynką Hetice Cengiz. Saudyjska służba ochrony nie wpuściła kobiety do budynku, stała więc ona przed nim do północy czekając na Khashoggiego. Nie doczekała się.

Następnego dnia saudyjskie władze oświadczyły, że dziennikarz wyszedł z konsulatu, a turecka policja – że cały czas jest w środku.

Zbyt niezależny

Dziennikarz był znanym krytykiem następcy saudyjskiego tronu oraz prowadzonej przez niego interwencji w Jemenie. Pochodził jednak z rodziny mocno związanej z królewską dynastią z Rijadu – jego dziadek był osobistym lekarzem króla Abdulaziza. W ciągu 30-letniej kariery Khashoggi był dziennikarzem i redaktorem naczelnym najważniejszych saudyjskich mediów. Ale dwukrotnie też był wyrzucany ze stanowisk za niezależność poglądów i dwukrotnie wyjeżdżał z kraju. Ostatni raz dostał zakaz występowania w saudyjskiej telewizji w grudniu 2016 roku za… krytykowanie prezydenta Donalda Trumpa.

Został komentatorem „Washington Post”, gdzie krytykował władze Rijadu. W saudyjskiej stolicy powstał więc plan zwabienia go do ojczyzny, podobno na polecenie następcy tronu, którego denerwowały artykuły Khashoggiego. W maju wysłannik księcia miał rozmawiać z dziennikarzem namawiając do przyjazdu do domu. – Miałbym im uwierzyć? To jakiś dowcip – dziennikarz miał powiedzieć jednemu ze swych przyjaciół o tej propozycji.

Według mediów wtedy zlecono w Rijadzie, by dziennikarzem – psującym księciu Salmanowi wizerunek reformatora – zajął się Ahmed Asiri, zastępca szefa Al-Muchabarat al-aamahu, czyli wywiadu.

2 października wszyscy tureccy pracownicy konsulatu dostali wolne. Turecka policja twierdzi, że tego dnia rano do Stambułu przyleciała razem grupa 15 Saudyjczyków, a wśród nich kilku oficerów oddziałów specjalnych i były szef ochrony saudyjskiej ambasady w Londynie.

Policja jest przekonana, że to oni pobili, torturowali i zabili dziennikarza w budynku konsulatu. Jego ciało miało zostać porąbane, zapakowane w worki i wywiezione.

Turecka propozycja

Teraz tureckie władze chcą rzeczy niesłychanej w stosunkach międzypaństwowych: przeprowadzić rewizję w saudyjskim konsulacie. Ale też w samochodach pracowników, pobliskiej rezydencji konsula oraz w furgonetce z przyciemnionymi szybami, która wieczorem 2 października przejechała z siedziby konsulatu do rezydencji konsula.

Jednak mimo zapowiedzi, tureckie władze wstrzymały się z przedstawieniem dowodów na swe oskarżenia. Zaczęła się bowiem gra polityczna. Ankara i Rijad są skonfliktowane z powodu walki o przywództwo w świecie muzułmańskim oraz stosunku do USA. Turcja rozluźnia swój sojusz z Waszyngtonem, Arabia Saudyjska pozostaje mu wierna. Pod naciskiem USA zaczęła ostatnio na przykład krytykować Palestyńczyków, gdy Turcja skonfliktowała się z Izraelem. Oba kraje dzieli też Katar, wspierany przez Turcję i objęty saudyjską blokadą.

Teraz jednak Ankara zaczęła zachęcać Rijad do przejścia na swoją stronę.

„Saudyjczycy muszą zrozumieć, jakie niebezpieczeństwa kryją się we współpracy z Trumpem. Nie mają wyjścia, jak tylko zwrócić się do Turcji” – pisała turecka prasa po zniknięciu Khashoggiego. W tym samym czasie doradca tureckiego prezydenta zapewniał: „Nikt nie wini państwa saudyjskiego”.

Jak się zdaje, jeśli i była turecka propozycja pod adresem Rijadu, to Saudowie z niej nie skorzystali. Prezydent Recep Erdogan zmienił więc ton. – Oni mają tam (w konsulacie – red.) takie systemy obserwacyjne, które filmują przelot ptaka, a nawet komara – skomentował saudyjskie zapewnienia, że Khashoggi wyszedł z konsulatu, ale kamery monitoringu go nie nagrały.

Zdenerwowany sojusznik

W równie trudnym położeniu co pustynne królestwo zniknięcie dziennikarza postawiło jego głównego sojusznika, USA. – Sądzę, że chciałeś powiedzieć, że to trochę tak wygląda – prezydent Trump odpowiedział dziennikarzowi Fox News na pytanie, czy to Saudyjczycy zamordowali

Khashoggiego. Jednocześnie jednak kategorycznie odrzucił możliwość wprowadzenia embarga na dostawy amerykańskiego uzbrojenia. Ale w amerykańskim Senacie formuje się już grupa głosząca: „Jeśli potwierdzą się informacje o morderstwie, będzie musiało to oznaczać fundamentalne zmiany w stosunkach amerykańsko-saudyjskich”.

Ale Arabia Saudyjska od kilku dziesięcioleci jest głównym filarem amerykańskich wpływów w świecie arabskim. Wokół niej bowiem grupują się państwa regionu, niechętne irańskiej ekspansji. To ona była pierwszym państwem muzułmańskim, które wsparło opozycję w Syrii. W dodatku poprzez Arabię Waszyngton wpływa na ceny ropy naftowej ustalane przez OPEC.

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL