Polityka

Sprawa CIECH. Były wiceminister i dyrektor wychodzą na wolność

Fotorzepa, Robert Gardziński
Katowicki sąd nie zgodził się na zastosowanie aresztu wobec podejrzanego Pawła T., byłego wiceministra skarbu odpowiedzialnego za prywatyzację Ciech-u oraz dyrektora resortu Tomasza Z.

- Analizujemy postanowienie sądu, nie podjęliśmy decyzji czy będziemy je skarżyć - mówi prok. Waldemar Łubniewski, rzecznik Prokuratury Regionalnej w Katowicach. Sąd stwierdził jednak że zachodzi wysokie prawdopodobieństwo zarzucanego im czynu i czyn ten jest zagrożony wysoką karą (do 10 lat więzienia). Jednak zdaniem sądu prokuratura zgromadziła obszerny materiał dowodowy i nie ma obawy matactwa.

W stosunku do pozostałych czterech podejrzanych prokuratura nie wnioskowała o areszt. Mają wpłacić od 50 do 150 tys. zł poręczenia majątkowego, a jeden dodatkowo ma zakaz opuszczania kraju.

W poniedziałek i środę zatrzymali ich agenci z Delegatury CBA we Wrocławiu - wiceministra skarbu z lat 2012-2014 nadzorującego tą prywatyzację Pawła T., jego radcę w resorcie Michała M., a także wicedyrektora i głównego specjalistę z ministerstwa skarbu, którzy przygotowywali sprzedaż państwowych udziałów spółki Tomasza Z. i Jakuba W. Wśród zatrzymanych jest także Paweł L. i Konrad Z. z ING Securities - dwóch doradców firmy finansowej, która sporządzała wycenę prywatyzowanej spółki. 

Urzędnikom postawiono zarzuty niedopełnienia obowiązków i przekroczenia uprawnień. Zdaniem śledczych wycenia akcji za Ciech była nierzetelna, poświadczono nieprawdę w dokumentach, na podstawie której minister skarbu sprzedał KI Chemistry chemicznego monopolistę. 

Śledztwo w sprawie nieprawidłowości przy sprzedaży państwowego Ciechu wszczęto wiosną 2014 r. w oparciu o materiały wyłączone z afery taśmowej, dotyczące rozmowy wiceministra skarbu Rafała Baniaka z Piotrem Wawrzynowiczem – lobbystą przedstawiającym się jako współpracownik Kulczyka – podsłuchanej w restauracji Sowa & Przyjaciele. W jej trakcie miała paść sugestia o rzekomej łapówce. Ale dziś nie ma dowodów na to by mogła stać za tym korupcja.

Początkowo śledztwo prowadziła Prokuratura Apelacyjna w Warszawie. Poniedziałkowe zatrzymania realizowała już jednak Prokuratura Regionalna w Katowicach i wrocławskie CBA, które, decyzją Prokuratury Krajowej przejęło je w maju ubiegłego roku. 

Źródło: rp.pl

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL