fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Ministrowie będą musieli ujawniać majątki

Fotorzepa, Robert Gardziński
Nowe prawo nakaże ministrom i wiceministrom upublicznienie majątków.

Nie dobra wola, ale obowiązek publikowania oświadczeń majątkowych sekretarzy i podsekretarzy stanu ma objąć nowa rządowa ustawa o jawności życia publicznego autorstwa Mariusza Kamińskiego, byłego szefa CBA, teraz ministra-koordynatora ds. służb specjalnych przy premierze. Obecnie wiceministrowie rządu PiS chętnie korzystają z braku tego obowiązku.

„Oświadczenia majątkowe będą jawne i publikowane w BIP, poza oświadczeniami funkcjonariuszy służb” – czytamy w uzasadnieniu projektu ustawy. – Ustawa zakłada również obowiązek publikacji oświadczeń majątkowych ministrów i wiceministrów – podkreśla Stanisław Żaryn, rzecznik Kamińskiego.

Według części polityków wymóg całkowitej przejrzystości odstraszy wielu specjalistów. – Znam takich, dla których będzie to przeszkoda. Nikt nie lubi zaglądania do łóżka i do portfela – mówi nam jeden z byłych wiceministrów.

Posła PiS Waldemara Budę, autora podobnego, ale poselskiego projektu (utknął w szufladzie klubu PiS – przyp. aut.), cieszy rządowa propozycja. – Po pierwsze, porządkuje regulacje, które są rozproszone po różnych ustawach, w dodatku przestarzałe i pełne luk – wymienia poseł Buda.

Według niego zaletą jest też rozszerzenie katalogu osób, którzy będą musieli złożyć oświadczenie majątkowe, np. kandydaci na urząd prezydenta RP. – Jawność majątku osób publicznych ma też tę zaletę, że odczarowuje mity na temat bogacenia się „na stołkach” – dodaje poseł PiS.

O kłopotach rządu PiS z jawnością pisała w ubiegłym roku „Rzeczpospolita”. Po utworzeniu rządu swoje majątki przed opinią publiczną utajnili wszyscy wiceministrowie zdrowia, rozwoju, obrony narodowej, infrastruktury i cyfryzacji (poza jednostkami, którzy jako posłowie są do tego zobowiązani) i dwóch ministrów – Mateusz Morawiecki (Ministerstwo Rozwoju) i Anna Streżyńska (cyfryzacja), co spotkało się z powszechną krytyką. Streżyńska tłumaczyła to względami osobistymi, Morawiecki uznał, że skorzystał z przysługującego mu prawa. Po medialnej burzy Morawiecki opublikował oświadczenie, Streżyńska zrobiła to dopiero osiem miesięcy później, zmuszona pisemną „prośbą” premier Beaty Szydło.

Dziś również jawność wiceministrów kuleje. Np. w Biuletynie Informacji Publicznej MON można zobaczyć wyłącznie majątek dyrektora generalnego Bogdana Ścibuta (na pięciu wiceministrów). W Ministerstwie Zdrowia – nikogo. W resorcie transportu i budownictwa Andrzeja Adamczyka oświadczenia nie opublikował jedynie Marek Chodkiewicz, były wiceszef SWW i dyrektor generalny Najwyższej Izby Kontroli. W Ministerstwie Rozwoju majątek ujawniło tylko trzech (Mariusz Haładyj, Paweł Chorąży i Andżelika Możdżanowska jako poseł) na ośmiu wiceministrów.

Nowe prawo ma na celu „kontrolę władz, zarówno instytucjonalną, jak i społeczną” – wskazuje w uzasadnieniu Kamiński.

Pokazuje to przykład Krzysztofa Łandy, byłego wiceministra zdrowia od rynku lekowego, który wcześniej pracował dla koncernów farmaceutycznych. Nie wykazał tego w pierwszym oświadczeniu majątkowym składanym w dniu nominacji, bo wszystkich aktywności się już pozbył. Kiedy miał złożyć oświadczenie za cały 2015 r., zrezygnował z jego upublicznienia.

Podanie nieprawdy ma być zagrożone karą do pięciu lat (dziś trzech lat).

 

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA