fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Prezydent Andrzej Duda wraca do źródeł

PAP
“Można powiedzieć, że wracam do źródeł” - powiedział Krzysztof Łapiński na pierwszej konferencji prasowej tuż po tym, jak pojawiła się informacja o jego nominacji. Łapiński - od wyborów marginalizowany w PiS - będzie nie tylko rzecznikiem prasowym prezydenta Dudy, ale i ministrem w KPRP. To rzeczywiście powrót do źródeł - ale nie tylko dla Łapińskiego, weterana kampanii Dudy i Szydło, ale i dla samego prezydenta.

Łapiński to weteran kampanii PiS. Opinii publicznej ten były wicerzecznik PiS był znany głównie jako rzecznik sztabu kampanii Szydło i sztabowiec prezydenta Dudy. Bliski współpracownik Marcina Mastalerka w dwóch zwycięskich kampaniach wyborczych PiS w 2015 roku był jednak marginalizowany w PiS od czasu wyborów. Skonfliktował się z rzecznik Beatą Mazurek. Łapiński - mimo braku wymaganej w PiS zgody -  pojawiał się w programach politycznych bez akceptacji Biura Prasowego, wielokrotnie odcinał się też od głównej linii PiS, ale zawsze z troską o wizerunek partii, nigdy nie kwestionując fundamentów czy pozycji Jarosława Kaczyńskiego. “Nie dostaję przekazów dnia” - powiedział w czasie jednej z rozmów w Radiu ZET Łapiński. Wielokrotnie podkreślał, że PiS brakuje kampanijnej dyscypliny w sprawach takich jak kwestia Bartłomieja Misiewicza. W dniu ogłoszenia jego nominacji ukazał się wywiad z Łapińskim w DGP, w którym nowy rzecznik KPRP mówi: “Dobija mnie, że kampanijny trud wielu osób, w tym mój, jest marnotrawiony. Nie po to harowałem, by teraz nasza praca była przekreślana przez niemądre wypowiedzi, głupie decyzje czy niegodne zachowania ludzi, których wtedy wokół nas nie było. Ja pamiętam, z kim pracowałem”. To esencja całego przekazu Łapińskiego od wyborów.

Dziennikarze doskonale znają Łapińskiego. Nie tylko z czasów kampanii, ale i dużo wcześniej. Karierę zaczynał jako pracownik biura prasowego partii. Później został rzecznikiem prasowym Zbigniewa Wassermanna. Jego rozpoznawalność w mediach i wśród dziennikarzy wzrosła, gdy zajął się obsługą medialną Piotra Glińskiego, gdy PiS rozpoczynał operację “Gliński premierem technicznym”. To wtedy trwale wszedł do świadomości krajowych dziennikarzy politycznych i to w pozytywnym sensie - jako profesjonalista, który dba o dobre relacje i odbiera telefony.

Następny etap kariery to Łapińskiego to podwójna kampania PiS - prezydencka i parlamentarna. Był jednym z ważniejszych sztabowców, odpowiedzialnych zarówno za strategię, jak i pierwszą linię frontu - w Dudabusie i Szydłobusie. To wtedy - jak sam przyznał w trakcie pierwszej konferencji - zaskarbił sobie zaufanie obecnego prezydenta. Łapiński podróżował zarówno z Dudą, jak i z Szydło. Podobnie jak inni sztabowcy, spędził w drodze z kandydatami setki godzin. I nigdy - co jest kluczową cechą każdego rzecznika - nie sprawił, że sam stał się tematem dla mediów. Poza jednym przypadkiem. Przed debatą z udziałem Beaty Szydło w październiku 2015 roku doszło przed siedzibą TVP na Woronicza do przepychanki z udziałem sztabowców PiS z ochroniarzami TVP. W gigantycznym chaosie można było dostrzec Łapińskiego, który był jednocześnie kandydatem PiS do parlamentu z okręgu pilskiego.

Łapiński zdobył mandat, ale po wyborach zrezygnował z funkcji rzecznika. Przestał mieć wpływ na strategię medialną partii. Teraz Duda zaproponował mu jedno z kluczowych stanowisk w Pałacu. I jest to jednoznacznie oceniane w obozie rządzącym - to nie tylko sygnał, że Duda wraca do źródeł, do kampanijnego stylu w którym jego sztab przejmował inicjatywę. To również przekaz dla Nowogrodzkiej: Nie będzie już powrotu do “business as usual”.

 

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA