fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Podatki

Podatek solidarnościowy dla najbogatszych ma dużo wad

123RF
Sprzeczności w przepisach mogą utrudnić uruchomienie Funduszu Wsparcia Osób Niepełnosprawnych.

Nowy podatek od osób zarabiających powyżej 1 mln zł rocznie oraz dodatkowe składki od większości zatrudnionych – takie mają być od 2019 roku źródła zasilania Funduszu Wsparcia Osób Niepełnosprawnych. Rząd zapowiedział to już w kwietniu, a teraz ujawnił projekt stosownych przepisów. Do Funduszu ma trafić 1,15 mld zł z tytułu nowego podatku solidarnościowego oraz 647 mln zł z dodatkowych składek.

Pierwsza zapowiedź nowych rozwiązań padła z ust premiera 20 kwietnia tego roku. Projekt opracowano zatem w ciągu niecałych dwóch miesięcy. O ile ogólnie odpowiada wcześniejszym zapowiedziom, to pytani przez „Rzeczpospolitą" eksperci wskazują, że w szczegółach jest wiele niejasności.

Do zapłaty 4 proc.

Projekt zakłada wpisanie do ustawy o PIT pojęcia „danina solidarnościowa". Jej stawka ma wynieść 4 proc. od nadwyżki ponad 1 mln zł dochodu, z uwzględnieniem kosztów uzyskania przychodu.

Katarzyna Serwińska, doradca podatkowy i partner w kancelarii Raczkowski Paruch, zwraca uwagę, że mimo nieużywania w projekcie pojęcia „podatek", nowa danina będzie obliczana i płacona podobnie jak podatek dochodowy od osób fizycznych. Ekspertka wskazuje jednak na pewne różnice zaburzające logikę PIT. – Mogą to być przypadki, gdy pracownik pozostaje w stosunku pracy z polskim pracodawcą, ale swoją pracę faktycznie wykonuje za granicą, np. w powiązanej firmie i tam jest od tego dochodu opodatkowany. W rezultacie, choć taki pracownik nie zapłaci w Polsce „zwykłego" PIT, to nową daninę będzie musiał zapłacić, o ile jego roczny dochód przekroczy 1 mln zł – wskazuje Katarzyna Serwińska.

Z kolei Andrzej Taudul, doradca podatkowy w kancelarii Paczuski Taudul, zauważa, że choć owa danina dla najbogatszych jest dość prosta w poborze i zaledwie 4-procentowa, to może budzić wątpliwości systemowe. Wskazuje, że podstawą opodatkowania są dochody z różnych źródeł: z działalności gospodarczej, z dochodów kapitałowych czy opodatkowane ogólnie, według skali. – Po raz pierwszy dochody opodatkowane już według różnych stawek PIT staną się przedmiotem opodatkowania wtórnego w postaci daniny solidarnościowej. Być może pojawi się zarzut podwójnego opodatkowania tego samego dochodu tym samym podatkiem – przewiduje Taudul.

Katarzyna Serwińska dodatkowo wskazuje na zagadkową niespójność projektu co do dochodów kapitałowych. Otóż do podstawy opodatkowania ma być wliczany dochód np. ze sprzedaży papierów wartościowych i otrzymanych odsetek bankowych, ale nie będzie wliczany dochód dywidend z posiadanych akcji. – Wprawdzie zazwyczaj przychody z dywidend nie są wielkie, ale najwyraźniej projektodawcy chcieli potraktować je ulgowo dla celów nowej daniny – zauważa ekspertka.

Inne zagadkowe rozwiązanie przewidują przepisy dotyczące wpłat podatku solidarnościowego i przekazywania go do Funduszu. Podatnicy-milionerzy, którzy są zobowiązani do jego płacenia, mają złożyć osobną deklarację i wpłacić go do urzędu skarbowego do końca kwietnia – tak jak PIT. Jednak urzędy skarbowe mają przekazać zgromadzone z tego tytułu środki do Funduszu nie wcześniej niż 1 sierpnia. Dlaczego pieniądze z „daniny" mają leżeć na koncie fiskusa aż trzy miesiące – tego ani w ustawie, ani w uzasadnieniu nie wskazano.

Zagadki składkowe

Drugim źródłem finasowania funduszu mają być specjalne składki, obliczane i płacone podobnie jak składki na ubezpieczenie społeczne. Mają one objąć– z pewnymi wyjątkami np. dla duchownych – wszystkich zarabiających co najmniej minimalne wynagrodzenie. Jednak, choć wiadomo, że mają one być ustalone od kwot stanowiących podstawę wymiaru składek na ubezpieczenia emerytalne i rentowe, to nie podano ich wysokości. W tekście samego projektu zakładano, że zostanie to przewidziane w ustawie budżetowej. W uzasadnieniu projektu wskazano, ze ma to być 0,15 proc. podstawy wymiaru składki na Fundusz Pracy. Jednak uzasadnienie nie jest częścią ustawy.

W projekcie przewidziano tez sankcję w przypadku niepłacenia składki. Ma ona wynieść 100 proc. jej wymiaru. Wprawdzie ZUS dziś dysponuje podobnym narzędziem w przypadku niepłacenia składek na ubezpieczenie społeczne, ale w projekcie dodano też możliwość obciążania tą sankcją nie tylko pracodawców czy zleceniobiorców, ale także pracujących.

Fundusz ma wejść w życie z początkiem 2019 r. Jeśli ustawodawca ma dotrzymać reguł z orzecznictwa Trybunału Konstytucyjnego, to powinna zostać uchwalona i ogłoszona najpóźniej do końca listopada 2018 r.

etap legislacyjny: konsultacje publiczne

Opinia

dr Tomasz Lasocki z katedry prawa ubezpieczeń na WPiA UW

Nie kwestionując samej politycznej decyzji o nałożeniu nowego podatku i składek, trzeba zauważyć, że projekt ustawy regulującej te kwestie napisano wyjątkowo niestarannie. Sporo tam luk i niejasności. Na przykład nie do końca wiadomo, kto ma być płatnikiem składek w sytuacji, gdy osoba fizyczna zatrudni na podstawie zlecenia inną osobę fizyczną. Co więcej, nie przewidziano w projekcie trybu poboru składek od osób niebędących płatnikami. Za niepłacenie składek ustanowiono surową, dodatkową opłatę mogącą wynieść nawet dodatkowe sto procent pierwotnej składki. Przy tym zaznaczono, że ZUS może nią obciążyć tylko pracodawcę lub ubezpieczonego i to nawet wtedy, gdy nie są oni winni zaniedbania w płaceniu składki. Takich błędów jest w ustawie więcej, co na razie skłania do nazwania nowej składki pseudoskładką. Oby w trakcie dalszych prac legislacyjnych te błędy naprawiono.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA