Reklama

Polityka historyczna i harem

W języku angielskim nie ma odpowiednika „polityki historycznej". Jeśli więc ktoś będzie uprawiał polską politykę historyczną w Stanach Zjednoczonych, niech tego nie nazywa po imieniu.
Irena Lasota

Irena Lasota

Foto: Fotorzepa, Darek Golik

I lepiej nie rozpowiadać, że władze państwowe, to znaczy politycy, będą uprawiać historię, i to za pośrednictwem artystów. Po prostu w USA nikt tego nie zrozumie. Jest to kraj, w którym nie ma i nigdy nie było ministerstwa kultury i gdzie antyamerykańscy czy też antypaństwowi historycy wykładają na najlepszych uczelniach.

Oczywiście można zasadnie twierdzić, że nie jest to najlepsze dla Stanów Zjednoczonych i że jego wrogowie, na przykład wredna stacja telewizyjna RT (do niedawna Russia Today), zapraszają do studia głównie Amerykanów sączących antyamerykański i prorosyjski jad. Ale jednocześnie Amerykanie są ogromnie przywiązani do swojej konstytucji, zwłaszcza dodatków do niej, błędnie po polsku nazywanych poprawkami. A to one właśnie gwarantują wolność słowa, przekonań i ostro rozdzielają różne gałęzie władzy, władze zaś oddzielają od nauki i od kultury.

Ostatnia szansa na dostęp do NYT w rocznej subskrypcji RP.PL!

Skorzystaj z ostatnich kodów dostępu do The New York Times w ramach dowolnej rocznej subskrypcji i ciesz się dwoma dostępami do najbardziej zaufanych źródeł informacji z kraju i świata.

Promocja dotyczy rocznej subskrypcji pakietu RP.PL, PRO.RP.PL oraz e-Prenumeraty „Rzeczpospolita" w pakiecie z The New York Times na 12 miesięcy.

Kliknij i poznaj szczegóły.

Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama