Özpetek już kilka razy czynił bohaterami filmów osoby nieheteronormatywne. Jakby chciał sprawdzić, czy jest przestrzeń dla inności w konserwatywnych Włoszech. W „On, ona i on" kobieta po śmierci męża odkrywała, że był on biseksualny. W „Mine vaganti. O miłości i makaronach" młody chłopak musiał wyjawić rodzicom, że jest gejem. Ale ostatni film Özpetka, choć jest wiwisekcją związku, niesie znacznie więcej. Staje się uniwersalną opowieścią o relacjach rodzinnych, przyjaźni, lojalności, zazdrości, odpowiedzialności.