fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Zróbmy sobie lato

AdobeStock
Czy państwo podążają? Śledzą, orientują się, są w temacie? Bo moda wina nie omija, dziś będzie więc modnie. I perliście. Najpierw jednak wyjaśnijmy, czy szanownemu państwu mówi coś nazwa pét-nat? Hm, niekoniecznie? Rzeczony pét-nat to wino musujące.

A skąd w dobrym winie bąbelki? Wbrew pozorom nie jest tak, że wprowadza się je doń jakąś tajemniczą rurką i korkuje, zanim uciekną, nie, one tam powstają same w wyniku fermentacji. W ogromnym uproszczeniu dzieje się tak: bierzemy gotowe już wino, do którego dodajemy drożdże i cukier. Następuje powtórna fermentacja, w wyniku której wytwarza się dwutlenek węgla, czyli nasze bąbelki. Robi się to w butelce (metoda tradycyjna, czyli szampańska – tak powstają szampany i cavy) lub w wielkiej kadzi (prosecco, lambrusco).




A nasz pét-nat? Właśnie, jest jeszcze jeden sposób. Otóż w butelce korkujemy wino niegotowe. Tak, niegotowe, czyli fermentuje ono jeszcze trochę w butelce. To jest właśnie pét-nat, z francuskiego pétillant-naturel, czyli naturalnie musowane. Wraz z modą na wszystko co naturalne i ekologiczne przyszła też moda, za którą warto podążać, co zaświadczam organoleptycznie. Pét-natowe szaleństwo objęło winiarski świat, nic dziwnego, że dotarło i na półno...

Źródło: Plus Minus
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA